Reklama

Jak będzie po?

Jak będzie po?

06.07.2020
Czyta się kilka minut
Najpierw będzie szok jednych i euforia drugich (nikt nie wie, których).
GRAŻYNA MAKARA
P

Przegrani (kimkolwiek będą) będą zaskoczeni: jak to? Jest nas wielu, więcej niż ich, a w dodatku to my mieliśmy rację. Łączyła nas – przypomną – wola walki, pragnienie pokonania wroga, nie naszego osobistego, ale wroga ojczyzny. Może nawet powiedzą: „co za głupi naród” albo zakwestionują legalność wyborów. Walczyli o tron, jakby mieli do czynienia z monarchią absolutną, choć od początku było wątpliwe, czy wybrany na prezydencki fotel będzie w stanie spełnić wszystkie hojnie składane obietnice. Prezydent nie ma absolutnej władzy, a w czasie kampanii kandydaci czasem przemawiali tak, jakby nieco przeceniali swoje przyszłe możliwości. Co nie znaczy, że wybory A.D. 2020 nie są ważne.

Początkowo fascynujące zapasy dwóch kandydatów z czasem zrobiły się nieco nudne. Dzień po dniu słuchaliśmy przemówień budowanych według jednego schematu: 1. Ja jestem lepszy, nawet najlepszy. 2....

3306

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

no tak - więc dla pełniejszego obrazu dodam, że ważną rolę w obecnym show wyborczym pełni kler katolicki, którego nieskrywana do Trzaskowskiego, PO i w ogóle opozycji nienawiść głoszona jest wprost z ambony i zaprawiona solidną dawką pogardy i złorzeczeń - nie wiem jak u ks. AB w okolicy, ale u nas na Śląsku Cieszyńskim takich konsekrowanych agitatorów sporo

Tak na dobrą sprawę, to nie ma znaczenia , który z kandydatów wygra, byłoby oczywiście lepiej, dla zachowania pewnej przeciwwagi, dla zapędów PiS, by Prezydentem został Trzaskowski. Jednak z mentalnego punktu widzenia, obaj panowie reprezentują partyjniactwo i zupełnie nie wnoszą niczego ożywczego do naszego życia. Staczamy się nieuchronnie w kierunku post-socjalizmu, a postawy roszczeniowe, zacietrzewienie, kłótliwość są nam bardzo bliskie mentalnie. Nie mam złudzeń, gdyby w następnych wyborach władza znów znalazła się w rękach PO i podobnych jej struktur, całe psucie prawa i antagonizowanie społeczeństwa, dalej będzie kontynuowane. Musimy już teraz oswoić się z myślą o nadchodzących trudnych czasach, było nieźle, ale nam się znudziło, dajemy się wkręcać w wydumane spory i konflikty. Najbardziej zadziwia mnie skuteczność propagandy fundowanej nam przez rządzących. Jakbyśmy całkowicie stracili na nią odporność. Być może nigdy jej nie nabyliśmy. Przypominam sobie sygnał rozpoczęcia Dziennika Telewizyjnego za komuny i na ten czas pustoszejące ulice i podwórka, to był niezły serial dla ubogich, dziś oglądamy kolejne jego odcinki. Co prawda na wiele niższym poziomie, ale widz też jakby mniej wymagający.

Palikot, Kukiz, Petru. No i co? A jak dla mnie mechanizm antagonizowania społeczeństwa jest patentem jednej partii, a raczej jej wodza.

Tak na pewno będzie w obozach Dudy i Trzaskowskiego. Ja już teraz czuję smutek, zmarnowanej szansy, smutek spowodowany dalszą degrengoladą państwa polskiego. Powoli przestaję oglądać wiadomości w telewizji. I to nie tylko TVP, ale również TVN czy POLSAT. Po raz któryś z rzędu będę w niedziele głosował na mniejsze zło, ale który z kandydatów jest większym złem?

