Kołobrzeg, plaża, ranek. Niedaleko siadają ludzie; nie przyglądam się, słucham tylko

Kołobrzeg, okolice Solnej, stragany. Rzut beretem do portu, o czym informują tabliczki i rączki. Stoję chwilę przy artykułach kołobrzeskich różnej maści. Miody, mydła i pokrewne. Kątem oka skanuję czyjś niepokój.

30.09.2023

Czyta się kilka minut

 /
Fot. Archiwum prywatne

Dzwoni mama od teatrów dla dzieci. „Pani Elizo, jutro urodziny Norwida”. „Ano”. „Czy on ma tak ze dwa dobre wiersze o człowieku?”. „Tak ze dwa ma”. „Uff! Kupiłam czarne kwiaty. Dalie, sztuczne. W auli są pianino, tablica, flaga też”. „Uhm”. „Mój scenariusz: Norwid mówi wiersze”. „O człowieku”. „Tak. Szopen przy pianinie, w tle muzyka”. „Szopena”. „Z jutuba. Potem Norwid idzie do tablicy i pisze: »Ojczyzna to wielki obowiązek«”. „Zbiorowy”. „A Szopen powiewa za nim flagą. Norwid całuje”. „Szopena?”. „Flagę! Powrót na miejsca. Wchodzi ciężka muzyka”. „Szopena?”. „Tak. Norwid recytuje »Fortepian«. Bierze kwiat, wręcza Szopenowi, wraca do mikrofonu. Szopen wstaje, kaszle, słania się krótko i upada na znak, że nie żyje. Norwid modli się wiecznym odpoczywaniem”. „Słusznie”. „Zmieniam muzykę. Norwid wyciąga z kieszeni niebieskie wstążki, rozdaje uczennicom w pierwszym rzędzie. One zapraszają go na dyskotekę, on pokazuje, że nie chce”. „To rozumiem”. „Na koniec bierze czarną kapę i zakrywa pianino”. „Na znak, że spadło. A co z truchłem Szopena?”. „Aj! Dzięki! Nie może wciąż tam leżeć”. „Tak, trza przysypać garstką piasku”. „Pani Elizo!”.

Dwie pod pięćdziesiątkę w autobusie 116. „Trzeba było nie dawać na bilet”. „To by od ojca wziął”. „Ale byś przynajmniej nie wspierała propagandy”. „Ja mu powiedziałam, że nie po to walczyliśmy, żeby teraz jego pokolenie opłacało zdrajców”. „Słusznie”. „Ależ oni są wyszczekani! Ja bym matki nie polemizowała. A ten mi jeszcze krzyczy, że propaganda to po drugiej stronie”. „Żartujesz?!”. „Że telewizja kłamie”. „Publiczna?! Jakby kłamali, to bym się pierwsza połapała”. „Nie ma o czym mówić, przekręcanie kota ogonem. Dziennikarz w wiadomościach kłamie, minister kłamie, a film mówi prawdę...”. „Ha, ha, tak to nigdy nie było”. „No ale wiesz, dzieci nie przeżyły komuny, to się dają ogłupiać”.

Kołobrzeg, okolice Solnej, stragany. Rzut beretem do portu, o czym informują tabliczki i rączki. Stoję chwilę przy artykułach kołobrzeskich różnej maści. Miody, mydła i pokrewne. Kątem oka skanuję czyjś niepokój. Mężczyzna w średnim wieku, schludny, w szarym tiszercie i dżinsach. Zaczepia stojącą obok. „Proszę pani, jak ja dojdę nad morze?”. Ta na zdziwieniu: „No tamtędy, o tam, gdzie ta grupa skręca”. „Tak, ale jak ja dojdę”. „Co też pan, dobrze się pan czuje?”. „Nie, bo nie dojdę do morza”. Usiadł na krawężniku. Podchodzę, płacze. „Wszyscy mnie oszukują”. „Tam jest morze”. „Nie dla mnie. Niech pani coś dla mnie zrobi”. „Aha”. „Jak pani się uda, niech pani sobie przypomni, że próbowałem”. „Może pójdziemy razem?”. „Nie, ja już nie doszedłem”. Poszedł z rękami splecionymi na karku, szlochając.

