O. Oszajca: Bierzmy rzeczywistość taką, jaka jest

Upiększanie świata, a tym bardziej jego demonizowanie nic dobrego nie przyniesie.
Czyta się kilka minut
 /
/

„Gdy Jezus (...) zapytał swoich uczniów: »Co mówią ludzie? Kim według nich jest Syn Człowieczy?«”. Oni odpowiedzieli: „Mówią, że jest Janem Chrzcicielem”, Eliaszem, Jeremiaszem lub innym prorokiem. „A według was, kim jestem?”. Wtedy Szymon Piotr odpowiedział: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. Na co rzekł mu Jezus: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Przekładając z żydowskiego na nasz dzisiejszy język, wypowiedź Jezusa mogłaby wyglądać tak: Piotrze, to, co mówisz, nie jest tylko twoim pomysłem czy wymysłem, ale mówi przez ciebie Bóg Ojciec, gdyż: „Z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko”.

W jaki sposób Bóg organizuje dzieje tego świata, nie naruszając przy tym jego praw, a zwłaszcza wolności człowieka, tego nie wiemy. Z tego jednak nie wynika, że pozostaje nam tylko siąść i płakać, albo machnąć ręką na wszystko i żyć, jakby nie tylko Boga nie było, ale i ludzi, i całej tej reszty nazywanej światem, który jest, jaki jest, i upiększanie go, a tym bardziej demonizowanie, nic dobrego nie przyniesie. Posłuchajmy Pawła Apostoła, który powiedział: „czas jest krótki” i „przemija postać tego świata”. Po dwudziestu wiekach musimy dopowiedzieć: Owszem, ale on sam wciąż istnieje, i wciąż naprzemiennie jednocześnie znęca się nad nami i uszczęśliwia nas. Co zatem człowiekowi pozostaje? Zgoda na życie w takim świecie, jaki jest, i zaprzestanie wyśpiewywania: „Słuchaj, Jezu, jak Cię błaga lud! Słuchaj, słuchaj, uczyń z nami cud. Przemień, o Jezu, smutny ten czas. Jezu, pociesz nas”. Ale to nie Jezus – On „wie, czego nam potrzeba” – tylko my mamy słuchać, to znaczy odczytywać „znaki czasu”, o czym ponad pół wieku temu przypomniał Kościołowi sobór. To świat nam mówi, kim i gdzie jest dzisiaj Jezus, dokąd i z czym chce nas wysłać, by przez nas, przez Kościół odpowiedzieć tym, którzy u Boga szukają ratunku.

Jeśli coś w życiorysie Jezusa jest cudem, to Jego poczęcie i narodzenie, Jego ludzkie życie. Śmierć? Przecież nie istnieje, skoro „czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana”. A powstanie z martwych? To codzienność, skoro: „Wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, ponieważ miłujemy braci. Ten, kto nie miłuje, trwa w śmierci”. A miłość to konkret, mówi Franciszek: „Nie ma abstrakcyjnej miłości (...). Konkretna miłość to ta, która brudzi sobie ręce”. Bywa jednak że: „Kiedy podaję rękę osobie potrzebującej, chorej, zepchniętej na margines, robię to szybko, by się »nie zarazić«”, „brzydzę się ubóstwem innych” i „szukam wydestylowanego życia, które istnieje jedynie w mojej fantazji, ale nie istnieje w rzeczywistości”.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Destylowana miłość