To gabinet na czas wojny. Jak Tusk skonstruował rząd

To będzie rząd, który zetknie się z najsilniejszą w historii opozycją. PiS skorzysta na każdym potknięciu, dlatego tak ważna jest spójność nowego gabinetu – trudna przy obranej przez Tuska formule.
Czyta się kilka minut
Donald Tusk w sejmie podczas spotkania przyszłego rządku. Warszawa, 8 grudnia 2023 r. / fot. Jacek Domiński / REPORTER
Donald Tusk w sejmie podczas spotkania przyszłego rządku. Warszawa, 8 grudnia 2023 r. / fot. Jacek Domiński / REPORTER

Najdziwaczniejszy z rządów III RP na pewno zapisał się w historii jako najbardziej kobiecy (10:9 dla pań), ale nikt nie ma wątpliwości, że i tak ostateczne decyzje podejmował osobiście jeden mężczyzna, prezes PiS. I widać wyraźnie, że na poważnie potraktował tylko resort obrony, umieszczając w nim Mariusza Błaszczaka, co można uznać za objaw rozsądku w obliczu wojny w Ukrainie.

Kij wsadzony w szprychy większości sejmowej złamał się po dwóch tygodniach, by mógł powstać prawdziwy rząd: Donalda Tuska. Formuła jest oryginalna; strony koalicji nie dostały ministerstw, by rządzić w nich niepodzielnie. Jeśli szefem resortu będzie ktoś z KO, na ręce będą mu patrzeć wiceministrowie z Trzeciej Drogi oraz Lewicy – i odwrotnie. To ciekawe rozwiązanie, może jednak być zarzewiem konfliktów w związku z różnicami programowymi układu rozpiętego między konserwatystami z PSL a radykalnym skrzydłem Lewicy. Jeśli do tego spotkają się osobowości z dużym ego, choćby Bartłomiej Sienkiewicz z Joanną Scheuring-Wielgus w resorcie kultury, może być kłopot.

Po składzie gabinetu Tuska widać, że trzymano się zasady: bierzemy osoby doświadczone i silne charakterem, połowę miejsc zgarnia KO, a resztą proporcjonalnie dzielą się PSL, Polska 2050 i Lewica. Kilku ministrów przewidziano jako mocne zderzaki na okres przejściowy. Taką funkcję ma pełnić Radosław Sikorski w MSZ (koalicjanci mają jednak obawy, że zbyt kojarzy się z wizerunkiem PO sprzed 2015 r.) oraz wspomniany już Sienkiewicz w resorcie kultury, który ma ustąpić (wystartuje potem do europarlamentu) zaraz po zakończeniu porządków w mediach publicznych – na rzecz kobiety. W sumie w rządzie jest ich 9 na 26 stanowisk, ale są to w dużej mierze mocne osobowości, jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 czy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. 

To będzie rząd, który zetknie się z najsilniejszą w historii opozycją: posiadającą niemal 200-osobowy klub i prezydenta. Tym bardziej jest ważne, by silnik w tym pojeździe był dobrze spasowany. Usterki przy tak ciężkich warunkach pracy mogą bowiem doprowadzić do trwałej awarii. A na to bardzo liczy PiS. Ale i jemu łatwo nie będzie, biorąc pod uwagę, że inaczej niż w roku 2007, tym razem Tusk poważnie myśli o rozliczeniu odchodzącej władzy. Szykuje się nam gabinet niemalże wojenny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Gabinet wojenny