Święta prawda! Wczoraj rozmawiałam z moją byłą sąsiadką. Mimo sędziwego wieku (93 lata), wielu mogłoby pozazdrościć jej intelektu. Od kilku lat mieszka w domu opieki i bardziej niż koronawirusa boi się teraz przegranej obecnego Prezydenta (A. Dudy). Jeśli o mnie chodzi, to efekt rozczarowania mam już za sobą. Mój kandydat niestety nie wszedł do II tury wyborów. Teraz cokolwiek się wydarzy, dobrze nie będzie. Mogę głosować tylko na mniejsze zło. Żeby nie było zbyt pesymistycznie, to już teraz pozwolę sobie złożyć Szanownemu Autorowi najlepsze życzenia z okazji zbliżających się urodzin :)

zawetować ustaw dotyczących "polonizacji" mediów prywatnych, czy też sowietyzacji (bez cudzysłowu) samorządu terytorialnego. W moim długim życiu za dużo się napatrzyłem, by się nie bać.

jw

???!

5 lat urzędowania Dudy, który funkcję polskiego prezydenta sprowadził do upokarzającej roli sługusa Kaczyńskiego, który brał czynny udział w demontażu i dewastacji polskiego państwa, polskiej demokracji, polskiej armii, systemu sądownictwa, jawnie i bezczelnie przy tym lekceważąc zapisy Konstytucji RP i inne przepisy prawa, który znacząco przyczynił się do absolutnej degrengolady Polski w oczach świata i totalnego upadku polskiej dyplomacji, przyłożył rękę do zmarnotrawienia efektów i możliwości jakie nam wszystkim dawała świetna koniunktura w światowej gospodarce, który nieraz wręcz przewodził dzielącym społeczeństwo nagonkom i szczuciom, aroganckiego i faryzejskiego krzywoprzysięzcy – to o 5 lat za dużo, to 5 lat dla Polski i Polaków przegranych - mamy dość, mają dość miliony Polaków z niemal każdej opcji sprzeciwiającej się panoszeniu PiS - i teraz tylko typowymi dla siebie machlojkami i oszustwami wyborczymi mogą magicy z PiS próbować zmienić wolę wyborców

Tego na Podkarpaciu nie wiedzą

Dziękuję Wam za to , że istniejecie.Mnie osobiście dajecie wielką Nadzieję i ucztę inelektualną.Dzięki Wam wierzę że istnieją ludzie z podobnymi poglądami do moich.Czytam Was z przerwami od przełomu lat siedemdziesiątych.Wzruszająca jest ta ciągłość dzięki m.in. x.Bonieckiemu jako Świadkowi czasów tamtych i obecnych.Jakże brak w żciu codziennnym jest takich Przewodników.Pamiętam Was z lat stanu wojennego całkowicie pokreślonych przez cenzurę.Jaka to była radość zdobyć i przeczytać Tygodnik i podać dalej.Dzisiaj tak samo czynię przekazując Tygodniczek(nie bez bólu) dalej.Ale słowa prawdy muszą iść w obieg.Jestem rodowitym Krakowianinem ale od wielu lat mieszkającym w Polsce poza Małopolską.Pamiętam cudowne spotkanie z p.Hennelową które zorganizowała moja żona w Miejskiej Bibliotece w Krakowie w 1984r.Niezapomniane chwile.M.in. dzięki Wam nie tracę nadziei na powrót normalności w naszym Kraju.Skoro tylu intelektualistów pisze w sposób tak bliski mojemu systemowi wartości to znaczy że nie jestem odosobniony w moich poglądach na Wiarę,politykę i ogólne wartości.Mam serdecznego Znajomego,który od lat siedemdziesiąych jest z Wami.Gigant pod każdym względem.Wiem że nie należy obonsić sięz przyjaźnią z Wami bo to jest passe.Ale to nic nowego od czasów Prymasa Tysiąclecia gdy ówczesny Kardynał Wojtyła musiał tłumaczyć casus TP.Dziękuję Wam za otwartość,która jest tak bliska Papieżowi Franciszkowi.Ujmująca jest ta odwaga pisania prawdy jak się okazuje w każdych czasach nie tylko komunistycznych.Powiedziałbym nawet że trudniejsza bo tam wszystko było zero-jedynkowe.Tak,jestem antyklerykałem w rozumieniu Papieża Franciszka,Abpa Rysia czy o.Prusaka.Widzę funkcjonariuszy kościelnych którzy obrastają w dobra materialne,którzy swoją posługę traktują jako atrakakcyjny urząd.M.in.dzięki Wam nie dszedłem od Wiary bo mam tak duże wsparcie.Aczkolwiek od Kościoła instytucjonalnego odszedłem,niestety.Smutne to co rządcy dusz KK poprzez rozmaite manipulacje zrobili ze swoimi wiernymi.Cieszę się niezmiernie że jest nas chociaż te kilkanaście tysięcy.Nie sprawia mi to jednak żadnej satysfakcji że Kościół w Polsce wskutek ogromnych błędów i grzechów został tak podzielony jak zresztą całe społeczeństwo.Wolność okazała się nie tylko wybawieniem ale i ogromną pułapką i wielkim wyzwaniem.Trudno jest trwać w Wierze widząc tak ogromne nadużycia, tuszowanie przestępstw i stosowanie religi do spraw bieżacych korzyści politycznych.Życzę więc sobie i Wam abyśmy trwali w wartościach do których dązymy i dla których krzewienia jesteście ogromnie ważni!

