Reklama

Kudratullah wraca do więzienia

Kudratullah wraca do więzienia

z Kabulu
13.10.2021
Czyta się kilka minut
Talibowie wciąż żyją walkami, które toczyli od lat. Przyszłość bez wojny pozostaje dla nich abstrakcyjna.
33-letni Kudratullah Nazim spędził w więzieniu Pul-e Czarchi niemal jedenaście lat. (wrzesień 2021) fot. Paweł Pieniążek
K

Kudratullah Nazim założył odświętny strój – podobnie jak jego liczni bracia i kuzyni. To był dla nich wielki dzień. Chcieli właściwie pożegnać jednego z braci, więc modlili się za jego pójście do raju. Reszta rodziny czuła dumę z powodu decyzji, którą podjął. Jak wspomina Nazim, brata przepełniała radość. Miał powiedzieć, że w przededniu tego dnia czuje się tak szczęśliwy, jakby miał się żenić. Brat Nazima szykował się do stania się szahidem, męczennikiem.

Wśród członków tej rodziny z prowincji Kandahar w południowej części Afganistanu było wielu talibów. Nazim też do nich należał – dowodził jedną z grup operujących w regionie. I to on szykował „wyprawkę” dla swojego brata. W ustalonym dniu brat włożył mundur afgańskiej armii, by nie zwracać na siebie uwagi przeciwnika. Na niego narzucił kamizelkę z ładunkami wybuchowymi, a następnie udał się na naradę afgańskich i zagranicznych żołnierzy. Kamizelkę zdetonował, gdy był już na miejscu.

– Dla nas jego odejście było powodem do dumy, czujemy ją do dzisiaj – mówi Nazim. – Ja, a także wszyscy moi bracia i kuzyni jesteśmy gotowi do takich działań, jeśli obcokrajowcy znowu pojawią się na horyzoncie.

Wpadka

Trzydziestotrzyletni Nazim to talib z długim stażem. To właśnie inwazja Afganistanu dokonana przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników była głównym powodem, dla którego zasilił szeregi ugrupowania.

– Oni zaatakowali nasz kraj w 2001 r., nie tylko z powietrza, wysłali też wojska. Byli brutalni. Bombardowali ludzi na weselach, studentów szkół religijnych i meczety podczas modłów. Musieliśmy bronić naszego kraju i religii zgodnie z duchem islamu – wyjaśnia.


Reportaże i korespondencje Pawła Pieniązka, analizy Wojciecha Jagielskiego, wiadomości i podkasty. Czytaj nasz serwis specjalny poświęcony sytuacji w Afganistanie


Nazim twierdzi, że stoczył wiele potyczek, w rezultacie których jego przeciwnicy padali ranieni lub martwi. Po tym, gdy jego brat wysadził się w powietrze, Nazima złapano na gorącym uczynku. W Kandaharze wraz z innymi bojownikami zaatakowali afgańskich żołnierzy.

– To byli przedstawiciele marionetkowego reżimu – mówi.

Twierdzili, że zabili trzech żołnierzy. Chwilę po tym incydencie sprawcy – gdy wciąż jeszcze znajdowali się przy ofiarach – zostali zatrzymani przez afgańskie siły bezpieczeństwa.

Niedoszła egzekucja

Nazim i jego towarzysze broni trafili do więzienia Pul-e Czarchi. Powstałe w latach 80. XX w., za komunistycznych władz Afganistanu było miejscem kaźni i egzekucji. Po 2001 r. więzienie znajdowało się pod kontrolą afgańskich władz. Choć od tego czasu osadzeni byli traktowani lepiej, to w Pul-e Czarchi wciąż powszechne były tortury.


Talibowie spacerują po terytorium więzienia Pul-e Czarchi. (wrzesień 2021) fot. Paweł Pieniążek

Według Międzynarodowego Czerwonego Krzyża było to największe więzienie w Afganistanie, znajdowało się tu ponad 9 tys. osób, w tym talibowie, członkowie lokalnego odłamu Państwa Islamskiego, a także zwykli przestępcy czy osoby uzależnione od narkotyków. Jeden blok przeznaczono dla kobiet.


