Kolejny zabity wilk. Tuż za granicą parku narodowego

Prawdopodobnie zginął podczas zbiorowego polowania. To nie pierwszy taki przypadek, a sprawcy nadal czują się bezkarni. O tej sprawie wiemy dzięki pracownikowi Magurskiego Parku Narodowego.
Czyta się kilka minut
Zabity wilk. 19 listopada 2023, obrzeża Magurskiego Parku Narodowego / fot. Zenon Wojtas
Zabity wilk. 19 listopada 2023, obrzeża Magurskiego Parku Narodowego / fot. Zenon Wojtas

Tuż po południu dostałem informację o skłusowanym wilku - mówi Zenon Wojtas z MPN. – Byłem 150 kilometrów od miejsca, natychmiast zawróciłem samochód i tam pojechałem. 

Niespełna półtora kilometra od granic parku narodowego odbywało się wtedy zarejestrowane zbiorowe polowanie zorganizowane przez Koło Łowieckie „Zacisze” z Krosna. Gdy Zenon Wojtas około godziny 16 dojechał na miejsce, usłyszał warkot silnika traktora. – Na przedniej łyżce ciągnika leżał martwy, zakrwawiony wilk – mówi Wojtas. – Kilkadziesiąt metrów dalej stał pickup, na którego prawdopodobnie chciano załadować i wywieźć ciało. Minutę później byłoby po wszystkim.

Traktorem kierował miejscowy rolnik, który twierdził, że dostał telefon od myśliwego z prośbą o zwiezienie z lasu zabitego jelenia. Dopiero na miejscu okazało się, że to wilk. Jeden z myśliwych stał obok traktora. – Rozpoznałem tego człowieka – mówi Wojtas. – To znana tutaj postać. Pan czuł się bezkarnie, powiedział, że nic mu nie zrobimy, wsiadł do auta i uciekł przed przyjazdem policji. 

Policyjny technik obejrzał ciało wilka, a wnioski nie były zaskakujące: znaleziono ranę wlotową i wylotową po kuli. Zatrzymano wiozącego martwe zwierzę rolnika. – Szczątki wilka zabezpieczono do dalszych badań. Będziemy ustalać szczegóły tej sprawy – mówi Paweł Buczyński, rzecznik prasowy KPP w Krośnie. Udało mi się dodzwonić do myśliwego, który najprawdopodobniej 19 listopada zabił wilka. Gdy tylko się przedstawiłem, natychmiast przerwał połączenie.

Ochrona na papierze

Wilki od 25 lat są w Polsce pod ochroną. Niestety sytuacje takie jak ta z 19 listopada zdarzają się regularnie. Choć maksymalna kara za polowanie na chronione gatunki to nawet 5 lat więzienia, w rzeczywistości sprawcom najczęściej nie grożą żadne konsekwencje, bo postępowania są masowo umarzane z braku dowodów, a w regionach takich jak Krosno wpływy środowisk łowieckich są bardzo duże – polują często policjanci, władze czy nawet pracownicy parków narodowych. W tym konkretnym polowaniu, według informacji przekazanych „Tygodnikowi”, też brał udział pracownik Magurskiego Parku Narodowego. 

Tutaj może być inaczej, bo myśliwy został złapany w bardzo jednoznacznej sytuacji, a koło łowieckie „Zacisze” nie pierwszy raz jest powiązane z takimi historiami. Prawie rok temu inną wilczycę zastrzelono prawie w tym samym miejscu, prawdopodobnie podczas polowania tego samego koła, o czym pisaliśmy w „Tygodniku”. Sytuacja, w której ktoś zabija wilka w środku dnia podczas zbiorowego polowania, potwierdza, że sprawcy nadal czują się bezkarni. 

Zenon Wojtas rozpoznał zwierzę, które zginęło. – To najprawdopodobniej ojciec z rodziny, którą badam od kilkunastu lat. Pełnił tę funkcję, którą potocznie określamy jako „samiec alfa”. Miał w tym roku sześć młodych.

Wilczki z tej rodziny rodzą się w parku narodowym, ale ich terytorium wykracza poza jego granice. Poza oczywistym złamaniem prawa i krzywdą dla przyrody takie sytuacje mogą też prowokować kolejne konflikty między wilkiem a człowiekiem. Młode zwierzęta pozbawione głowy i żywiciela rodziny mogą nie przetrwać zimy w lesie i zacząć schodzić bliżej ludzkich siedlisk w poszukiwaniu jedzenia, czego wilki zazwyczaj nie robią. Patrząc na to, co spotyka ich ze strony ludzi (według danych przyrodników aż 147 wilków ginie w Polsce rocznie od strzału z rąk kłusowników) – ciężko im się dziwić. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”