Lex Czarnek 3.0: co zrobi prezydent

Historia tej ustawy może kiedyś zasilić podręczniki o mechanizmach manipulacji.
Czyta się kilka minut
Minister Przemysław Czarnek w Łukowie, lipiec 2023 r., fot. Jacek Domiński / East News

Trzecia odsłona tzw. Lex Czarnek to nazwa nieco myląca: ustawa, która przeszła kilka dni temu przez Sejm, ma tym razem charakter obywatelski, a nie rządowy – i została już przez zwolenników ochrzczona mianem ustawy „Chrońmy dzieci”, ale nie bardzo wiadomo, przed czym. Zabrania w szkołach i przedszkolach działalności organizacji „promujących zagadnienia związane z seksualizacją dzieci” – ale żaden z polityków prawicy nie pokusił się o ich definicję. Seksualizacja, czyli sprowadzanie człowieka do roli erotycznego przedmiotu, to realny problem – ale będące na indeksie rządu organizacje starają się młodzież przed tym zjawiskiem raczej chronić, niż „seksualizację” promować.

Dwie poprzednie wersje ustawy przedstawiano jako wzmacniające głos rodziców – ale było dokładnie na odwrót. Pełnię władzy w kwestii tego, jaką organizację wpuścić do szkoły, mieli kuratorzy oświaty, czyli urzędnicy z PiS-owskiego nadania. W wersji 3.0 kurator takiego prawa weta już nie ma. Czy to wystarczy, by prezydent, który zablokował dwie poprzednie propozycje, tym razem złożył swój podpis? Z Pałacu dochodzą głosy, że nowej wersji Lex Czarnek może pomóc jej obywatelski background.

Tak czy inaczej, warto sobie zdawać sprawę, że ta ustawa i tak już od dawna działa – w formie tzw. efektu mrożącego, który podpowiada dyrektorom, by nie narażać ich ­placówek na kłopoty. Ważniejsze jest dla PiS-u nie tyle uchwalenie, co jak najdłuższe uchwalanie tego prawa. Bo Lex Czarnek – z burzliwymi debatami i kolejną bohaterską obroną „seksualizowanych dzieci” – doskonale się nadaje na przedwyborczy czas. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2023