Nie na cztery ręce

Benedykt XVI i kard. Robert Sarah chcieli, by tę książkę otwierały i zamykały dwa teksty pisane na cztery ręce.

Reklama

Nie na cztery ręce

Nie na cztery ręce

20.01.2020
Czyta się kilka minut
Benedykt XVI i kard. Robert Sarah chcieli, by tę książkę otwierały i zamykały dwa teksty pisane na cztery ręce.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
B

Benedykt XVI nie chciał sam się mierzyć z tak delikatną kwestią. Współpraca z kardynałem Sarah wydała mu się czymś naturalnym i ważnym. Papież emeryt zna głęboko duchowość Kardynała, jego ducha modlitwy i mądrość. Ufa mu”.

Taka odredakcyjna nota otwiera książkę „Des profondeurs de nos cœurs” („Z głębi naszych serc”). Po wydarzeniach ostatnich dni w kolejnych wydaniach będzie musiała ulec zmianie. Za pośrednictwem swojego sekretarza papież emeryt zażądał wyjaśnienia, że nie jest to książka pisana razem, usunięcia swojego nazwiska pod wstępem i zakończeniem – tekstami, które tak zachwyciły redaktora. Benedykt wyraził też zastrzeżenia co do okładki, na której widnieją obok siebie portrety jego i kardynała Sarah. Poprawione wydanie ma się ukazać jako książka kardynała z „wkładem” Benedykta XVI. Tymczasem książka ukazała się już – w pierwotnej formie – po francusku, planowane są...

4326

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Papa Ratzinger nie jest osobą, której można zamknąć usta i odciąć od papieru i pióra. Natomiast wygląda na to, że została jego osoba wykorzystana dla firmowania poglądów na bieżące sprawy kardynała Saraha. Podobno nad leciwym Papą czuwa abp Ganswein i chyba cos mu czasem umyka?

Każdy wie , że Watykan tworzy własny dwór. Powstała tam grupa interesu. I ten interes sobie przekazuje władzę. Mieszany w to jest Duch Święty. Ja zdaje sobie sporawe, że każdy się ucisza jak coś powie ten dyktator Papież. W kościele widzę zanik praw obywatelskich. Mam na myśli wolność kształtowania opinii i poglądu, które gwarantuje konstytucja i akty prawa międzynarodowego (ratyfikowane). Dla mnie Kościół Katolicki to bardzo dziwna instytucja. Są równi i równiejsi. Ja osobiście w życiu nie zostałbym kapłanem, bo mam swój sposób postrzegania wielu spraw. Nie mówię że to mądry pogląd. Ale jest mój i w świadomości moich wolnych praw mogę go głosić. I nie grożą mi za to suspensy, bo mój przełożony sobie coś uroił. Nie popieram celibatu i nie zabraniam ludziom w nim żyć. Celibat powinien być sprawą dobrowolną. Jest to jedyny pracodawca na świecie , który zabrania ludziom realizować się jako: mąż (żona), ojciec (matka). Sądzę, że w tak ciężkich czasach kapłan potrzebuje wsparcia. A rodzina byłaby realnym wsparciem. Czas zatroszczyć się o kapłanów a nie o wyniki finansowe i majątki. Czas skoczyć z mieszaniem Boga do swoich interesów. Bóg pragnie jedynie szczęścia kapłanów, których sobie powołał. Kapłan tak naprawdę służy biskupom a nie Bogu. Ten interes Boga bardzo często mija się z tym co robi kurie czy biskupi. Celibat jest wynaturzeniem. Człowiek jest stworzony do rozrodu. CYTAT - "1 Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają nauki1, przez samo postępowanie żon zostali [dla wiary] pozyskani bez nauki, 2 gdy będą się przypatrywali waszemu, pełnemu bojaźni, świętemu postępowaniu. 3 Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie2, 4 ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga. 5 Tak samo bowiem i dawniej święte niewiasty, które miały nadzieję w Bogu, same siebie ozdabiały, a były poddane swoim mężom. 6 Tak Sara była posłuszna Abrahamowi, nazywając go panem3. Stałyście się jej dziećmi, gdyż dobrze czynicie i nie obawiacie się3 żadnego zastraszenia. 7 Podobnie mężowie we wspólnym pożyciu liczcie się rozumnie ze słabszym ciałem kobiecym! Darzcie żony czcią jako te, które są razem z wami dziedzicami łaski, [to jest] życia, aby nie stawiać przeszkód waszym modlitwom" ====>https://www.youtube.com/watch?v=snpGPIJnxHE

