Reklama

Jeden, święty, powszechny i apostolski

Jeden, święty, powszechny i apostolski

18.03.2019
Czyta się kilka minut
Ujawnienie rozmiarów pedofilii duchownych i odkrycie, że w reakcjach Kościoła na te przestępstwa liczył się nie los ofiar, ale ochrona nieskażonego obrazu instytucji, było szokiem i zgorszeniem.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
2

24 grudnia 1969 r. ks. prof. Joseph Ratzinger na zakończenie cyklu radiowych wykładów w Hessian Rundfunk mówił: „Z dzisiejszego kryzysu wyłoni się Kościół, który straci wiele. Stanie się nieliczny i będzie musiał rozpocząć na nowo, mniej więcej od początków. Nie będzie już więcej w stanie mieszkać w budynkach, które zbudował w czasach dostatku. Wraz ze zmniejszeniem się liczby swoich wiernych utraci także większą część przywilejów społecznych. Rozpocznie na nowo od małych grup, od ruchów i od mniejszości, która na nowo postawi Wiarę w centrum doświadczenia. Będzie Kościołem bardziej duchowym, który nie przypisze sobie mandatu politycznego, flirtując raz z lewicą, a raz z prawicą. Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich. Wtedy ludzie zobaczą tę małą trzódkę wierzących jako coś kompletnie nowego: odkryją ją jako nadzieję dla nich, odpowiedź, której zawsze w tajemnicy szukali”....

4387

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że żyjemy w zupełnie innych światach. Ratzinger być może pragnąłby chrześcijaństwa na wzór baśniowych przekazów z jego początków, ale to się nie ziści. Powód jest prosty, od początku ekspansji chrześcijaństwa, nie była ona zasługą pięknego przykładu, lecz pragmatycznych decyzji politycznych na najwyższym szczeblu. Koloryzowanie nic tu nie pomoże, fakty są bezlitosne. Jako naród jesteśmy mocno antyklerykalni, lecz komuna pozbawiła nas alternatywy, podobnie działo się podczas zaborów, stąd to ogromne „zaufanie”. Kościół z braku alternatywy robił za rozjemcę, tyle i aż tyle, bo często mocno wykorzystywał swą kartę przetargową. Dzisiaj być może przegiął pałkę - jak to się mówi. Darujmy sobie gadki o wrogach zewnętrznych, sami sobie je kościelni hierarchowie wymyślają. Oni muszą mieć wroga, z którym trzeba walczyć, prawdziwy czy urojony nie ma znaczenia, nie w tym tkwi problem. Mnie jako ojca, dziadka szokuje, że oni się nie brzydzą pedofilią, nie brzydzą się też wieloma innymi rzeczami, które do niedawna uznawali za naturalnie przysługujący im przywilej. Nie zgadzam się z tezą, że dużo zależy od biskupów, powiedziałbym - wręcz przeciwnie. Kościół jest taki jacy my jesteśmy, a my jesteśmy coraz bardziej zdystansowani, już nie potępiamy, ani nie izolujemy się od tych co od Kościoła odchodzą, biorą rozwody, żyją bez ślubu, panien z dzieckiem. Słowem, coraz mniej dajemy sobą manipulować. Pokolenia wpatrzone w księży niczym w święty obrazek odchodzą do wieczności, albo cierpią na demencję starczą, ich połajanki wywołują tylko uśmiech politowania. Moje pokolenie chodzi do kościoła z nawyku i nic już tego nie zmieni. Młodych w kościele brak, a szantaż przy pomocy ich dzieci, odnosi odwrotny do zamierzonego skutek. Nawet zakaz handlu w niedziele nie poprawił frekwencji na mszach. Dziś gdy pieniądz ma konkretną wartość, dotarło do nas, że nic z kościoła za darmo nie otrzymujemy, płacimy i oczekujemy dobrze wykonanej usługi. Od nas się wymaga, więc i my zaczęliśmy wymagać, co gorsza zaczęliśmy szacować wartość usługi adekwatnie do zaangażowania i nie lubimy gdy nas się naciąga czy oszukuje. Konkludując, wkurza nas, że ludzie kościoła prowadzą biznes religijny nie w sposób jaki nam wciskają. Czytają mam, że ręka, która jest powodem zgorszenia powinna zostać odcięta. I to jest jasne i proste przesłanie, tylko oni mówią o mojej ręce, nie o własnej. Jeśli komuś się wydaje, że sprawa się rypła, to jest zwyczajnym idiotą niestety.

Caly powyższy tekst jest "swieta prawda" jeśli się zalozy, ze nie ma "swietej prawdy" - tzn. potraktuje Kosciol jako spoleczna instytucje. Tylko, ze On spoleczna instytucja jest tylko w jakims sladowym procencie. Cala Jego istota jest zupełnie gdzie indziej. Jako osoba wierzaca jestem przede wszystkim przekonany, ze wszystko co się dzieje, dzieje się z woli Pana Boga, wiec jest absolutnie dobre i celowe. Może chodzi o to, żeby przekonać ludzi o rzeczywistej istocie Kosciola poprzez bolesne zdarcie tej zupełnie drugorzędnej skorupy instytucjonalnej ?

