Plan Morawieckiego: Jakoś to będzie

Rząd nadal za mało słucha ­ekspertów ani nie patrzy na doświadczenia innych krajów.
Czyta się kilka minut
Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński i Ryszard Terlecki w Sejmie, 18 listopada 2020 r. / Fot. Tomasz Jastrzębowski / Reporter / East News /
Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński i Ryszard Terlecki w Sejmie, 18 listopada 2020 r. / Fot. Tomasz Jastrzębowski / Reporter / East News /

Przed nami sto dni solidarności. Na koniec tego okresu jest prawdopodobne, że pojawi się szczepionka” – powiedział premier Mateusz Morawiecki, prezentując zarys planów rządu na najbliższe tygodnie. Dodał też: „Nie wszystkie nasze prognozy i decyzje były słuszne”. Gdyby chciał być konsekwentny, musiałby przyznać, że do jesiennego skoku liczby zakażeń w dużej mierze przyczynił się jego rząd. Nie tylko nieodpowiedzialnymi wypowiedziami z lata, zachęcającymi do beztroski w obliczu zepchniętego rzekomo do defensywy patogenu. Chodzi też o nieprzygotowanie systemu ochrony zdrowia i o wrześniowe nieprzemyślane otwarcie szkół. Fala infekcji pustoszy całą Europę, więc i tak uderzyłaby w Polskę. Ale zastała nas niegotowych i pozbawionych strategii, ufających w dogmat „jakoś to będzie” – skoro na wiosnę epidemia nas de facto oszczędziła.

Rząd niestety nadal za mało słucha ­ekspertów ani nie patrzy na doświadczenia innych krajów. Zaprezentowana strategia wprowadzania i zdejmowania obostrzeń opiera się nadal na jednym tylko wskaźniku – średniej liczby dziennych ­zakażeń. A jest on mało wiarygodny, ściśle zależny od liczby raportowanych testów. Już raz doszło do „cudu laboratoryjnego” – tuż przed granicą „narodowej kwarantanny” gwałtownie spadła liczba badań, a za nią dzienna liczba zakażonych. ­Wiadomo już, że zaginęło kilkanaście tysięcy wyników, a o jakości statystyk świadczy choćby to, że w niektórych województwach liczba testów pozytywnych przekraczała liczbę testów przepro­wadzonych.


Czytaj także: Klaus Bachmann: Trzy razy do tej samej rzeki


Tymczasem w górę pnie się wykres zgonów. Dzienna liczba zmarłych z powodu COVID-19 sytuuje nas w światowej czołówce, a w liczbach bezwzględnych doganiamy Niemcy, liczące przecież 83 mln mieszkańców i testujące społeczeństwo na potęgę.

Pełną parą powinny właśnie ruszać przygotowania prawne i logistyczne do dystrybucji szczepionki. Samo jej pojawienie się na rynku nie zakończy pandemii. Premier rozbudził ogromne nadzieje na zakończenie koszmaru. Jako historyk powinien jednak pamiętać, jak się w 1815 r. skończyło sto dni znacznie wybitniejszego polityka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2020