Reklama

Miasto w letargu

Miasto w letargu

z Mediolanu
17.03.2020
Czyta się kilka minut
Ulice puste, mało który sklep ot­warty, czynne są tylko spożywcze i apteki.
Pielęgniarka Elena Pagliarini po 10-godzinnym nocnym dyżurze w pogotowiu ratunkowym w Cremonie, w północnych Włoszech. / /FRANCESCA MANGIATORDI / REUTERS / FORUM
W

Władze musiały pozamykać wszystkich w domu, bo kiedy wyciekła wiadomość, że poruszanie się między miastami będzie utrudnione, tysiące ludzi z południa przebywających na północy czmychnęło przepełnionymi pociągami i autobusami do domu, wioząc ze sobą chorobę. Ale i tak centrum epidemii pozostaje Lombardia i Mediolan.

W mieście epidemia narasta, ale nie eksploduje, tak jak to się stało w pobliskim Lodi, w Bergamo, Pawii i Cremonie. Z powodu licznych zgonów wywołanych koronawirusem w sobotę 14 marca w lokalnej gazecie „L’Eco di Bergamo” było 11 stron nekrologów. Szpitale pękają w szwach. Lekarze i pielęgniarki, pracując na nieraz 15-godzinnych dyżurach, przechodzą samych siebie. Ludzie wieczorami otwierają okna i chóralnie śpiewają np. arię „Va pensiero” Verdiego albo oklaskują poświęcenie medyków.

W kilku więzieniach wybuchły bunty, bo zablokowano widzenia, a osadzeni, co zrozumiałe, boją się, że w tak zatłoczonych miejscach łatwo się zarazić. Zginęło 13 osób.

Żeby krążyć po ulicach, trzeba móc udowodnić policjantom, że – jako jedna jedyna osoba z rodziny – wyszło się po zakupy albo idzie się odsikać psa. W internecie pełno więc memów z psami, których właściciele pożyczają je sąsiadom i które są ledwo żywe z powodu ciągłych spacerów.


POLECAMY TAKŻE: SERWIS SPECJALNY O KORONAWIRUSIE I COVID-19 >>>


Strategie walki z epidemią są zasadniczo dwie: pierwsza nie próbuje hamować rozprzestrzeniania się choroby, całe siły zostają skierowane na zabezpieczenie najbardziej podatnych (model brytyjski, do niedawna także niemiecki i częściowo francuski). W drugiej walczy się z rozprzestrzenianiem wirusa, izolując za pomocą nadzwyczajnych środków ludność (model chiński, koreański, włoski). Model pierwszy zwiększa potencjał ekonomiczny, a więc także polityczny kraju względem konkurentów, którzy przyjęli model drugi i muszą sobie radzić ze szkodami gospodarczymi, jakie on za sobą pociąga. Z powodów kulturowych i historycznych Włochy nie byłyby w stanie przyjąć pierwszego modelu, nawet jeśli ten drugi wdrażają niezdarnie i bez jasnej świadomości, dlaczego oraz po co to robią. Jest sporo momentów zawahania, opóźnień, oczywistych błędów. Ale udaje się ocalić godność i poczucie wspólnotowości, kosztem drakońskiego ograniczenia swobód.

A w tej tragicznej, surrealnej sytuacji zdarzają się też takie przypadki jak Luki B. z Mediolanu, młodego człowieka, który wyzdrowiał i wyszedł ze szpitala tylko po to, by zginąć kilka godzin później w wypadku samochodowym. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]