Pierwsze to wyznanie bardziej chyba zaciętego rewolucjonisty, niż oportunisty, oparte na dogmacie zła jakie kościół katolicki od dawna uosabia (kto niekoniecznie podziela ten pogląd, ten jest "skończonym idiotą"). To gorąca "wiara" jedynie w manipulację, szantaż cudzymi dziećmi, wymyślanie wrogów przez "onych", którzy na dodatek" nie brzydzą się pedofilią i wieloma innymi rzeczami, które do niedawna uznawali za naturalnie przysługujący im przywilej". "Wiara" że nam wciskają, naciągają, oszukują i czytają o obcięciu ręki ale niewłasnej itd.itp. Stąd już zapewne niedaleko do przetestowanego w przeszłości przekonania, że bez kościoła i oparów religii świat stanie się doskonalszy, gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród. I drugie wyznanie wiary skromnej, może zbyt dobrodusznej, dostrzegającej jednak możliwość innego "tłumaczenia świata" na coraz głośniejszej manifie odnowicieli kościoła oraz jego burzycieli. To ja wezmę sobie z wykopków "oportunisty" - różowego buraka a białego, cukrowego od Rafała i spróbuję zrobić melasę łagodzącą stany podgorączkowe a pobudzającą niemrawość .

<<obietnica Jezusa, że „bramy piekielne nie zwyciężą” Kościoła (...)>>. Ponieważ jesteśmy w prasie katolickiej pozwolę sobie na rzucenie światła na te słowa od strony duchowej: Prawdziwy Kościół jest duchowy. Podobnie jego Nieprzyjaciel jest Duchem (czyli walka nie toczy się np. między biskupami a Unią Europejską...). Duch jest niewidzialny i uderza w to czego nie widać. Jego podstawową bronią jest kłamstwo. Biskupi tego nie rozumieją - walczą o utrzymanie nieskazitelnej fasady posługując się w tym celu kłamstwem (!). Niech każdy sam wyciągnie wniosek komu służą...

Dokładnie, wieczny jest ten Kościół - duchowa wspólnota ludzi wierzących (na serio) a nie Kościół instytucjonalny

Ty jesteś bytem duchowym? Jeżeli rzucasz światło od strony duchowej, to widać tak. Domniemywam, że twoi biskupi (lub ich odpowiednicy) walcząc o nieskazitelną fasadę, twojego Kościoła, posługują, się jedynie Prawdą. Zatem są bez grzechu. W takim razie, tylko pogratulować, uczestnictwa w takiej bożej organizacji.

1. oczywiście, że jestem bytem (cielesno)duchowym 2.niestety nie mam de facto biskupów - ci "odgórnie przypisani" nie sprostali... 3. rzeczywiście jedynie posługując się Prawdą można osiągnąć realną korzyść 4. budowanie fasady nie jest tym o co chodzi

Wojciechu, przyszedłeś katolikom, rzucać światło duchowe, tymczasem dzięki katolikowi : Ad1 - witaj na powrót w świecie ludzi, ponieważ okazało się że nieśmiało bo nieśmiało, jesteś jednak bytem (cielesno)duchowym. Ad2 - Z tego wynika, że jesteś jednoosobowym kościołem bez odpowiedzialności lub.... kłamiesz. Ad3 - pod tym stwierdzeniem podpisze się każdy w miarę rozgarnięty człowiek, bez względu na światopogląd. Ad4 - fasada to jest pojęcie względne, na tym świecie nie ma ani jednej organizacji religijnej, ani zresztą żadnej innej, która nie miała by swojej fasady.Inaczej - nie rozumiesz co piszesz lub znowu kłamiesz.

Moim zdaniem rozdrażniło Panią/Pana, że "ktoś komuś może (śmie?) rzucać światło duchowe". Myślę, że dopóki to rozdrażnienie nie minie, nie posuniemy się do przodu...

swoim reflektorem na tęczową fasadę białymi lilijkami przystrojoną. Bo mnie świeczka cięgiem ukazuje, że tamtejsze zuchy walczą z wilkami w sutannach o to, żeby w kosmate łapska całą pulę dzieci zagarnąć, wyniańczyć z duchem 1968 i odchować genderowo na maxa, aby grama nie zostawić konkurencji nienadążającej za parowozem dziejów.

Co prawda, to prawda. Kłopot w tym, że my(?) którzy szukamy dobra MUSIMY używać innych metod, niż ci o których myślimy że chcą źle/mylą się...

Pisze Ksiądz: „W epoce przemian ustrojowych ludzi Kościoła zapraszano do uczestniczenia w decydujących debatach, jako gwarantów uczciwości i powagi podejmowanych zobowiązań. Czy dziś komukolwiek by przyszło do głowy kierować do przedstawicieli Kościoła takie zaproszenie?” Moja odpowiedz jest „tak” - obecna władza zaprasza i „jedzie” na tej gwarancji, o której jest w pierwszym zdaniu...

Ten,kto sądził,że biskupi,którzy dla dobra Kościoła jako instytucji chronili przez dziesięciolecia pedofilii w sutannach kosztem przyszłych małoletnich ofiar oraz nie wyrzucą ze stanu zakonnego o.Rydzyka za Jego 'działalność'nagle okażą się pełnymi empatii i ciepła staruszkami jak ich szef Papież Franciszek musi być bardzo naiwny.

za to na pewno żądny władzy i pieniędzy - może o to chodzi w określeniu "apostolski"?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]