Reklama

Nasza wiara w cuda

Nasza wiara w cuda

18.04.2016
Czyta się kilka minut
Wydarzenie „o znamionach cudu eucharystycznego” z Legnicy (piszemy o nim w Temacie Tygodnika) traktuję poważnie.
B

Biskup Zbigniew Kiernikowski, biblista (a bibliści to najlepiej wykształceni księża!), wiedział, co pisze, ogłaszając 10 kwietnia w komunikacie, że „odczytujemy ten przedziwny Znak jako szczególny wyraz życzliwości i miłości Pana Boga, który tak bardzo zniża się do człowieka”. „Przedziwny znak” – to pojawienie się w wodzie, w której miał ulec rozłożeniu konsekrowany komunikant [w 2013 r. upadł on na posadzkę – red.], „przebarwienia koloru czerwonego. (…) W lutym 2014 r. został wyodrębniony fragment materii koloru czerwonego” – pisze biskup.

Pobrano próbki dla przeprowadzenia badań tej materii. „Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: »W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego« (…) ze zmianami, które »...

4613

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z całym moim ogromnym szacunkiem dla Księdza, jego wiedzy życiowej i naukowej, ja, prywatnie, nie wierzę w ten cud. To nie jest kwestia sceptycyzmu epoki w jakiej żyjemy, a bardziej kwestia racjonalnego podejścia opartego na faktach. Fakty zostały opisane na stronach Gazety Wyborczej kilka dni temu. Podsumowując : Pierwsze badania prowadzone przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, nie potwierdziły, aby próbka zawierała tkankę ludzką. Drugie badania, ale nie z materiału źródłowego, z prawdopodobnie zanieczyszczonym blokiem parafinowym, trafiły do Szczecina, gdzie potwierdzono wystąpienie tkanki ludzkiej. Wg prof. Parafiniuka, taki materiał w postępowaniu sądowym, miałby niewielką wartość dowodową. Poza tym, hostia nie zabarwiła wody na czerwono, co miałoby miejsce, gdyby to była prawdziwa krew, a co doskonale odzwierciedla efekt wystąpienia przytoczonej przez Księdza bakterii. W całym tym "cudzie" upatruję bardziej konieczności, czy usilnej potrzeby jego znalezienia, niż faktycznego przeistoczenia.

takie igrzyska, gorzej z chlebem.

To cud tej samej kategorii, co u mojego szwagra regularnie co roku jesienią się odbywa. Oto sok z winogron zamienia się w doskonałe wino. Zdrowie księdza Redaktora - sto lat!

Dla mnie cudem będzie, jeśli ten kraj nie wpadnie znowu w ręce Rosjan i nie wybuchnie to wojna domowa.

Jestem lekarzem i nie potrafię uwierzyć ,że jakikolwiek patomorfolog mógł opisać preparat histopatologiczny w ten sposób , jak to zostało przedstawione :... podobna do mięśnia sercowego« (…) ze zmianami, które »często towarzyszą agonii«.Takich pojęć ("podobna" i "agonia") nie używa się normalnie.I czy to ma znaczyć, że znaleziono pofragmentowane części serca Jezusa Chrystusa sprzed 2000 lat ? I to ma być dowodem "życzliwości i miłości Pana Boga" ? Do jakich jeszcze absurdów posuną się ludzie , aby ośmieszyć teologię katolicką.Czekam na rzetelną opinię teologiczną właśnie , a nie ocenę biblisty (choćby najlepiej wykształconego ).Nie stracę wiary w Eucharystię i eucharystyczną obecność Ciała i Krwi Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, ale ,na rany tego Chrystusa - nie czyńmy z chrześcijaństwa jarmarku dziwactw !

Żaden komentarz ani cud nie zbliży nas do prawdy. Bóg stawiając nas w obliczu niewyjaśnionego a mającego na nas osobisty i duży wpływ wydarzenia zawsze zostawia furtkę byśmy mogli wątpić , lub wierzyć. Zawsze. Daje człowiekowi możliwość własnego wyboru-szanuje rozum i wolę każdego. Poruszamy się w obszarze wiary , która jest tam , gdzie nie ma wiedzy. Cudem jest to ,że żyjemy , oddychamy , możemy kochać i to robimy. Nie potrzeba większego cudu , by uczynić człowieka szczęśliwym. Lecz czasem używa Bóg małej iskierki , która może wiele zmienić. Tym właśnie jest opisane tu wydarzenie. Natura ludzka jest jednak ambiwalentna . Potrafi zdefraudować absolutnie każdą wartość. Natura Świata jest również określona granicami. A my dotykamy tu tego , co poza granice sięga. Uważny obserwator stwierdzi ,że cały ten problem nie ma znaczenia i istnieje sam dla siebie. I ma rację. Ale dla człowieka , dla którego istotna jest intymna i osobista relacja z Bogiem już tak nie jest.

