Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Największe spotkanie w dziejach świata

Największe spotkanie w dziejach świata

28.02.2012
Czyta się kilka minut
O Soborze Watykańskim II napisano tyle, że „Sobór” w tytule może nie przyciągnąć uwagi, nawet tych czytelników, którzy się Soborem interesują. Dlatego piszę o tej książce.
J

Jej autor, John W. O’Malley, jest jezuitą, historykiem Kościoła i historykiem kultury, wykładowcą teologii na Georgetown University. Jako student uczestniczył, oczywiście w charakterze „publiczności”, w dwóch sesjach Vaticanum II i w kilku konferencjach prasowych. W 1971 r. ukazał się jego pierwszy artykuł o Soborze. Książkę, którą polski czytelnik właśnie otrzymał, opublikował o. O’Malley w roku 2008. Prowadząc niezliczone rozmowy, zgłębiając dokumentację soborową i literaturę na ten temat, zdobył nadzwyczajną wiedzę o przebiegu wydarzenia, które wielu ludzi uznaje za najważniejsze w historii Kościoła ubiegłego wieku.

Autor najpierw wprowadza czytelnika w życie, funkcjonowanie i mentalność Kościoła przed Soborem, „długiego dziewiętnastego stulecia”, od Grzegorza XVI do rozpoczęcia Vaticanum II. Dopiero to zwięzłe pokazanie kontekstu pozwala zrozumieć Sobór. Metodę swego opisu Soboru autor tak prezentuje: „Termin »sobór« to pewna abstrakcja, która nie powinna przysłaniać te¬go, czym Vaticanum II był naprawdę – a był mieszaniną rozmaitych sił i osobowości. Inne podobne abstrakcje to: »kuria«, »większość« i »mniej¬szość«, by nie wspomnieć o takich (nierzadko nacechowanych subiek¬tywnymi ocenami) terminach, jak »progresiści« i »konserwatyści«. Sto¬sowanie tych abstrakcyjnych pojęć jest jednak nieuniknione, a poza tym są one zasadne, gdyż wskazują pewne stałe lub powracające tendencje. Bez względu na to ojcowie soborowi byli jednostkami, z których każda miała swoje własne zainteresowania i zapatrywania. Konkretny biskup mógł należeć do »większości« w jednej sprawie i do »mniejszości« w in¬nej. Kardynałowie Bea i Ottaviani rzecz jasna często nie zgadzali się ze sobą, lecz nie wszystkie poglądy Ottavianiego były zgodne ze zdaniem Siriego. Podobnie w gronie teologów większości Ratzinger nie zawsze zgadzał się z Congarem. W tak pobieżnym opisie Vaticanum II jak niniejszy nie da się zapewne przedstawić wszystkich perspektyw w działaniu, lecz poprzez prezenta¬cję kilku wielkich soborowych osobistości można ukazać »ludzkie pod¬stawy« tego wydarzenia. Wśród tych postaci najważniejsi byli niewątpli¬wie obydwaj papieże. Jednak w toku obrad Sobór zaczął żyć własnym życiem. Żadna grupa czy jednostka – nawet Jan XXIII lub Paweł VI – nie mogły go kształtować dokładnie wedle własnej woli”.

Rekonstrukcja wydarzeń, konfliktów, napięć i osiągnięć tego ogromnego zgromadzenia jest pełna życia, roi się w niej od żywych ludzi, niespodziewanych wydarzeń, sporów, przymierzy, dużych i małych klęsk i sukcesów. Wręcz reportażowy opis tego aktu samookreślenia się Kościoła to historia, która rzuca światło na czasy posoborowe aż po dzień dzisiejszy.

„W Soborze chodziło o znacznie więcej niż tylko o parę powierz¬chownych zabiegów, mających na celu przystosowanie Kościoła kato¬lickiego do współczesnego świata; o znacznie więcej niż tylko zmiany w formach liturgii – i z pewnością o znacznie więcej niż walkę o władzę pomiędzy najbardziej wpływowymi ludźmi Kościoła. W połowie drugie¬go okresu obrad, w 1963 roku, większość zaczęła mierzyć wysoko, ku celom, które pragnęła osiągnąć. Vaticanum II miał być czymś więcej niż tylko błahym sygnałem dźwiękowym na ekranie radaru Kościoła. Nie jest jednak w żadnej mierze pewne, czy w nadchodzących stuleciach bę¬dzie on oceniany jako wielki i wpływowy”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]