Noc w motelu „Miś”

Kiedy zostaję sam, zaczynam myśleć. Pokój jest trzyosobowy: jedno podwójne łóżko, jedno pojedyncze. Wybieram odruchowo pojedyncze, choć na szerszym byłoby mi wygodniej. Za oknem pada śnieg, dyskretnie i pionowo, jakby nie chciał drażnić ludzi zmęczonych zimą. W żółtawym świetle latarni ulica wygląda jak posypana pudrem; na odbitej w szybie twarzy chłopiec całuje dziewczynę, a ona przyjmuje ten pocałunek niezgrabnie, zaskoczona albo zmęczona.
Czyta się kilka minut

Myślę o tym, co mam powiedzieć następnego dnia. Kolejne urodziny bohatera biografii, którą napisałem kilka lat temu. Bohater pociągnął mnie za sobą; odbyłem w ciągu tych lat pewnie ponad setkę spotkań jemu poświęconych. Za każdym razem przygotowuję się do nich od nowa, choć powtarzają się tematy i pytania. Zawsze mówię o nadziei, reszta zależy od chwili. W motelu "Miś" w Starym Sączu, kilkaset metrów od domu, w którym się urodził, szukam w notatkach cytatu z Kierkegaarda, z przedmowy do "Choroby na śmierć". Wypisałem go sobie kilka lat temu, bo pasuje do mojego bohatera jak ulał. "Z punktu widzenia chrześcijańskiego", pisze Kierkegaard (w przekładzie Iwaszkiewicza), "absolutnie wszystko powinno służyć do budowania. Ten rodzaj naukowości, który nie ma na celu zbudowania człowieka, jest niechrześcijański w założeniu. Każda rzecz chrześcijańska musi przypominać to, co mówi lekarz przy łóżku chorego; gdyby nawet rozumiał jego słowa tylko ten, kto się zna na medycynie, nigdy nie można zapominać, że stoimy przy łóżku chorego".

Kładę się i natychmiast zasypiam. Budzę się trzy godziny później. Jest druga, śnieg pada identycznie. Coś mi się śniło? Wstaję, żeby wyłączyć ładowarkę do aparatu. Łóżko skrzypi, a ja nie mogę powtórnie się ułożyć. Zastanawiam się, kiedy napisałem ostatni wiersz. Potem - kiedy ostatni raz własnoręcznie pisałem list. W przyszłości, aby pisać biografie, trzeba będzie zdobywać twarde dyski z komputerów swoich bohaterów. A zawartość komórek? Czy te bazy danych powiedzą nam więcej o tym, co ktoś czuł, czego chciał, jak kochał? Biografia to wizja. Wybór z tego, co ocalało, do czego się dotarło. Zawsze pisze się ją z nieczystym sumieniem...

Teraz nie zasnę. Trzeba wrócić do przerwanego wątku. Że "stoimy przy łóżku chorego". Że nie jest to choroba ot, taka tam, lecz - jakby powiedział Nietzsche - sam człowiek nam dolega. Są tacy, dla których człowiek jest katastrofą. Można powiedzieć: jaka piękna katastrofa! Można załamać ręce. Można też próbować zbawić. Zbawienie oznacza nadzieję. Nadzieja chrześcijańska nie polega na takiej czy innej wizji życia po śmierci. Rzetelna nadzieja płynie z wiary, że Bóg także przeżył tę katastrofę. Nie idziemy sami, nie idziemy pierwsi. Ktoś już tę drogę przeszedł. Nie ma sensu pytać, co jest po drugiej stronie. Trzeba raczej pytać, co odkrył ten, który zostawił ślad.

Nie mogę spać, rozbolała mnie głowa. Zażywam dwa proszki. Za chwilę ból przysypie śnieg, przestanę czuć jego pulsowanie. Pokój jest pełen rozproszonego światła. Może powiem: "Nadzieja jest oddechem duszy". Albo: "Losem człowieka jest dać się pokonać nadziei". A jeśli nadzieja jest tylko snem? W motelu "Miś" słychać skrzypienie łóżka. Ktoś wychodzi do toalety w korytarzu. Słychać szum wody; w powietrzu pojawia się ledwo wyczuwalny zapach papierosa. Znów skrzypienie, cisza. Może jest snem... Ciekawe, że ten sen rzucił mnie aż tutaj.

PS. W poprzednim felietonie przydarzyła mi się przykra pomyłka: o jednym procencie pisała w "Polityce" oczywiście pani Ryszarda Socha, a nie Rafał Socha. Bardzo przepraszam.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2010