Stragany kołobrzeskie, stojak z obrazkami piaskowymi. Obraca się taki, a piasek usypuje górki księżycowe w różnych kolorach. Przy stojaku Niemcy. Siwi, schludni, na sportowo. Ona z fascynacją bierze obrazek po obrazku i obraca, śmiejąc się jak dziecko do żółtych, niebieskich, fioletowych panoramek. Mówi do niego, że miała kiedyś zabawkę – kolorowe klepsydry. Podchodzi do mnie gość z sąsiedniej instalacji: „Rozumie pani ten szwargot?”. Ja, że owszem. „Wie pani, trzeba im powiedzieć, że to jest towar, a nie wesołe miasteczko”. „Aha”. „Te obrazki mają działanie lecznicze”. „?”. „Relaksacyjne, mejd in Poland”. „Pojmuję”. „Fioletowy bym jej na oko polecał”. „Uhm”. „Żeby się wyciszyła. W jeden musi patrzeć. Niech im pani powie, że są piękne i mają certyfikat”. „Medyczny?”. „Po prostu: certyfikat, oryginał. A dla pani żółty, porządkuje zmysły”. „Nie, nie, u mnie grozi hipnozą”. Spojrzał dziwnie. „A, to nie pomogę”. „Ech, trudno”. „Ale niech pani kupi, tylko nie obraca”.

Kołobrzeg, plaża, ranek, niemal nikogo. Dziewczyna czyta tuż na skraju wody, gość zachęca do brodzenia niedobudzone dziecko. Kładę się na piasku, pachnie słono. Niedaleko siadają ludzie; nie przyglądam się, słucham tylko. „Niech to się wszystko skończy”. „Weź tak nie mów, zawsze jest nadzieja”. „Że?”. „Że się przesili. Już tyle razy...”. „Ano właśnie, już tyle razy”. „Wiesz, wojna nas zniszczyła”. „Która? Stawiam na potop szwedzki”. „Jesteś złośliwa”. „Nie, zmęczona”. Pauza, słuchamy morza. Mówi trzecia: „Wiecie, jak nachodzą na siebie dachówki?”. „No, tak do połowy?”. „Właśnie. Tu się wszystko tak odbywa: do połowy. Jedno gnije, a już nachodzi kolejne”. „Ech”. „A jak ktoś chce to przeciąć, musi wyjść”. Uśmiech w głosie drugiej: „Ale gdzie, Ela? W morze?”. „A choćby. Gdzie indziej”.

Skwer Chorwacki, ciepłe popołudnie. Staruszkowie na sąsiedniej ławce. Ona: „Czytałam o tym w przepowiedni”. On: „O czym?”. „Że szatan będzie szczególnie atakował Polskę”. „Ty mi to od lat mówisz”. „Ale teraz mamy potwierdzenie od mistyczki”. „A z jakich to objawień?”. „Prywatnych”. „No domyślam się, że nie publicznych”. „W Ameryce Południowej rozmawia z Maryją głównie o Polsce, wyobraź sobie”. „No patrz, nie wiedziałem, że nasze problemy są aż tak zajmujące”. „Jest specjalna komórka szatana w Warszawie, ludzie zaprzysięgli”. „Zawsze podejrzewałem...”. „Nie zwyciężą, ale będziemy musieli wiele cierpieć”. „Ech, jeszcze od nich?”. „Ale Polska potem okaże duchową potęgę”. „W Ameryce Południowej? Popieram”.©

Od Autorki: Formuła zapisu felietonu zmieniona na prośbę redakcji „TP”.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Pisarka, literaturoznawczyni, krytyczka. Autorka dwóch książek akademickich („Stanisław Brzozowski wobec Cypriana Norwida” oraz „Lektura jako spotkanie. Brzozowski – tekst – metoda”) i trzech prozatorskich („Elizje”, „po drugiej stronie siebie”, „Strefa… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Stawiam na potop