Księga Rekordów Guinnessa skreśla Messnera i Kukuczkę. Czy obaj zdobyli 14 ośmiotysięczników?

Historia himalaizmu pisze zaskakującą pointę. Być może pierwszym człowiekiem, który stanął na szczycie wszystkich 14 ośmiotysięczników, jest Amerykanin Ed Viesturs, który w Himalajach pojawił się po raz pierwszy dopiero trzy lata po wyczynie Messnera.
Czyta się kilka minut
Reinhold Messner / fot. Effigie / East News
Reinhold Messner / fot. Effigie / East News

„Nie jesteś drugi. Jesteś wielki” – napisał Reinhold Messner do Jerzego Kukuczki, gdy Polak, jako drugi po nim człowiek na świecie, zdobył we wrześniu 1987 roku ostatni z 14 ośmiotysięczników. Rok wcześniej, kiedy wyścig po Koronę Himalajów ukończył sam Messner, Kukuczka również wysłał mu telegram, w którym gratulował mu „wielkiego szlema”. Niemal 40 lat później życie dopisuje zaskakującą pointę do ich rywalizacji: obaj zostali właśnie wykreśleni z listy rekordów Guinnessa – pierwszym człowiekiem na szczycie wszystkich 14 ośmiotysięczników ogłoszono Amerykanina Eda Viestursa, który w Himalajach pojawił się po raz pierwszy trzy lata po wyczynie Messnera i na liście zdobywców Korony Himalajów widniał dopiero na 12. miejscu.

Decyzję o zmianach redaktorzy Księgi podjęli po lekturze wielostronicowego raportu Eberharda Jurgalskiego, niemieckiego pisarza, który od 1981 roku zajmuje się dokumentowaniem himalajskich eksploracji. W ubiegłym roku Niemiec opublikował wyniki swoich wieloletnich poszukiwań, w których wspierał go zespół wolontariuszy. Ich zdaniem, wspinacze zdobywający Dhaulagiri (8167 m n.p.m.), Manaslu (8163 m n.p.m.) i Annapurnę (8091 m n.p.m.) przez dekady kończyli atak szczytowy w miejscu oddalonym od kilku do kilkudziesięciu metrów od prawdziwego wierzchołka, za który uznawali błędnie którąś z nieco niższych kulminacji grani szczytowej. Kukuczka miał nie stanąć na szczycie Manaslu, zakończył wspinaczkę kilka metrów poniżej (ten sam błąd zdaniem Jurgalskiego popełniła olbrzymia większość zdobywców). Wchodząc na Annapurnę dziewiczą północno-zachodnią ścianą, Messner miał z kolei zatrzymać się ledwie pięć metrów niżej najwyższego punktu na grani, ale dzieliło go od niego aż 65 metrów trudnego terenu. 

Jurgalski wraz ze swoim zespołem zrewidował listę wszystkich wejść na ośmiotysięczniki i doszedł do sensacyjnych wniosków. Jego zdaniem, na szczycie każdego z 14 szczytów wznoszących się na taką wysokość zameldowało się do tej pory jedynie trzech himalaistów. Oprócz Viestursa, który zdobywał je w latach 1989-2005, zrobił to jeszcze Fin Veikka Gustafsson (1993-2009) oraz Nepalczyk Nirmal Purdża Pun Magar (2016-2021). Z listy zdobywców Korony Jurgalski wyrzucił tym samym dwóch innych Polaków, którzy mają to osiągnięcie na swoim koncie: Krzysztofa Wielickiego i Piotra Pustelnika. Zdaniem niemieckiego badacza, tytuł powinien stracić również Kazach Denis Urubko, posiadający od pewnego czasu polski paszport.

Co na to sami zainteresowani? W wywiadzie dla Niemieckiej Agencji Prasowej Reinhold Messner stwierdził, że Jurgalski nie wie, o czym mówi. „Po prostu pomylił górę. Oczywiście, że dotarliśmy na szczyt”. Dodał też, że nie przywiązuje wagi do tego, czy jego nazwisko będzie w Księdze Rekordów Guinnessa.

„Oczywiście nie istnieje absolutna pewność, to były inne czasy, bez GPS. Na tej wysokości wystarczy zamieć i zaciemnione światło słoneczne. Jesteśmy nadal przekonani, że byliśmy na szczycie, ale kto wie, czy nie było tam jeszcze 5-6 metrów do wspinaczki. Ale to i tak nie przekreśliłoby naszego osiągnięcia” – to już Hans Kammerlander, partner Messnera z tamtego przejścia, również jedna z legend himalaizmu.

Także redaktorzy Księgi Guinnessa proszą, by z ich decyzji nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. „Nie powinno to w żaden sposób umniejszać niesamowitych pionierskich osiągnięć dokonanych przez niektórych z najważniejszych alpinistów w ciągu ostatnich 50 lat” – wyjaśnił „Przeglądowi Sportowemu” redaktor naczelny Księgi Rekordów Guinnessa Craig Glenday.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”