Celibat może być uważany jako dobro!! I kościołowi to pasuje. Przynajmniej hierarchą. Moim zdaniem celibat jest odpowiedzialny za wielkie zgorszenie kościoła. Jakim są skandale seksualne. Mężczyzna dla prawidłowego rozwoju potrzebuje kobiety chyba, że jest Aseksualny. Kościół tak na prawdę chce wykorzystać kapłanów dla celów Tych, którzy są przy stołkach. Manipulują nimi a oni dają się robić jak dzieci. Jak stwarzają problemy to jak w sekcie można ich zastraszyć, czy zmusić , ukarać. Kapłan to nie jest osoba wolna. Kapłan służy biskupowi. Kościół mówi, że służy Bogu. Każdy kapłan powinien nauczyć się myśleć czego oczekiwałby od niego Bóg a czego kuria czy biskup. Każdy kapłan znający pismo święte zobaczy konflikt interesów. Bóg pragnie szczęścia dla Kapłana w wolności. Podobnie dał człowiekowi wolną wolę. I nawet kapłan musi pobłądzić. Nic co ludzkie nie jest mu obce. Bo jak pobłądzi sam to będzie mądrzejszy jak wyciągnie wnioski. Wielu ludzi z prawdziwego powołania nie zasiliło szeregów Kościoła Katolickiego, bo chcieli wolności. Chcieli sami decydować o swoim prawie do wolności ( w tym prawo do zakładania rodziny). Można wspaniale się realizować jako Mąż, Żona , Matka, Ojciec i nieść krzyż i dobrą nowinę światu. Człowiek potrzebuje wolności i zawsze o nią walczył. I takie same oczekiwania mają kapłani. W pewnych sprawach nie powinno się odbierać praw tak bardzo fundamentalnych jak rodzina. Kościół będą zjadały skandale, bo stara się wynaturzyć człowieka. Nakłada ciężary nie do uniesienia , których sam palcem ruszyć nie chce. I pokazują to skandale. Kościół chce z wiernych zrobić dziwaków i odszczepieńców. A kościół miał być po prostu zbudowany z ludzi dla ludzi. Na realnych ciężarach i realnych wymaganiach. Powinien się zmieniać i reformować z czasem tak jak robi to Franciszek. Chodź na te czasy to i tak za mało i za późno. Kościół skazany jest na porażkę. I ta porażka zaczęła pukać do ich drzwi. Pytanie się pojawia czy jej otworzą, czy ją dostrzegą i usłyszą. I jej odpowiedzą. Czy będą dalej udawać ślepych , głuchych w własnym urojonym świecie. I izolować się od świata. Zamiast żyć z światem. Bo Chrystus posłał ich do świata.

Pewnie się zastanawiacie dla czego kościół nałożył na was ciężary nie do uniesienia. POWÓD 1) Nudzili się i chcieli dobrze. Tylko zaczęło się to mijać z celem. Intencje mieli dobre. Chcieli świat uczynić lepszym miejscem. Tylko ludzie czuli się ciemiężeni często nie odpowiadającym ciężarom do realiów panujących na świcie. Bo kościół nie dostarczył, żadnych dowodów na istnienie Boga a poprzeczkę postawił bardzo wysoko. Ludzie poczuli się wykurczani z kościoła. Bo ich światopogląd był inny. Kościół powinien mierzyć siły na zamiary. Ludzie w końcu zaczęli myśleć sami. I niszczyć instytucje, która nie potrafi realnie postrzegać otaczającej nas rzeczywistości. POWÓD 2) Kościół chciał przez ciężary uzależnić wiernych od siebie. Częste spowiedzi i wizyty w konfesjonałach to dochody. To raczej zadziałało odwrotnie. Odepchnęło ludzi. I ludzie nauczyli się żyć bez kościoła.

