Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Humory dopisują, Titanic wciąż płynie

Humory dopisują, Titanic wciąż płynie

18.11.2018
Czyta się kilka minut
Duet klimatologów przyjrzał się narzędziom, jakie do walki ze spodziewaną katastrofą klimatyczną powzięły poszczególne państwa. Słupki i wykresy są bezlitosne dla porozumień paryskich. Widać na nich czarno na białym, że kolonializm wcale się nie skończył.
Susza w Etiopii, krater El Sod, 2017 r. / Fot. Eric Lafforgue/Exclusivepix Media/EAST NEWS
Susza w Etiopii, krater El Sod, 2017 r. / Fot. Eric Lafforgue/Exclusivepix Media/EAST NEWS
P

Powiedzieć, że świat nauki znów zasypał nas niepokojącymi danymi, to nie powiedzieć nic. Yann Robiou du Pont i Malte Meinshausen, australijsko-niemiecki duet klimatologów, przyjrzał się narzędziom, jakie do walki ze spodziewaną katastrofą klimatyczną powzięły poszczególne państwa. Wyniki badań, opublikowali w piątek w czasopiśmie Nature Communications.

I tak, gdyby cały świat za wzór postępowania obrał klimatyczne cele Kanady, Rosji lub Chin, w XX wiek wchodzilibyśmy z planetą cieplejszą o ponad pięć stopni Celsjusza. Gdybyśmy naśladowali Stany Zjednoczone, świat ogrzałby się o 4 stopnie. Niewiele lepszy przykład daje Unia Europejska, uchodząca (jak się okazuje, niesłusznie) za lidera starań o lepsze jutro. Jej polityka klimatyczna doprowadziłaby do wzrostu średniej temperatury o 3,2 stopnie Celsjusza (wynik Polski to 3,7 st. C). Przypomnijmy, że zgodnie z opublikowanym kilka tygodni temu raportem IPCC, organu ONZ monitorującego nasz stan wiedzy o klimacie, granicą bezpieczeństwa dla planety jest ogrzanie jej o półtora stopnia Celsjusza. 

Podstawą do wspomnianego badania były cele, jakie dobrowolnie postawili przed sobą w 2015 roku uczestnicy szczytu klimatycznego w Paryżu. Nieliczni zauważali wówczas, że są one zbyt mało ambitne i tak czy inaczej sprowadzą świat na manowce. Słupki i wykresy, jakich dostarczyli Robiou du Pont i Meinshausen, są dla porozumień paryskich bezlitosne. Widać na nich czarno na białym, że kolonializm wcale się nie skończył. Rozwinięta Północ nie jest gotowa przemodelować swoich gospodarek, mimo że to ona odpowiada za zachodzące zmiany klimatyczne. Z kolei Południe, które de facto ma nóż na gardle (niespotykane susze już dziś nawiedzają środkową Afrykę), nie emitują do atmosfery wiele, więc walka z katastrofą nie wymaga od niego wielu wyrzeczeń. Zresztą pogarszające się warunki klimatyczne i tak nie dadzą krajom biednym większych szans na dalszy rozwój. Świat antropocenu jest i będzie światem dwóch prędkości.


CZYTAJ TAKŻE:

ZMIERZCH EPOKI CZŁOWIEKA: Kilka najbliższych lat będzie najważniejszych w historii ludzkiej bytności na Ziemi. Katastrofa klimatyczna nie będzie długotrwałym procesem. Po przekroczeniu punktu krytycznego nasz świat po prostu runie. Jego los decyduje się teraz – pisze Adam Robiński.

ROZMOWA Z EWĄ BIŃCZYK, FILOZOFKĄ: Mówienie, że na ratowanie Ziemi jest już za późno, paraliżuje. A my nie potrzebujemy wehikułów czasu ani geoinżynierii. Mamy opracowane proste rozwiązania. Musimy tylko zacząć je wdrażać.

TAKI MAMY KLIMAT: Rząd przedstawił trzeźwą diagnozę skutków zmiany klimatu, ale wciąż nie ma strategii, jak jej przeciwdziałać. Walka ze smogiem nie musi oznaczać, że będziemy emitować mniej dwutlenku węgla. Tekst Piotra Siergieja.


