Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Między Śląskiem a Galicją

Między Śląskiem a Galicją

10.05.2011
Czyta się kilka minut
Autonomia galicyjska jawi się jako przykład wzorcowego rozwiązania. Prawdopodobnie, to właśnie dzięki jej doświadczeniom mógł rozwijać się w okresie międzywojennym system oparty na szerokich "prawach samorządnych", nazywany "autonomią śląską".
O

Okres autonomii galicyjskiej rozpoczął się w 1861 roku. Cechą charakterystyczną był dualizm - istniał pion administracji austriackiej oraz pion administracji autonomicznej. Patent lutowy z 1861 roku wprowadził, działające na podstawie statutów krajowych, władze miejscowe. Organami autonomii były Sejm Krajowy i Wydział Krajowy.

Kompetencje Sejmu Krajowego dzieliły się na ustawodawcze, organizacyjne i kontrolne. Wydział Krajowy stanowił organ zarządzający i wykonawczy Sejmu Krajowego. Wybierał go Sejm, składał się z marszałka, który był przewodniczącym, oraz sześciu członków. Wydział reprezentował kraj na zewnątrz. Obok funkcji stałej komisji sejmowej pełnił funkcje administracji z ramienia Sejmu: był jego przedstawicielem we wszystkich sprawach prawnych, spornych i niespornych, miał kompetencje nadzorcze w stosunku do samorządu powiatowego i gminnego. Nadzorowi podlegała działalność niższych jednostek samorządowych w zakresie legalności i celowości. Organem administracji rządowej był namiestnik. Reprezentował on cesarza w kraju, podlegał rządowi centralnemu. Był jednocześnie mężem zaufania cesarza i większości sejmowej.

Od 1871 roku powoływany był w Wiedniu minister dla Galicji. Był on przykładem instytucji ministra bez teki, która istniała w Austrii obok ministrów resortowych. Na ministra zawsze powoływany był Polak spośród mieszkańców Galicji. Pierwszy urząd ministra dla Galicji pełnił Kazimierz Grocholski.

Na szczeblach terenowych funkcjonował samorząd powiatowy oraz samorząd gminny. Gmina posiadała zakres działania własny i poruczony. W okresie autonomii toczyła się walka o jak największy wpływ Polaków na administrację. Największym osiągnięciem w walce o spolszczenie administracji i szkolnictwa był patent cesarski z 1869 roku, który wprowadził do administracji i do sądownictwa język polski jako urzędowy.

Autonomia galicyjska jawi się jako przykład wzorcowo funkcjonującego rozwiązania. Wielce prawdopodobne, że to właśnie dzięki jej doświadczeniom mógł rozwijać się w okresie międzywojennym w województwie śląskim system oparty na szerokich "prawach samorządnych", nazywany w powszechnym zwyczaju "autonomią śląską".

Słowo, którego nie było

W okresie międzywojennym w Europie autonomię posiadały np. Kraj Basków, Katalonia, Słowacja. Praktyka niektórych doświadczeń rodzi negatywne skojarzenia, utożsamiane z wykorzystywaniem sytuacji dla celów separatystycznych, które próbowano osiągnąć m.in. metodami terrorystycznymi.

Rozwiązanie istniejące na ziemiach śląskich (Górny Śląsk i Śląsk Cieszyński) negatywnych skojarzeń nie mogą rodzić, gdyż pozostawiły wiele przykładów potwierdzających świetność i możliwości rozwojowe tego regionu właśnie dzięki rozwiązaniom, które nazywano "autonomicznymi". W okresie międzywojennym to najmniejsze województwo II RP było najbardziej dynamicznie rozwijającym się regionem Polski. Skala problemów - nie tylko gospodarczych, ale i społecznych, narodowych czy też religijnych - zdaje się być również mniejsza aniżeli w innych regionach Polski w tym okresie.

Trudno wskazywać zjawiska negatywne, które byłyby skutkiem "praw samorządnych", przyznanych "ustawą konstytucyjną Sejmu Ustawodawczego z dnia 15 lipca 1920 r. zawierającą statut organiczny Województwa Śląskiego". Warto zaakcentować istotną, choć pomijaną w dyskusjach na temat województwa śląskiego materię prawną - cytowana wyżej ustawa ani razu nie używa terminu "autonomia"! W języku prawnym, którym pisane są akty generalne, to pojęcie nie występuje. Powszechnie używany termin zarówno w okresie II RP, jak i dzisiaj, w języku ustawy, która go kreuje, nie występuje! Dla ułatwienia ciągu myślowego nomenklatura ta, chociaż pozaprawna, będzie pojawiała się w dalszej części tekstu.

