Historia, a raczej jej brak

W marcowy weekend, pierwszy tak wiosenny, zarówno na Słowacji, jaki i na Węgrzech, na ulicach pojawili się ekstremiści. Mit państwa ks. Tiso czy też Wielkich Węgier, tych sprzed traktatu z Trianon w 1920 r., jest ciągle żywy, a jak to z mitami bywa, mniej liczą się fakty, a bardziej emocje.
Czyta się kilka minut

14 marca przez Bratysławę przemaszerowało ok. 300 nacjonalistów i neonazistów, upamiętniając 70 rocznicę powstania faszyzującego państwa ks. Jozefa Tiso. Dzień później, w cieniu oficjalnych państwowych uroczystości rocznicy wybuchu antyhabsburgskiej rewolucji w 1848 r., w Budapeszcie postanowili o sobie przypomnieć przedstawiciele zdelegalizowanej Straży Węgierskiej, w sile około tysiąca osób.

W jednym i drugim mieście nie doszło do zamieszek, choć część uczestników demonstracji i wieców została zatrzymana przez policję. Być może stosunkowo spokojnie było dlatego, że podobne manifestacje odbywają się co roku i policja jest na nie już dobrze przygotowana (w Bratysławie było więcej policjantów niż ekstremistów...), być może ekstremistom wystarcza, że z ich akcji pojawi się migawka w telewizji. Nie wszyscy jednak czują się dobrze z faktem, że co najmniej raz w roku na ulicach pojawiają się ludzie, którzy żądają Węgier dla Wegrów (lub Słowacji dla Słowaków), a wrogami są rząd, Romowie czy Izrael. Stąd równolegle w Bratysławie odbyła się demonstracja przeciwko neofaszystom, otwarto także wystawę poświęconą słowackim ofiarom Holokaustu (w czasie istnienia państwa ks. Tisa, które pozostawało pod wpływem niemieckim, żydowskich obywateli Słowacji wywożono do obozów koncentracyjnych, a ich majątek przejmowało państwo). Stąd coraz częstsza jest zdecydowana reakcja władz, jak wtedy, gdy zadecydowano o delegalizacji Straży Węgierskiej czy Słowackiej Wspólnoty. Nie hamuje to jednak wcale rozwoju organizacji ekstremistycznych, które zwłaszcza teraz, w czasie kryzysu finansowego, z łatwością znajdują kolejnych młodych ludzi, którzy szukają idei i poczucia przynależności. Ich policyjne akcje nie zniechęcają, choć z pewnością mogą zapewnić bezpieczeństwo pozostałym mieszkańcom miast.

źródło: Eugen Korda / SME.sk

Problemem jest tak naprawdę historia, a raczej jej brak. Mit państwa ks. Tiso czy też Wielkich Węgier, tych sprzed traktatu z Trianon w 1920 r., jest ciągle żywy, a jak to z mitami bywa, mniej liczą się fakty, a bardziej emocje. Węgrzy dalej cierpią po tym jak stracili część terytorium, a za granicami państwa, w tym na Słowacji, pozostały ponad dwa miliony obywateli. Słowacy mają problem z państwem ks. Tiso, bo było to ich pierwsze państwo, choć nie do końca niezależne i zhańbione współudziałem w eksterminacji Żydów. Część z nich będzie Tisa podziwiać, cześć się za niego wstydzić, tak jak to w demokracji bywa. Problem jednak w tym, że w sytuacji, gdy brak nie tylko otwartej dyskusji na temat przeszłości, ale czasem zwykłej wiedzy o faktach, znakomity grunt znajdują właśnie wszelkiej maści ekstremistyczne ideologie.

Pole do popisu mają więc już teraz nie policjanci, ale historycy, publicyści i politycy, bo to oni powinni taką narodową debatę zacząć. Właśnie po to, aby chronić historyczna pamięć narodu i żeby patriotyzm nie był mieszany z brutalnym nacjonalizmem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”