Manifestacje estetyczne

Nowy numer "Literatury na Świecie" prezentuje losy literackiego estetyzmu. Natomiast najnowszy "Format P" to ponad 300-stronicowa antologia manifestów.
Czyta się kilka minut

Słówko "estetyczny" często pojawia się w naszym języku. Mówimy o estetycznych wyglądach i nieestetycznej modzie. Niektórym estetyzm kojarzy się ze zbędnym zdobnictwem, brakiem prostoty i autentyczności. Zapominamy przy tym, że słowo to wywodzi się z języka greckiego, gdzie oznaczało pierwotnie doświadczenie zmysłowe, namacalny kontakt ze światem, wrażliwość na zewnętrzne bodźce. Poświęcony nowoczesnemu estetyzmowi numer "Literatury na Świecie" - jak zwykle zredagowany z największą pieczołowitością - przypomina to źródłowe znaczenie i jego losy w dziewiętnastowiecznej krytyce kultury i literatury. Głównym jej przedstawicielem i zarazem bohaterem najnowszego wydania "LnŚ" jest Walter Pater, angielski eseista, krytyk sztuki i literatury.

Harold Bloom pisze o nim, że reprezentował typ krytyka totalnego, który przedkłada czytelnikowi nie tyle interpretacje pojedynczych dzieł, ile raczej całościową wizję kultury, wizję - dodajmy - naznaczoną unikalną wrażliwością. Głównym celem autora "Renesansu" (książki wydanej w Polsce przeszło dekadę temu w przekładzie Piotra Kopszaka) było pobudzenie świadomości odbiorcy, wytrącenie go z percepcyjnego otępienia, zmuszenie do innego sposobu postrzegania sztuki i świata. Wierny uczeń Patera, Oscar Wilde, opisał tę postawę kapitalnym aforyzmem: "Najważniejszym celem krytyka jest ujrzeć przedmiot takim, jaki on rzeczywiście nie jest".

Pater był (i nadal jest) krytykowany za ambiwalencję, niechęć do sporów o kulturę, tonowanie swych wypowiedzi i unikanie mocnych sądów czy deklaracji ideowych. Podobne zarzuty przychodziły ze strony historyków, którzy uważali, że w jego impresjonistycznych wizjach zanika wyrazistość pojedynczych dzieł, oraz teoretyków, którym w jego tekstach brakowało spójnej metody. Odsiecz - całkiem niespodziewanie - przyszła w drugiej połowie XX wieku ze strony filozofów politycznych (np. Jacques’a Ranci?re’a), którzy dostrzegli w estetyce narzędzie krytyki społecznej.

Jeśli jednak Paterowskie dryfowanie po "falującym morzu ambiwalencji" (określenie Agaty Bielik-Robson, której znakomity esej również znalazł się w "LnŚ") wydaje się komuś zbyt zachowawcze, może sięgnąć po "Format P", wydawany przez Fundację Bęc Zmiana kwartalnik humanistyczny, którego ostatni numer to ponad 300-stronicowa antologia manifestów.

Wydaje się, że ten gatunek jest do szczętu zgrany. Artyści, krytycy i przedstawiciele władzy (do których manifesty były często kierowane) traktują go z pobłażaniem. Niektóre z prezentowanych tekstów rzeczywiście wydają się nieaktualne. Nie może być inaczej - wszak żywot manifestu jest krótki i związany z istotnym w danej chwili problemem, z czego w żadnym razie nie powinniśmy wyciągać wniosku, że stanowcze i pełne pasji wyrażanie myśli jest nam dziś niepotrzebne.

Manifesty - jak powiadają członkowie brytyjskiej grupy artystycznej Freee - pisze się samemu, ale zawsze z myślą o innych, z nadzieją, że wyrażone poglądy zjednają nam sprzymierzeńców, choćby w najbardziej egzotycznych zakątkach świata. Wbrew powszechnej opinii manifesty nie wyrażają żadnych uniwersalnych albo abstrakcyjnych idei. Ich autorom chodzi przede wszystkim o wprowadzenie konkretnych zmian, a że owe zmiany wydają się często niemożliwe do zrealizowania, wynika jedynie z naszego przyzwyczajenia do ustalonej, ale mimo wszystko tymczasowej formy świata. Manifesty - to znów grupa Freee - pisze się "z dala od dogorywającego świata i jego chylących się ku upadkowi pałaców". A taki dystans jest nam potrzebny jak powietrze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2010