Malewska: głos z ukrycia

W tych dniach wspominamy setną rocznicę jej urodzin, za dwa lata obchodzić będziemy trzydziestą - jej śmierci. Gdzie dziś przebywa Hanna Malewska?
Czyta się kilka minut

Wybitna pisarka i wieloletnia redaktor naczelna miesięcznika "Znak" - jakie miejsce zajmuje w historii literatury, historii idei, historii zmagań o kształt kultury i religii?

Odpowiedź, która narzuca się jako pierwsza, brzmi: Malewskiej nie widać. Ostatnia wznowiona książka, tom opowiadań "Sir Tomasz More odmawia", ukazała się 9 lat temu i wznowienie to przeszło bez echa. Wydana w 2009 r. biografia Malewskiej pióra Anny Głąb, mimo że przystępnie napisana, poruszyła tylko tych, którzy od dawna czuli się związani z jej bohaterką. W dyskusjach o literaturze, historii czy Kościele nazwisko pisarki nie pada. Jeżeli się ją wspomina, to raczej ogólnie, jako moralny autorytet. Ale głos tego autorytetu wydaje się słabo słyszalny, niknący w gwarze innych głosów. Jest autorytet - ale nie wiadomo, co chce nam powiedzieć.

Malewskiej nie widać, ale to nie znaczy, że jej dzieło nie żyje, nie owocuje. Pamięć bywa wybiórcza, niesprawiedliwa, często nie wiemy, co komu naprawdę zawdzięczamy. Jest jednym z tych olbrzymów, na barkach których stoją dzisiejsze pokolenia. Jako pierwsza wpuściła na łamy "Znaku" autorów, bez znajomości których nadal trudno wyobrazić sobie poważną dyskusję intelektualną. Uformowała cząstkę polskiego Kościoła, ważną cząstkę, skoro wśród osób liczących się z jej zdaniem był Karol Wojtyła. Zostawiła wzór ­literackiego pisania o przeszłości, który dziś wydaje się nawet bardziej nowoczesny niż kiedyś.

A sprawy wiary? Pisała: "Jednym z wielkich, życiodajnych paradoksów chrześcijaństwa jest połączenie niezłomności i niezmienności zasad z największym, dostępnym nam po ludzku, wyrozumieniem poszczególnych sytuacji i ludzi". Sama była wcieleniem tego paradoksu.

Wielu autorów niniejszego dodatku podkreśla, że Malewska była osobą dyskretną, skromną, wycofaną. Czy jej życie po śmierci będzie takie samo? Byłaby w tym jakaś zgodność, konsekwencja... Ale kto wie, co jeszcze się stanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2011