Publikacja tych danych akurat w teraz nie jest zapewne przypadkowa. Za dwa tygodnie w Katowicach rozpocznie się kolejny szczyt klimatyczny, na który liderzy całego świata przyjadą jak na spowiedź. Zgodnie z tym, co ustalono w Paryżu, nadszedł czas pierwszych rozliczeń, a więc prezentacji własnych osiągnięć na szczeblu krajowym. Metafora kościelna jest zresztą bardzo na miejscu, bo krajom, które stoją na bakier z własnymi deklaracjami, nie grozi żaden trybunał czy kary. Co najwyżej głębokie zaniepokojenie forum międzynarodowego, bo tak w języku dyplomacji wyraża się coś, co przeciętny człowiek rozumie jako ochrzan.

Bury w Katowicach nie obawia się także Donald Trump. Kiedy objął prezydenturę, Stany Zjednoczone wycofały się z postanowień paryskich (choć, zgodnie z jednym z zapisów z Paryża, decyzja ta wejdzie w życie dopiero w listopadzie 2020 roku, i to dzień po kolejnych wyborach prezydenckich). Według agencji Reutera, Trump chce w Katowicach obok głównego nurtu rozmów zorganizować coś na kształt kontr-szczytu, a więc panelu dyskusyjnego poświęconego skuteczniejszemu spalaniu paliw kopalnych. Podobną taktykę USA przyjęły rok temu w Bonn. I choć przedstawiciele tego kraju będą również brać udział w głównych negocjacjach (których celem będzie wypracowanie jakichś odgórnych mechanizmów kontroli), trudno oczekiwać od nich dużego zaangażowania. Tym bardziej, że mogą mieć wsparcie ludzi nowego prezydenta Brazylii. Jair Bolsonaro władzę w kraju obejmie dopiero w styczniu, jednak jeszcze zanim został elektem zapowiadał odejście od postanowień paryskich. 

Bal na Titanicu trwa w najlepsze.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, wychowanek „Życia Warszawy”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor krajoznawczego zbioru esejów „Hajstry. Krajobraz bocznych dróg” (Wyd. Czarne 2017), za który...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

https://www.theguardian.com/environment/2018/nov/16/climate-change-champions-still-pursuing-devastating-policies-new-study-reveals.

w religijne dyrdymały, wszystko jest takie oczywiste, a po śmierci i tak pójdą do nieba, więc po co zawracać sobie głowę tym, w jakich warunkach będą żyły nasze dzieci… (o ile, i czy w ogóle).

.

.

.

.

.

.

.

.

a wcześniej stworzył szczury, szarańczę i czarną ospę - i teraz nie bardzo wiadomo, bo ludzie jak ta szarańcza albo szczury, a jednocześnie do Stworzyciela podobni - coś tu nie gra, albo wręcz przeciwnie - coś jest na rzeczy?..

A może wielcy tego świata mają jednak plan? I czy aby na pewno znamy wszystkie mapki? Załóżmy, że radykalnie zmniejszymy zużycie energii. Kraje rozwijające się mnożą się na potęgę. Kraje rozwinięte dysponują przewagą tylko dzięki wysokozaawansowanej technologii. Zmniejszamy zużycie energii, tracimy przewagę, tłum nawykły do luksusu szaleje, nadchodzi gigantyczna fala emigrantów, i zjada wszystko, bogaczy, szalejący tłum konsumpcjonistów, technologię, wszystko, cały świat to Somalia. Ups, a gdyby tak inaczej? podgrzać trochę, tak odwracalnie, ale jednak katastrofalnie. My mamy dalej technologię, ale mnożące się na potęgę kraje rozwijające się smażą się na śmierć, nie mając wyjścia atakują uprzemysłowioną północ. Jak mawia klasyk "wojna zmienia optykę w 5 minut". Nawykli do luksusu mieszkańcy północy harują za "miskę ryżu" i modlą się o przetrwanie, dzięki temu można wdrożyć technologie alternatywne i wyjście z kryzysu jest możliwe, jak nie ma ryży to kasza wystarczy. Kraje rozwijające się przestają istnieć, niedobitki ganiają za hienami. Ludność zmniejsza się o 80%? Powstają megamiasta wysoko zaawansowane na północy, ale to i tak mniejsze zużycie energii niż kiedyś. Uruchamia się super satelity pogodowe, klimat ulega częściowej poprawie (przynajmniej na północy). Reszta biega po pustyni i wydziera fenkom skorpiony do jedzenia, ale cywilizacja ostała, bogacze przetrwali i jest "pięknie". Można? a no można. Świat jakiś tam ocalał, bez przeludnienia, natura powoli na pozostałych terenach się odbudowuje i jest super. Ups, piję jakąś nową kawę, co w niej było? Kolumbijska? Ups :)))
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]