Warto się skoncentrować na własnych grzechach. Szukanie grzechów gdzie indziej czyli u bliźnich albo u biskupów nie będzie tak bardzo owocne. Szukanie słabości przede wszystkim u siebie to się nazywa pokora. Pokora to - jak kiedyś napisała pani Bortnowska w Tygodniku - to najważniejsza cecha chrześcijanina.

Z drugiej strony - kto szuka, nie błądzi :) Pozdrawiam Szanownego Pana.

"opis jego grzechów, wręcz przestępstw" - przecież grzech to przestępstwo.

Mnie w tej kampanii uderzyły dwie rzeczy (prawdopodobnie w innych też były, ale chyba nie dostrzegałam ich tak mocno): pragnienie władzy (powinna być jakaś granica, po której mówi się pas trochę na zasadzie: walczę o ten urząd i chcę go zdobyć, ale nie za wszelką cenę) i deprecjonowanie konkurenta (to rywal, przeciwnik, więc naturalnie wykazuję jego niewłaściwe decyzje, braki kompetencyjne - jeżeli takowe są, bo chcę pokazać, że mój program jest lepszy, ma szansę być bardziej skuteczny etc, ale... Przecież każda inwektywa rzucana na siebie nawzajem, to tak naprawdę inwektywa rzucana na wyborów. Osobiście, nie wiem czy jest to tego warte. A raczej moim zdaniem - jest niewarte. A tak po ludzku jest mi bardzo, bardzo przykro.

Dziś podczas modlitwy Anioł Pański polskie siostry zakonne rozwinęły wielki transparent z hasłem: "Bóg da zwycięstwo". Poczułem ulgę. Właściwie to już nie muszę oglądać wieczoru wyborczego.

To dobrze, że Siostry wierzą, że zwycięstwo daje tylko Pan Bóg. Gdyby sądziły inaczej - należałoby się obawiać. I niekoniecznie ich transparent musiał się odnosić do wyborów prezydenckich.

Zagłosowałabym na tego kandydata, który na zakończenie kampanii podałby rękę przeciwnikowi i życzył mu powodzenia. Bo to, że to przeciwni, to wcale nie znaczy, że nie ma prawa (i tu każdy może wstawić co chce).

Hm, już chyba wiemy

co nie napuszczał jednych na drugich. Wskazywał błędy, owszem, ale nie robił osobistych wycieczek, nie atakował za rodzinę, nie odmawiał człowieczeństwa. Nie był święty, jasne, ale był (i jest nadal) moją wielką nadzieją na zakończenie nienawistnej mowy, akceptacji przemocy i innych przejawów "świętej wojny" dzielącej na pół nasz kraj. Nazywa się Hołownia i był Waszym stałym felietonistą. Reprezentował dość dokładnie to, o czym autor marzy: chęć łączenia zwaśnionych, antyklerykalizm w rozumieniu papieża Franciszka, dążenie do pełnej demokracji, wolności mediów itp. I nie mogę wyjść z zadziwienia, dlaczego przed pierwszą turą nie dostał od Was, redakcji TP,jednego dobrego słowa, dlaczego przemilczaliście go konsekwentnie traktując jak jakieś nieporozumienie czy wypadek przy pracy. A mógł stać się tym cudem, żeby nie było teraz tak bardzo nieprzyjemnie. Teraz jest już po wszystkim. Proszę, wytłumaczcie mi to, bo jestem Wami bardzo rozczarowana. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie oczekiwałam włączenia w kampanię jak GW czy TVN, ale po prostu rzetelnego potraktowania jak równego innym kandydata (były artykuły na ten temat, np. Stankiewicza) czy opowiedzenia chociażby o jego dotychczasowych dokonaniach, bo dla niektórych był zupełnie nieznany. W okoliczności kampanii przekaz poszedłby w świat i pomógł zainteresować kandydatem. Tymczasem zachowaliście się jak GW, jakbyście się za niego wstydzili, że nie-polityk śmie konkurować z politykami.