Twierdzenie, że "autonomia" była zalążkiem i podstawą działań separatystycznych, służących Niemcom dla realizacji celów destabilizujących pozycję Polski na tych terenach, nie ma uzasadnienia. "Ustrój autonomiczny" został wprowadzony przez Sejm Ustawodawczy II RP głosami posłów reprezentujących zwierzchnika, jakim był naród polski. Twórcami byli ludzie powiązani z polskimi stronnictwami narodowymi i chadeckimi. Najgorliwszymi obrońcami autonomii w okresie, kiedy próbowano ją znieść, byli przedstawiciele polskiej partii chadeckiej. W "okresie autonomicznym" wielokrotnie wnoszono skargi ze strony środowisk niemieckich do międzynarodowych podmiotów rozjemczych na władze "autonomiczne", które miały działać na szkodę ludności niemieckiej, zamieszkującej województwo śląskie. Dodatkowo pamiętać należy, że art. 1 "statutu organicznego" wyraźnie podkreślał, że województwo to jest częścią składową państwa polskiego. Jak wskazane argumenty pogodzić z tezą mówiącą o tym, że "autonomia" została wprowadzona po to, aby ułatwić separatystom działania antypolskie, ukierunkowane na współdziałanie ze stroną niemiecką?

Nie przegrać jak na Warmii

"Autonomia" była wynikiem gry propagandowej, rozgrywanej przez strony zbliżającego się plebiscytu, który miał zadecydować o przynależności Górnego Śląska do Polski lub do Niemiec. Inicjatywa uchwalenia ustawy o "autonomii" Śląska wyszła od Podkomisji Plebiscytowej Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Ustawodawczego, natomiast opracowanie projektu ustawy przypadło Polskiemu Komisariatowi Plebiscytowemu w Bytomiu. Tak ukształtowana instytucja ustrojowa była szkołą "samorządzenia się", przykładem tego, w jaki sposób szeroka decentralizacja może przekładać się na pozytywne mechanizmy władzy. Na terytorium, na którym przez sześć wieków nie było jakichkolwiek podmiotów władzy oraz instytucji polskich, w ciągu kilkunastu lat nie tylko zatarły się ślady wcześniejszej germanizacji, ale i powstały podwaliny bardzo silnych postaw narodowych polskich. Na obszarze pozbawionym polskiej inteligencji powstały setki polskich szkół - od poziomu podstawowego poczynając, na zaczynach szkół wyższych kończąc.

Decyzja o ustanowieniu dla przyszłego województwa śląskiego "autonomii" była odpowiedzią na koncepcje neutralizacji i usamodzielnienia Górnego Śląska, sygnalizowane pod koniec pierwszej wojny światowej w Niemczech. Pierwsze polskie głosy, odnoszące się do wprowadzenia "autonomii" na tym obszarze, pojawiły się już 10 listopada 1919 r. W Cieszynie ówczesny minister przemysłu i handlu zapewniał, że w wolnej Polsce powstanie autonomiczne województwo śląskie. W istniejącym stanie rzeczy Polska ustawa autonomiczna musiała być konkurencyjna w stosunku do pruskiej i zawierać więcej konkretnych i korzystniejszych rozwiązań. Taka geneza "autonomii" miała swój wyraz w pracach nad projektem statutu organicznego. Wśród innych powodów przyznania części ziem śląskich "autonomii" często wymienia się takie jak: odrębności, które powstały w czasie okresu odłączenia Śląska od Polski, dążenie ludności Śląska do samorządu, świadomość przegranego plebiscytu na Warmii, Mazurach i Powiślu oraz kryzys spowodowany wojną polsko-bolszewicką.

