Jezus uwięziony

Powstańcie, na Syjon idziemy do Pana i Boga naszego! Bo oto, co mówi nasz Pan: Wołajcie radośnie na cześć Jakuba, wysławiajcie pierwszy spośród narodów!
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

Niech będzie was słychać. Wysławiajcie go i wołajcie głośno, że Pan swój lud uratował, tych, co z Izraela zostali! I sprowadzam ich z krainy północnej i zbieram razem z wszystkich krańców ziemi. Przybywają wszyscy i ślepi, i chromi, kobiety brzemienne wraz z położnicami, wracają wszyscybardzo wielkim tłumem. Ze łzami kiedyś wyruszali w drogę, a sprowadzam ich w pełnej radości” (Jr 31, 6-9).

Tym razem Bóg sprowadza swój lud nie z „krainy północnej”, ale z drugiego kierunku, z południa na północ. I na nic się zda dyskutowanie, których uchodźców wpuścić, a przed kim drzwi zatrzasnąć. Nie kto inny, ale my, chrześcijanie, z dumą wciąż ogłaszamy światu, że Ojcem wszystkich ludzi jest Bóg i że wszyscy ludzie, nawet o tym nie wiedząc, żyją w tym samym Duchu Świętym, który „tchnie, kędy chce”. Przekonujemy też, że Jezus Chrystus złożył siebie w ofierze za grzechy wszystkich ludzi. Nie dziwmy się więc, że ci, których wygnały z domu wojna, nędza, troska o los tych, których kochają – szukają ratunku u nas, w północnych krajach. Tymczasem niektórzy z tych, którzy powinni jako pierwsi otwierać drzwi, zamykają je, tłumacząc, że w ten sposób bronią chrześcijańskiej Europy: „To najeźdźcy, nie uchodźcy. Zamknijmy przed nimi granice Polski” – żąda jeden z publicystów na pierwszej stronie pewnego tygodnika, a wtóruje mu redaktor naczelny pisma twierdząc, że dzieje się „tak, jakby spora część publicystów i polityków europejskich wpadła w amok i radośnie pędziła ku przepaści, ciągnąc za sobą pozostałych”. I jak się to ma do chrześcijańskich wartości?

„W księdze Apokalipsy Jezus mówi, że oto stoi u drzwi i kołacze, i w sposób oczywisty tekst odnosi się do Niego stojącego na zewnątrz i pukającego, żeby Go wpuścić. Ale ja czasem myślę, że Jezus puka od środka, żebyśmy Go wypuścili. Kościół zwracający się ku sobie samemu pozwala sobie na trzymanie Jezusa dla siebie i niewypuszczanie Go” – mówi Franciszek. Dlatego papież powinien być człowiekiem, który „pomaga Kościołowi wychodzić z siebie ku egzystencjalnym peryferiom i pomaga mu być płodną matką żyjącą słodką i pełną pociechy radością z ewangelizowania” (cyt. z „Evangelii gaudium”).

Znamy przysłowie: „Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry”. Nie zauważyliśmy w porę narastającego nieszczęścia, które wypędziło z domów miliony ludzi. Co więcej, sami przyczyniliśmy się do tej tragedii. Nie dziwmy się teraz, że owe życiowe peryferie, o których mówił podczas konklawe przyszły papież Franciszek, zjawiły się u naszych granic. Dzisiaj nie powinniśmy więc zastanawiać się, czy pomagać, czy nie, ale – jak? Jak pomagać, by nasi bracia z peryferii zaistnieli i odnaleźli się w centrum? A to z naszej strony będzie wymagało poświęcenia. Może nawet np. podniesienia podatku. Jezus radzi: „Pozyskujcie sobie przyjaciół za pomocą niegodziwej mamony, aby was przyjęli do wiecznych przybytków, gdy jej już nie stanie” (Łk 16, 9). ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2015