Komentarz Szczepana Twardocha, który pojawił się w mediach po pierwszej turze wyborów jest - moim zdaniem - niezwykle trafny: "Mam nadzieję, iż wynik SH, kolejnego »fajnego« kandydata, pozwala wierzyć, iż cały ten projekt polityczny bazujący na próżności i buzującym ego telewizyjnego celebryty skończy za parę lat tam, gdzie skończył dziś pan piosenkarz Kukiz". Pan Szyman niech się najpierw wykaże w gminie....

którego baner na prośbę znajomych na własnym płocie powiesiłem, pierwszy raz w życiu, któremu udało się zmobilizować całkiem sporą grupę popierających i głosujących na niego, [nawet mnie kiedy dowiedziałem się od syna, że obstawił u bookmachera jakiś jego wynik] a który po przegranej zachował się jak smarkacz*)/obrażona pensjonarka*)/taki, co mu 'po naszymu' "do nosa padze"*) [*)niczego nie skreślać] - r o z c z a r o w a ł mnie całkowicie swymi w takiej sytuacji idiotycznymi dąsami na własny wynik, na KO i na RT - nie wiem i nie zastanawiałem się nigdy kto za nim stał czy kto na niego płacił, ważne było, że zbierze grupę wokół siebie, ale dziś wiem, że Szymon Hołownia się po tej skandalicznej wpadce się s k o ń c z y ł jako kandydat na znaczącego polityka, może mu się uda założyć jakąś partyjkę, chętnych na walkę o korytko na pewno znajdzie, może nawet kiedyś zdoła zalogować się w Brukseli w PE, i tyle - tak, był taki jeden, który tak czarował, że aż rozczarował

A ja nie jestem rozczarowany panem Szymonem Hołownią. Wprawdzie obejrzałem tylko kilka jego sesji na YouTube, ale one tylko potwierdziły moje poparcie dla niego. Przecież PT Czytelnicy doskonale znają pana Szymona z publikacji na łamach TP, więc kampania wyborcza to jakby wisienka na torcie :) Nie byłem świadkiem zachowania "obrażonej pensjonarki", stąd ewentualny powód rozczarowania szczęśliwie mnie ominął :) Natomiast spodobała mi się postawa pana Hołowni w czasie drugiej tury wyborów. Jestem przekonany, że w osobie pana Szymona objawił się nowy typ polityka, który powoli wyprze obecną mizerię. To wydaje mi się koniecznym warunkiem pojawienia się nowych form demokracji. Inaczej nie wyrwiemy się z obecnego spacerniaka i będziemy dalej dreptać w miejscu swoje niezadowolenie. Ale co ja tam wiem :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

SzH raczej sam zostanie przerobiony na mizerię i to w niedługim czasie - starty na miazgę, dosolony, dopieprzony, na cukier i śmietanę nie ma co liczyć [p.s. dziś objadaliśmy się pierwszy raz w tym sezonie naszą ogórkową specjalnością: mizeria z 'grządkowych' ogórków na niezbyt grubej tarce startych z dodatkami jak wyżej, po dwie duże chochle na głęboki talerz i na to też nasze własne młode ziemniaczki z masłem i posiekanymi cybuchami cebulki - ten zestaw wciąga jak narkotyk, nie wolno zbyt dużo przygotować bo to groziłoby awarią jak u smoka wawelskiego...]

Szanowny Pan mi tutaj ogórkową specjalnością zmysły plączesz, a mnie o Polskę idzie :) Jeżeli panu Hołowni nie uda się utrzymać na powierzchni, to sam już nie wiem. Po ogłoszeniu wyników głosowania przyjaciółka pyta, czy skoczyć ma z mostu. Co się dzieje? Ludziom rozum się skończył? Widocznie :) Pozdrawiam Szanownego Pana serdecznie, bon appétit :)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]