Dziesięć złotych

W szkole, do której chodzą moje dzieci, uczniów informuje się, że nie wolno nikomu robić zdjęć ani go nagrywać bez jego zgody.
Czyta się kilka minut

Wspominam o tym w związku ze zdarzeniem, do jakiego doszło niedawno w Szczecinie. Niespełna trzynastoletni chłopiec zgwałcił dziewięciolatka, a cały akt został sfilmowany przez starszego kolegę, który potem odsprzedawał to nagranie za dziesięć złotych. Cała sprawa, jak dowiedzieliśmy się z mediów, wyszła na jaw dzięki rodzicom dzieci, które to nagranie kupiły.

W tym zdarzeniu najbardziej szokujące jest połączenie tych trzech elementów: gwałtu, rejestracji i handlu tym, co zarejestrowane. Straszny czyn staje się w ten sposób jeszcze straszniejszy. Każdy, kto ten film obejrzał, zapewne już o nim nie zapomni. Każdy z nastoletnich widzów - choć może nie zdaje sobie z tego sprawy - współuczestniczył w poniżeniu zgwałconego chłopca. A był jeszcze ktoś, kto postanowił na tym zarobić. Gwałciciel naśladował zachowania podpatrzone w filmach pornograficznych (zresztą nie tylko w tego rodzaju filmach można zobaczyć sceny męskiego gwałtu), a nagrywający to zdarzenie piętnastolatek naśladował tych wszystkich, którzy zarabiają na ludzkiej ciekawości, nie przejmując się, że w ten sposób wyrządzają komuś krzywdę.

Czyn szokujący - ale czy rzeczywiście? Czy naprawdę jest dla nas szokiem to, że jedno dziecko traktuje drugie dziecko przedmiotowo? Czy w domach, w szkole, w miejscach publicznych uczymy dzieci empatii? Czy nie uczymy ich raczej, żeby skupiły się na sobie, na własnych potrzebach i celach?

Podobnych pytań można zadać bez liku. W końcu chodzi tu o coś więcej niż jednostkowy wybryk. Myślę, że w ostateczności chodzi tu o pewien model społeczeństwa i związany z nim model edukacji. Nie wiem, jak wiele godzin poświęca się w szkole na rozmowy o prawach człowieka i o tym, gdzie są granice naszej wolności. Czy dorastającym dzieciom w ogóle mówi się o szacunku dla drugiego człowieka i o tym, w czym konkretnie ten szacunek powinien się wyrażać? Czy mówi się o tym, gdzie powinny zwrócić się o pomoc ofiary przemocy, jeśli taka przemoc (ze strony rówieśników czy starszych) ich dosięgnie? Czy dzieci dowiadują się, że nie wszystko jest na sprzedaż i nie wszystko warto kupić?

Źródła przemocy kryją się w różnych miejscach i dostęp do nich jest utrudniony. Wiemy z psychologii, że przemoc to język tych, którzy sami czują się przedmiotami. Nie jesteśmy w stanie usunąć jej z naszego świata. Ale jest naszym obowiązkiem zrobić, co w naszej mocy, żeby chronić słabych, prześladowanych, tych, którzy przemocy doświadczyli. I żeby uczyć empatii - przez wciąganie dzieci w działania pomocowe, we wszelkiego rodzaju wspólne przedsięwzięcia, których celem jest zakwestionowanie "przedmiotowej orientacji", myślenia opartego na sprzedaży i kupnie.

Inaczej - marny nasz los.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2011