Po co są siostry?

Czyta się kilka minut

Pytanie jest oczywiście naiwne. W Polsce nie ma człowieka, który by nie potrafił udzielić na nie natychmiastowej i to bardzo obszernej odpowiedzi. A jednak nad przedświątecznym dodatkiem „Gazety Wyborczej”, zatytułowanym „Wielkanocny stół siostry Anastazji”, doznałam uczucia nie tylko zaskoczenia, ale zwyczajnie zazdrości.

Zazdrości wobec krakowskiego klasztoru księży jezuitów, którym, jak się okazuje, jedna skromna zakonnica potrafi stwarzać dom rodzinny w jego wymiarze najbardziej niby prozaicznym, a tak ważnym i głębokim. Osiemnastu księży ma stół współtworzący wspólnotę, doznaje troski właściwie macierzyńskiej, która chce i potrafi zadbać o spracowanych i głodnych po trudzie duszpasterskim - nie byle jak, na model stołówkowy, tylko właśnie po domowemu: żeby było naprawdę dobrze, zdrowo, przytulnie, na miarę nawet i zachcianek, do jakich zazwyczaj traci się prawo od razu gdy tylko przestało się byćdzieckiem. Może to luksus odrobinę nadmierny, na pewno raczej rzadki, może niekoniecznie aż zasłużony, skoro w świecie tylu duszpasterzy ani marzyć o nim nie może - ale jak miło pomyśleć, że geniusz kobiecy także w klasztornym powołaniu krzewi się tak bujnie, choć równocześnie tak pokornie, ogrzewając tym pokornym a umiejętnym zatroskaniem tylu ludzi potrzebujących ciepła na chwilę przynajmniej w ciągu dnia. Dobrze się przeglądało „Wielkanocny stół”, mimo uczucia zazdrości, bo zaraz obok pojawiało się pytanie: a może jednak i ja potrafię?

Ale tak czy owak, inne siostry zaprzątają teraz moją uwagę o wiele bardziej. A stało się to za sprawą krótkiej notatki w moim własnym „Tygodniku” sprzed paru numerów. Oto ona: „Arcybiskup Józef Życiński powierzył posługę nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. siedemnastu siostrom zakonnym. Będą mogły we własnych wspólnotach wystawiać Najświętszy Sakrament do adoracji, udzielać Komunii podczasMszy oraz zanosić ją chorym. Posługę sióstr jako nadzwyczajnych szafarzy zainicjował poprzednik arcybiskupa Życińskiego, abp Bolesław Pylak”.

Tylko tyle. A przecież jest to wiadomość w Polsce wręcz sensacyjna i winna być przywitana słowem : nareszcie! I pytaniem: dlaczego tylko tam, w Lubelskiem? I radością: tak więc już w tegoroczny Wielki Czwartek i w tegoroczną Wielkanoc chorzy i starzy w domach archidiecezji nie byli pozbawieni Eucharystii i odtąd już nigdy nie będą. A siostry na oczach wszystkich wiernych (i nie tylko) uszanowane zostają w swojej oczywistej przecież równości z szafarzami Komunii św. płci męskiej, dotąd powszechnie w Polsce - nie wiadomo dlaczego - wyróżnianymi. Niby oczywistość, a jak jeszcze daleka od realizacji - poza tym jednym jedynym skrawkiem Polski. Skromna wiadomość (której zresztą w ogóle nie znalazłam w niejednym tytule katolickim) ma dla mnie wagę właściwie niewymierną.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2003