Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dziewczyna, która ufała

Dziewczyna, która ufała

23.07.2018
Czyta się kilka minut
„Nie była przebojową kobietą, która bierze się za bary ze światem.
CHIARACORBELLAPETRILLO.IT
O

Ona miała wiarę. A przeciwieństwem strachu nie jest odwaga, lecz właśnie wiara” – tak wspomina ją mąż, Enrico. Klara Corbella Petrillo zmarła 6 lat temu, 18 lipca rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny.

Kard. Agostino Vallini, który prowadził pogrzeb Klary, powiedział, że to „druga ­Joanna Beretta Molla”. 28-latka, kiedy na początku ciąży wykryto u niej raka, zdecydowała się opóźnić chemioterapię, żeby nie zaszkodzić dziecku. Liczne przerzuty sprawiły, że jej stan po porodzie był już terminalny.

Klara i Enrico, którzy pobrali się w 2008 r., mieli za sobą dramatyczną historię poprzednich ciąż: Maria zmarła 50 minut po narodzinach z powodu bezmózgowia, podobnie Dawid – ze względu na brak nerek i deformację płuc. Dzieci ochrzcili i czuwali przy nich do ostatniej chwili. Badania genetyczne nie wykazały czynników ryzyka. Dlatego Klara i Enrico zdecydowali się na kolejną próbę: tym razem płód był zdrowy. Spokojne oczekiwanie na narodziny przerwała diagnoza: owrzodzenie na języku Klary okazało się nowotworem złośliwym. Lekarze wycięli, co się dało, nie zapobiegło to jednak rozwojowi choroby.

Świadkowie ostatniego roku życia Klary wspominają, że mimo cierpienia – ból onkologiczny obezwładnia – wychodzili od niej zbudowani. Ufała Bogu, ale nie na zasadzie oczekiwania na cud, tylko zawierzając Mu siebie i rodzinę. Nie skarżyła się, ale dziękowała: także za to, że mogła poznać swoje dzieci i spędzić z nimi choć chwilę. Synkowi Franciszkowi zostawiła list: „Idę do nieba, aby zaopiekować się Marią i Dawidem, ty zostajesz tutaj z tatusiem. Będę się za ciebie modlić”. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, z „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Specjalizuje się w tematach religijnych i historycznych. Studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]