Konstanty Wolny, jeden ze współautorów polskiego rozwiązania, tak je definiował: "Ustawa ta zawiera autonomię, czyli samorząd dla Śląska, daje Śląskowi własny sejm, który będzie dla województwa śląskiego uchwalał prawa, i wylicza te dziedziny ustawodawstwa, w których tylko Sejm Śląski będzie dla Śląska mógł uchwalać prawo. O ile się Śląsk sam będzie rządził, o tyle będzie niezależnym od Warszawy, będzie autonomicznym". Nie sposób przyjąć, że mówiąc o "autonomii" miał on na myśli tworzenie podmiotu separatystycznego. Wręcz przeciwnie - wyraźnie widać, że uprawnienia oparte na szerokiej decentralizacji będą testem dojrzałości tych, którzy będą korzystali z przypisanych im praw "samorządzenia się".

Marka polska

Najważniejszym podmiotem "autonomii" był Sejm Śląski. W sumie powoływano Sejmy czterech kadencji. Pierwszy Sejm Śląski rozpoczął prace 10 października 1922 r. Pierwszym jego marszałkiem został adwokat i znany działacz narodowy, członek Chrześcijańskiej Demokracji - Konstanty Wolny. Do Sejmu wybrano 48 posłów. W wymiarze narodowym wybory potwierdziły polską dominację na tym terenie. Do I Sejmu Śląskiego wybrano 34 Polaków i 14 reprezentantów mniejszości niemieckiej. Ostatni, czwarty Sejm Śląski składał się z 24 posłów, w wyniku postanowień ordynacji wyborczej z 1935 r.

Organem wykonawczym "autonomicznej" władzy była Śląska Rada Wojewódzka. W jej skład wchodził wojewoda, będący jednocześnie przedstawicielem rządu oraz przewodniczącym Rady, zastępca wojewody oraz pięciu członków wybranych przez Sejm.

Już pierwsze decyzje systemowe potwierdzały kierunek działań władz wojewódzkich. Unifikacja gospodarcza umocniła się z chwilą wprowadzenia waluty polskiej. W oparciu o uchwałę Sejmu Śląskiego rząd wydał rozporządzenie, na mocy którego z dniem 1 listopada 1923 roku na Górnym Śląsku obowiązywała marka polska jako pełnoprawny środek płatniczy. Język urzędowy na Śląsku regulowała ustawa z dnia 16 stycznia 1923 roku, gdzie określono, że język polski jest wyłącznym językiem urzędowym dla organów samorządowych i publiczno-prawnych, jeżeli podlegają wojewodzie śląskiemu lub ustawodawstwu Sejmu Śląskiego. O aktywności pierwszej kadencji Sejmu Śląskiego świadczy 187 posiedzeń plenarnych, natomiast liczba posiedzeń wszystkich komisji w owym czasie wynosiła 1285.

***

W dyskusjach poszukujących rozwiązań dla globalistycznie rozwijających się systemów ustrojowych często pojawia się pytanie, czy ów globalizm musi oznaczać zanik wartości kulturowych i społecznych, które były kształtowane w oparciu o narodowe tradycje. Procesy integracyjne zdają się wytyczać kierunki dalszego rozwoju gospodarczego, za tym zaś podąża obawa eliminacji odrębności miejscowych na rzecz tych, które mają symbolizować jedność społeczną i kulturową. To zaś stwarza niebezpieczeństwo swoistej "sowietyzacji kulturowej", która w wymiarze historycznym mogłaby mieć odniesienie do prób budowania "jednego narodu sowieckiego". Doświadczenie historyczne wyraźnie wskazuje, jakie niebezpieczeństwa może nieść w sobie taka praktyka. Jej skutki historia obrazuje chociażby tym, co było właściwe dla sytuacji zaistniałej na pogorzelisku bałkańskim, po upadku Socjalistycznej Republiki Jugosławii.

Być może rozwiązań pozytywnych należałoby szukać w rodzimych doświadczeniach? Być może wskazaniem jest praktyka wypływająca z funkcjonowania autonomii galicyjskiej i śląskiej? Wydaje się, że mogą być one przydatne dla budowania modelów ustrojowych, opartych na regionalizacji, traktowanej jako próba pogodzenia negatywnie postrzeganych skutków globalizacji z dążeniem do ratowania odrębności kulturowych i społecznych, występujących w poszczególnych systemach opartych na wielowiekowych podstawach.

Dr Andrzej Drogoń jest dyrektorem katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]