Dobrze byłoby wiedzieć, na jakie źródła informacji powołują się wypowiadający się na ten temat. Ks. Boniecki pisze o poszczególnych domniemanych zdarzeniach "papież emeryt zażądał wyjaśnienia", jakby to były znane wszystkim, niepodważalne fakty, o których nie ma potrzeby, a wręcz nie wypada dyskutować. Tymczasem źródła, które można uznać za oficjalne czy półoficjalne, np. KAI, nie dodają nic nowego do tego, o czym wiemy od tygodnia z ust Gaensweina (https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/37773). Tytułowa metafora "na cztery ręce" chociaż jasna, to jednak nie narzuca się jako frazeologizm, z czego wnoszę, że Redaktor-Senior oparł się na artykule Tagespost z 17 stycznia, w którym użyto właśnie wyrażenia "Buch der vier Hände". Jednocześnie ks. Boniecki pominął artykuł z 20 stycznia również z Tagespost, donoszący o spotkaniu kard. Saraha z papieżem-emerytem, a wypadałoby, ponieważ kard. Sarah bynajmniej nie kaja się i nie przeprasza. Nie widzę również na stronie wydawnictwa Fayard żadnej zapowiedzi nowego wydania. Nie chcę nikogo urazić, ale większość z tego, co ksiądz pisze, to są relacje "watykanisty" Antonio Socciego zaczerpnięte z "dobrze poinformowanych" i oczywiście nieujawnionych źródeł w Watykanie. Czyli plotki. Np. o rzekomym gniewie papieża i jego żądaniu, żeby Benedykt wycofał swoje współautorstwo, chociaż Gaenswein zaprzecza, jakoby Franciszek w ogóle w to był zamieszany. Byłoby dobrze, żeby powtarzając informacje niesprawdzone i niesprawdzalne ks. Boniecki używał czasem fraz typu "Jak napisał na FB Antonio Socci, który słyszał to od kogoś dobrze poinformowanego,..." itd. Będzie tylko trochę mniej zwięźle, za to znacznie uczciwiej w stosunku do czytelników.

im więcej wilczej sierści poleci, tym lepiej dla owieczek

To, że nie pisał przeciwko jest jasne jak Słońce. I to było wiadomo od początku. Edit: po prostu trochę irytujące było to jak to wszystko interpretowano, zestawiano itd. A z żadnych informacji nie można było wyciągnąć takich wniosków, jak wyciągano.

...

...że celibat to nie kwestia dogmatyczna, teologiczna czy ideologiczna - to jeden z najważniejszych f u n d a m e n t ó w kościelnej p o t ę g i, która w instytucji pozbawionej rodzin kapłańskich ma doskonałe warunki do trwania i rozwoju - jak to może wyglądać gdzie indziej, my na Śląsku Cieszyńskim doskonale wiemy, tuż obok katolików żyje wspólnota ewangelicka, a tam już nie ma tajemnic wokół finansów, księże dochody, z których ten utrzymuje siebie i swoją rodzinę, są nie dość, że jawne, to ustalane przez płacących na rzecz swego kościoła oficjalną daninę parafian, praktycznie nie ma pola do chachmęcenia i skrywania bogactwa we wspólnotach, a wybrane przez wiernych rady parafialne kontrolują i odpowiadają za kościelne finanse - czego i katolikom w Polsce życzę [z niewielką, przyznam, nadzieją na spełnienie]

Zapewne wielu komentatorów książki nie ma racji, nie tylko tych dwoje wspomnianych sądzę, że Ksiądz Redaktor jest jednym z nich. Za namową żony obejrzałem film o dwóch papieżach, ot taka laurka dla Franciszka i Benedykta po trochu. Dwoje sympatycznych starców z poczuciem wypełniania misji, zupełnie nieświadomi, że świat toczy się obok, krocząc swoimi ścieżkami. Potem na widelec wziąłem dokument fabularny o ostatnich carach, a konkretnie o Mikołaju i jego rodzinie, roli jaką odegrał Rasputin. Wiem, wiem to tylko filmy, ale ciekawe konkluzje i analogie z nich wynikają. Taką analogią do naszej rzeczywistości a Rasputinem może być nasz umiłowany Ojciec Dyrektor z Torunia. Co prawda nie słychać aby dogadzał sobie jak ów sławny Pop uprawiając pijaństwo i nierząd, ale rekompensuje to sobie w świecie mamony, a nierząd uprawia z naszym rządem. Trudno ocenić, czy ich wizja świata jest słuszna, czas pokaże. My zjadacze chleba powszedniego za to wszystko zapłacimy, czy nam się to podoba czy nie. Wracając do celibatu w naszym Kościele, to sprawa z mego punktu widzenia jest prosta, zgoła nie teologiczna. Te stare dziady zwyczajne zachowują się jak pies ogrodnika, sami nie zeżrą a i innym nie dadzą. Już nie skorzystają na zmianach więc i młodym nie pozwolą. Zbyt zwapnione mózgi nie pozwalają już na refleksję, mają te swoje dogmaty i młócą nimi na oślep.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]