Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Generator dobrej energii

Generator dobrej energii

30.01.2017
Czyta się kilka minut
Śmierć Heleny Kmieć, polskiej wolontariuszki misyjnej zamordowanej w Boliwii, powinna przypomnieć nam wszystkim, w tym polskiemu Kościołowi, co zawdzięczamy kilku tysiącom rodaków, którzy zdecydowali się podzielić swoim życiem z braćmi w dużo bardziej udręczonych niż nasze okolicach świata.
Helena Kmieć. Fot Wspólnota Wolontariatu Misyjnego Salvator/Facebook
M

Misjonarze to najlepsi ambasadorzy, jakich Polska może sobie wymarzyć. Docierają tam, gdzie zawodowi dyplomaci (albo obracający się w kręgach lokalnego biznesu konsulowie honorowi) nie dotrą nigdy, bo nie wiedzą jak, bo nie mogą, bo nie mają czasu, bo zwyczajnie im się nie chce.

Podczas paruletniej pracy z misjonarzami w jedenastu krajach Afryki wiele razy byłem świadkiem sytuacji, w których ludzie mówili, że nie mieli zielonego pojęcia, gdzie jest Polska (i że w ogóle jest), ale odkąd są z nimi siostry, księża, wolontariusze – są przekonani, że musi to być kraj wspaniałych ludzi. Widzą przecież, że oni wszyscy są tak operatywni, tak mądrzy, tak fajni, że mogliby pewnie zajmować się u siebie tysiącem innych rzeczy: organizować pielgrzymki, pisać doktoraty albo prowadzić biznesy, a są tu. Budują szkoły, drogi, szpitale, leczą, karmią, wychowują, dają nadzieję.

Jakiej...

6851

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Przed wyjazdem 20 polskich werbistów do Indonezji, w czasie pożegnalnej akademii w Pieniężnie, przedstawiciel ambasady indonezyjskiej w Polsce powiedział: "Moją prośbą o misjonarzy wywołałem zdziwienie w waszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Powiedziano mi, że coś podobnego jeszcze się nie zdarzyło w czasie ich urzędowania. - Owszem, obce państwa zwracają się o pomoc gospodarczą, proszą zwykle o techników, inżynierów, a pan prosi o misjonarzy dla Indonezji. Ale dlaczego pan chce właśnie polskich misjonarzy ? Odpowiedziałem wtedy: - Ponieważ Polacy są nam bardzo bliscy swoim charakterem, są życzliwi i nie patrzą na nas z góry, jak czynią to często inne narody europejskie.""Wydaje mi się, że niewiele się zmieniło.

sprzedaj co masz i pójdź za mną ... Czy ja byłbym na to gotowy ? - na razie chyba nie. Czy w ogóle będę na to gotowy ? - nie wiem. Chwała tym, których stać na to by być kimś.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]