Reklama

Mowa o nadziei

Mowa o nadziei

11.08.2019
Czyta się kilka minut
Gdy żyjemy w sytuacji pełnej napięć i konfliktów, Bóg – obecny w głębi naszych serc – otwiera przed nami drogę pokoju.
Demonstracja „Wierzący i niewierzący przeciw nienawiści w solidarności z osobami LGBT+”, Kraków, 25 lipca 2019 r. BEATA ZAWRZEL / REPORTER
S

Spirala wzajemnej niechęci i agresji pomiędzy nami rozkręca się coraz szybciej. Tak, to brzmi jak banał, czyli tę dramatyczną sytuację zaczynamy traktować jako coś normalnego. I to jest dopiero dramat. Nie dziwi więc, że wybitny psychiatra i psychoterapeuta, prof. Bogdan de Barbaro, w wywiadzie udzielonym tuż po marszu równości w Białymstoku przyznał, że to, co dzieje się w przestrzeni publicznej w Polsce, napawa go trwogą porównywalną tylko z tym, co czuł w czasie stanu wojennego. Jako konieczny warunek zatrzymania tej złowieszczej spirali wskazuje zaangażowanie się Kościoła – zwłaszcza jego hierarchów – którzy powinni wszelkimi możliwymi środkami przekonywać do ewangelicznej postawy wobec Innego.

Siewcy burzy

Najbardziej słyszalnym głosem polskich biskupów, który rozległ się od tamtego...

12039

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo dziękuję za ten artykuł:) w końcu głos rozsądku i ewangelicznej prawdy. Na szczęście nie wszyscy powariowali:) Musimy się więcej modlić o nawrócenie i odnowę Kościoła, nas wszystkich:)

ヅinni szatani są tu czynniヅ

też można kupić Pismo Święte. To jedyna pociecha i nadzieja na przyszłość, a diabeł tymczasem łezkę rzewną ociera wzruszony ewangelicznym przesłaniem pana Sikory, che..., che...

widzę że Pan i Pana środowisko ma seksualnego hyzia. Bo normalni ludzie nie odmieniają przez przypadki LGBT, gender, in vitro etc. Co jeszcze? No te podejrzane lewackie inicjatywy, jakieś tam prawa człowieka, przemoc wobec kobiet, ekologia. Wszystko to tęczowa zaraza.

Zbyt czarno-białe przedstawienie sprawy. Z jednej strony faktycznie opisane reakcje wyznawców, powiedzmy zachodniego liberalizmu są odpowiedzią na głośny krzyk mediów prawicowych. Ale w stronę przeciwną to działa dokładnie tak samo z tą różnicą, że po stronie LGBT+, liberałów w ogóle, nie ma tak wyraźnej hierarchii, jak w KK i trudno jest te zarzuty tak skonkretyzować, ale sami wyznawcy po jednej i drugiej stronie są identyczni, tak samo autokratyczni. W ogóle samo zdjęcie i 'dobra strona tęczy'. Chyba nie wszystkie wątpliwości konserwatystów nt LGBT+ są tak nacechowane fanatyzmem, jak Autor by chciał. Czym jest ta 'dobra strona tęczy'? Jeśli jakiś prawicowiec wejdzie na ten artykuł i zobaczy coś takiego, to od razu potraktuje to, jako atak. A jeśli nie, to jak wejdzie na stronę Tygodnika kilka razy, i zobaczy, że w zasadzie co chwilę pojawiają się tego typu hasła, skutek będzie oczywisty. Zgadzam się, że od katolików trzeba wymagać więcej. Wiele krytyki, opinii, wypowiedzi duchownych KK powinno cechować się szerszym uzasadnieniem stanowiska, a nie samym sypaniem sloganów. To powinno być podnoszone jak najczęscię, zresztą jeśli będą solidnie uzasadniane, to myślę, że skłonność do radykalizacji również wtedy będzie się zmniejszać. Co do proponowanej postawy - chrześcijańskiego indywidualizmu - bardzo mi się podoba. Ale to też nie jest takie proste. Ja sam nie mam jasnych poglądów na wiele problemów - politycznych szczególnie. Przez to próbuję w rozmowie z ludźmi raczej pytać lub szukać sposobów na podważenie czyjegoś stanowiska, ale to już często wiąże się z posądzeniem o mowę nienawiści, dyskryminację itp. Muszę przyznać, że pod względem takich zarzutów, dużo łatwiej rozmawia się z prawicowcami, bo oni takich 'chwytów' nie stosują. Oczywiście z nimi również dyskusja zazwyczaj jest bezowocna, ale nie ma takich konsekwencji międzyludzkich.

Ja bardzo szanuje środowiska LBGT (traktóje ich jak braci i siostry) ale nie podoba mi się ich sposób postępowania. Wiem, że w każdym środowisku znajdą się ludzie, którzy niweczą ich trud w walce o równouprawnienie. Walczą o tolerancje siejąc nie tolerancje do wiary. Pewnych symboli nie powinni dotykać, bo urażają nie których uczucia. I sami podgrzewają większe uprzedzenia do swojego środowiska. Jeśli oczekują pewnych zmian powinni walczyć o to w sposób cywilizowany i z wyczuciem dobrego smaku i wyrafinowania. A nie robić z siebie zboczeńców bo ludzie zaczną ich za takich mieć. Jestem osobą tolerancyjną i życzę im jak najlepiej i rozumiem , że nie chcą żyć po Bożemu. Powoli z tej walki o prawa robi się cyrk. ===========>https://www.youtube.com/watch?v=5_WzSbi8aR8

A Siostry? Co z Siostrami? To sobie Szanowny symbol wyhodował w tytule.

To małe przeoczenie przez pośpiech !!!

Jakie tam małe przeoczenie. To dokładnie odzwierciedla stosunek kleru i polityków do kobiet w naszym kraju - raju. Liczą się tylko nadęte macha, stetryczali starcy wygadujący głupoty, przemądrzali właściciele kotów wypowiadający się o "normalnych rodzinach" (bez tatusiów koniecznie). Proszę nie ściemniać. Panu po prostu w głowie się nie zmieściło, że są także kobiety.

Widzę, że wiesz lepiej ode mnie. I mi próbujesz wmówić swoje podejście !! I czepiasz się jakiś pierdół.

No właśnie. dla Szanownego pana pominięcie kobiet w swym ewangelicznym wywodzie to pierdoła. To potwierdza Pańską mentalność i sposób myślenia. Nie będę dociekał co jest powodem. Strach przed kobietami? Niektórzy tak mają. Nawet wielu ich jest co widać i słychać.

Kto się ich nie boi, robi błąd :) Pod śliczną sukienką i głęboką empatią kryje się dzikość, namiętność i drapieżność, a w chwili gwałtowności czy utraty kontroli wielka bezwzględność. Jest na co uważać :) Rycerski kult dziewic czy wychowanie w czci do matriarchatu tylko usypiają naszą czujność, che..., che...

<<To, co spotyka nas w Polsce, można w tym kontekście porównać najwyżej do drapnięcia przez domowego kota.>> Rozumiem, że to taka kokieteria, choć według mnie niepotrzebna. Gołym okiem widać, że "oblężona twierdza" przeszła do kontrofensywy i bardziej skłania się w tej chwili ku roli Nerona...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]