"Znak sakramentalny"-czym jest? Eucharystia-Komunia Swięta: zjednoczenie z Bogiem w dziękczynieniu Bogu. Jak to rozumieć? Sakrament ma pomóc przekroczyć ograniczony nasz rozum, by pełną wiarą zblizyć się do Boga. Boga, tego który jest, nie wymyślony, ale obiektywnie istniejący i istnienie dający;istniejacy, choć poza naszą zdolnoscią pojmowania."Sakramentalna przemiana"-czy rzecz polega na owej "trans-substancjacji"-przemianie substancji profanum w substację sacrum? Czyżby więc Bóg "zwielokrotniał swą substancję" w czasie Przemienienia? Nie za bardzo to też pasuje do definicji Boga, jako tego który jest "wszystkim we wszystkim"-Absolutem, który jest. Więc jest tu coś niespójnego. A Bóg nie jest niespójny. Więc jest to tylko nominalny symbol,który poza świadomoscią odbiorcy nic wiecej nie znaczy? To też nie tak, bo sakrament wprowadza w istotę Boga poza wszelką subiektywną świadomoscią człowieka. Ostatnio teologowie zaproponowali pojęcie transsygnifikacji-ale to też niewiele mówi. Sakrament trzeba "praktykować", dlatego wobec Eucharystii powtarza się:"Przyjdźcie, skosztujcie, jak dobry jest Pan". Czy to jest b. specyficzne doswiadczenie Boga poprzez ludzkie trzewia(wg dawnego słownictwa: poprzez "żywot"? Chyba tak. Eucharystia daje doświadczenia łaski Boga, czyli daru istnienia "za darmo"-tak z niewyrachowanej miłości. Dlatego Eucharystia też nie powinna być wyrachowana subiektywnym stanem "łaski uświecajacej", bowiem w poczuciu jakiejkolwiek zasługi za swoją prawość, nie ma prawdziwego dziekczynienia za darmową łaskę, czyli nie ma eucharystii sensu stricto. I nie ma cudu Bożej miłosiernej sprawiedliwości, bowiem zasługa nie potrzebuje Odkupienia w ofierze Chrystusa-nie jest konieczne obmycia w Jego krwi. Apostoł Paweł powiada: ofiara(Krew) Chrystusa uwalnia człowieka od oskarżeń Prawa Bozego(zapisanego przez Mojzesza) i od wszelkiego grzechu. Dlatego ofiarę Syna Bożego symbolizuje chleb i wino jako Jego Ciało i Krew. Ciało to jakby Prawo, czyli Logos porządku świata, niewzruszone zasady istnienia danego od Boga Stwórcy: to jest Tora. Krew to Odkupienie jako miłosierna milość-to Ewangelia, jako wypełnienie Tory miłością. Dlatego Eucharystia winna być przedstawiona pod dwiema postaciami i tak samo przyjęta, by była to czytelna "sygnifikacja". Tymczasem wg rytu rzymsko-katolickiego, Eucharystia jest przedstawiona w jednej hostii-to streszczenie,czy redukcja sakramentalnego znaku? Początkiem Hostii była zaraza dżumy w XIV wieku i strach przed jej szerzeniem przez korzystanie ze wspolnego kielicha przez wiernych. Ale ten "techniczny" wymóg ma rangę symbolu-Ciało, czyli Tora, zostaje pozbawiona Krwi, czyli Odkupienia. I tak też się dziej, gdy zostaje wprowadzone nowe prawo-Kanon Eklezjalny, ktory jakoby był ponad Ewangelią, czyli Odkupieniem. Dlatego mamy teraz w kościele zasługę "łaski uświecajacej" ponad Chrzest św., czy też "osoby niesakramentalne"-jakoby niegodne Odkupienia. To jest niespójność, która powoduje brak cudu wprowadzenia w Tajemnicę Boga. I żadne krwawiace, świecące, czy lewitujące hostie tu nie pomogą. Trzeba ją obmyć w Krwi Chrystusa-w miłosierdziu Boga. Bracia z zakonu św. Dominika zanurzają hostię w kielichu z winem, zanim podadzą ją jako komunikant-wprost do ust. No i mowią wiernym o ewangelicznym miłosierdziu...

powinien Sz. P. pisać. p.s. welcome back;)

było mi miło-spadam madame

Jakiego profanum, no nie przesadzajmy

Było wiele cudów. Z początku deszcz, powódź, susza etc. Z biegiem czasu coraz bardziej wysublimowane, potrzebujące pomocy nauki do ich rozpoznania. Co je łączy ? Intratność przebywania między ich źródłem i odbiorcami. Od zawsze.

Jakie to ma znaczenie? Jeżeli ktoś jest wierzący - to chyba wierzy. A to czy zobaczymy, czy zakład patologii to potwierdzi czy nie potwierdzi. To sprawa wtórna. Tak mi się zdaje.

Dla dużej części kleru od lat robienie wiernym wody z mózgu było i jest główną formą realizacji tak swoiście przez niego pojmowanej misji ewangelizacyjnej. Prowadziło to w przeszłości do takich wynaturzeń, jak poparcie biskupów dla Targowicy, a dziś - do błogosławienia bolszewickim i nacjonalistycznym ugrupowaniom politycznym. No po prostu, pora oprzytomnieć i przestać wsłuchiwać się w każdą brednię wypowiedzianą przez biskupa.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]