Talibowie w więzieniu Pul-e Czarchi. (wrzesień 2021) fot. Paweł Pieniążek

Nazim miał usłyszeć wyrok kary śmierci przez powieszenie, podobnie inni członkowie jego grupy. Przed śmiercią uratował go jednak fakt, że karę wykonywano rzadko – a także liczne ataki talibów w kraju, do których dochodziło po egzekucjach. W oczekiwaniu na wyrok przesiedział w Pul-e Czarchi niemal jedenaście lat. Twierdzi, że w tym czasie bito go, rażono prądem i znęcano się nad nim. Miał także stracić trzech przyjaciół.

Historyczne miejsce

15 sierpnia 2021 r., na kilka godzin przed zdobyciem władzy w Afganistanie, talibowie ruszyli do Pul-e Czarchi, by uwolnić osadzonych. Więźniowie musieli się spieszyć, nie chcieli przegapić swojej szansy. W celach porozrzucane leżały ubrania, koce, a także niedojedzone, już zapleśniałe jedzenie.


Paweł Pieniążek, korespondent „TP” z Afganistanu: Młodzi Afgańczycy nie pamiętają lat 90., często nie widzieli taliba na oczy. Dziś powtarzają, że ich marzenia zostały rozbite w pył, że nie mają już przyszłości. Ale dla części społeczeństwa kluczową wartością jest bezpieczeństwo, nawet za cenę wolności. Słuchaj rozmowy w Podkaście Powszechnym 


To właśnie tego dnia Nazim wyszedł na wolność i dołączył do triumfalnego pochodu na Kabul. Traf chciał, że po zdobyciu władzy jego jednostkę przydzielono na teren nieopodal więzienia. Wreszcie zebrał się w sobie i postanowił odwiedzić tak dobrze znane mu miejsce, choć teraz z zupełnie innej perspektywy.

– Cieszę się, że mogłem tu przyjść. Spędziliśmy tu lata, mamy wspomnienia. Teraz jesteśmy wolni i chcemy zobaczyć, jak to wygląda. W pewnym sensie jest to dla nas historyczne miejsce – przyznaje Nazim.

W dniu, gdy wybrał się do Pul-e Czarchi, więzienie stało otworem. Poza nielicznymi strażami na kilku posterunkach kręciła się po terenie tylko grupa talibów. Niektórzy, podobnie jak Nazim, przyszli zwiedzieć miejsce, w którym byli osadzeni.

O osiem lat młodszy od Nazima Hematullah Hekmat z prowincji Zabul mówi: – Spędziłem tutaj niemal dwa lata mojego życia. Chciałem przyjść, by wspomnienia wróciły – mówi, choć jednocześnie przyznaje, że nie są one najlepsze. 


25-letni Hematullah Hekmat spędził w więzieniu w Pul-e Czarchi niemal dwa lata. Przyszedł je obejrzeć, by – jak mówi – wspomnienia wróciły. (wrzesień 2021) fot. Paweł Pieniążek

Talibowie w Pul-e Czarchi napawają się zwycięstwem. Swobodnie przechadzają się po pustym więzieniu, jego mrocznych korytarzach, zaglądając do swoich cel. Ale o przyszłości mówią z trudem. Ciągle wspominają minione wydarzenia. Zagraniczne wojska opuściły kraj, a wrogi rząd upadł, a mimo to trudno zapomnieć im o wojnie. Raz za razem odgrażają się, że sięgną po broń i wybuchowe kamizelki, gdy nadejdzie potrzeba.

Nazim jest na to gotowy tak, jak lata temu gotowy był jego brat.


25-letni Hematullah Hekmat pokazuje swoją pryczę w celi, w której odsiadywał wyrok. (wrzesień 2021) fot. Paweł Pieniążek
Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego". Relacjonował wydarzenia m.in. z Afganistanu, Górskiego Karabachu, Iraku, Syrii i Ukrainy. Autor książek „Po kalifacie. Nowa wojna...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]