Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Drogą Polski Walczącej

Drogą Polski Walczącej

22.02.2016
Czyta się kilka minut
Powojenne podziemie nie było tylko reakcją na nowe zniewolenie. Przede wszystkim było kontynuacją, także ideową, Polski Podziemnej. Do tego dziedzictwa nawiązywali również najmłodsi jego uczestnicy.
Żołnierze 4. szwadronu z 5. Wileńskiej Brygady AK. Białostocczyzna, lato 1945 r. Pierwsza z lewej w dolnym rzędzie Danuta Siedzikówna. Fot. IPN
K

Ksiądz Stanisław Kluz, autor pierwszej książki poświęconej Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość, nadał jej podtytuł „WiN na szlaku AK”. W tym krótkim zdaniu zawarta jest podstawowa prawda o tych, którzy po 1944-45 r. zdecydowali się na konspiracyjną walkę z nowym/starym okupantem.

Spójrzmy bowiem na kilka choćby życiorysów. Najpierw – tych starszych wiekiem (a w każdym razie – starszych w zestawieniu z tymi najmłodszymi, o których za chwilę).

Oto kapitan Stanisław Sojczyński, ps. „Warszyc”: urodzony w 1910 r., chłopski syn spod Radomska, z zawodu nauczyciel. Uczestnik walk obronnych w 1939 r., potem organizator lokalnych struktur Służby Zwycięstwu Polski, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, właśnie w regionie rodzinnego Radomska, dowódca oddziału partyzanckiego. Odznaczony Virtuti Militari. W 1945 r. zostanie twórcą Konspiracyjnego Wojska Polskiego – organizacji złożonej głównie z byłych akowców (oraz z ludzi, którzy wcześniej, pod niemiecką okupacją, byli zbyt młodzi, aby walczyć). Stracony w lutym 1947 r.


CZYTAJ CAŁY SPECJALNY DODATEK "ŻOŁNIERZE WYKLĘCI. OPOWIEŚCI NAJMŁODSZYCH"


Albo: podpułkownik Łukasz Ciepliński, ps. „Pług”: urodzony w 1913 r. Podobnie jak Sojczyński, we wrześniu 1939 r. jest młodym oficerem (dowódcą kompanii). Odznaczony Virtuti Militari, oficer Związku Walki Zbrojnej i AK, po zajęciu Polski przez Sowietów kontynuuje walkę o niepodległość w organizacji „NIE”, w Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj, wreszcie w Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość; jest prezesem ostatniego IV Zarządu Głównego tej organizacji. To właśnie dzień śmierci Cieplińskiego i jego współtowarzyszy w więzieniu mokotowskim 1 marca 1951 r. jest dziś obchodzony jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Dalej: kapitan Henryk Flame, ps. „Bartek”: urodzony w 1918 r., w wojnie obronnej 1939 r. walczy jako pilot. W konspiracji służy najpierw w AK, a następnie w NSZ. Po 1945 r. dowódca zgrupowania partyzanckiego, ujawnia się w czasie amnestii, a mimo to zostaje zastrzelony przez milicjanta w grudniu 1947 r.

I wreszcie ten ostatni: Józef Franczak, ps. „Laluś” – urodzony w 1918 r. We wrześniu 1939 r. podoficer żandarmerii, w czasie okupacji w szeregach ZWZ i AK, po wojnie partyzant WiN. Po rozbiciu jego organizacji ukrywa się i walczy wraz z topniejącą grupką towarzyszy, a na końcu już tylko samotnie. Zabity jako ostatni „żołnierz wyklęty” w październiku 1963 r.

Młodzi, najmłodsi

I jeszcze kilka nazwisk z długiej, wielotysięcznej listy – nazwisk ludzi najmłodszych, którym poświęcony jest głównie ten dodatek „Tygodnika”.

Oto Danuta Siedzikówna, ps. „Inka”: urodzona w 1928 r. na Podlasiu, w powiecie Hajnówka. Po śmierci rodziców – ojciec, wyniszczony sowieckimi łagrami, umiera w Iranie, dokąd ewakuował się z armią Andersa; matka, konspiratorka, zostaje zamordowana przez białostockie Gestapo – wstępuje do AK jeszcze jako nastolatka. Od czerwca 1945 r. jest sanitariuszką w szeregach 5. Wileńskiej Brygady AK. Skazana na śmierć przez komunistyczny sąd, zostaje stracona w sierpniu 1946 r. – na kilka dni przed osiemnastymi urodzinami.

Dalej: Henryk Bąk, ps. „Burza”. Urodzony w 1930 r., w 1948 r. zakłada konspiracyjną organizację Polska Szturmówka Chłopska. W 1952 r. aresztowany, zostaje skazany na czterokrotną karę śmierci (sic!), zamienioną następnie na dożywocie. W 1957 r. warunkowo zwolniony. W kolejnych dekadach zostanie działaczem opozycji chłopskiej, w stanie wojennym będzie internowany. W latach 1991-93 wicemarszałek Sejmu, zmarł w 1998 r.

Kolejny osiemnastolatek: Adam Pleśnar. Urodzony także w 1930 r., w 1948 r. jest współtwórcą młodzieżowej organizacji antykomunistycznej „Krucjata”. Skazany na 1,5 roku więzienia. Potem członek Związku Młodych Demokratów – młodzieżowej organizacji, opozycyjnej wobec władz PRL, istniejącej w latach 1955-58. W latach 60. znowu skazany, i to dwukrotnie, członek Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela oraz Ruchu Wolnych Demokratów. W stanie wojennym internowany, zmarł w 2013 r.

I na koniec: Hipolit Rożnowski, ps. „Cichy”, najmłodszy w gronie tutaj wymienionych – urodzony w 1932 r. W 1950 r. współzałożyciel konspiracyjnej organizacji młodzieżowej Polska Organizacja Podziemna. Stracony w październiku 1952 r.

Wspomniane wyżej osoby reprezentują dwa nurty powojennej konspiracji, określane niekiedy jako „dorosły” i „młodzieżowy”. Wielokrotnie zazębiały się one ze sobą. Patrząc na ich daty urodzenia, różniące się o dziesięć-kilkanaście lat, widzimy, że mówić powinniśmy raczej o młodszych braciach (i siostrach) niż o kolejnym pokoleniu.

Zdecydowaną większość spośród tych, którzy włączyli się w działalność antykomunistycznego ruchu oporu w latach 1944–1947, stanowili uczestnicy wcześniejszej wojennej konspiracji. Dominowali wśród nich przedstawiciele Polskiego Państwa Podziemnego, wielu było też reprezentantów struktur obozu narodowego, niepodporządkowanych władzom Polski Walczącej.

Naturalną koleją rzeczy nie tylko wykorzystywano więc dotychczasowy potencjał organizacyjny, lecz także odwoływano się do ideałów i wartości z czasów II wojny światowej. Jak pisał w jednej ze swoich odezw wspomniany „Warszyc”: „Nowy rok 1946 jest kontynuowaniem walki o te same wielkie cele, za które przelewał krew żołnierz polski na własnej ziemi w 1939 roku i w ciągu długiej wojny, na odległych polach pobojowisk Zachodu, w ojczystych lasach jako partyzant, w stolicy swego państwa jako powstaniec, w obozach kaźni jako polityczny więzień. Zmienia się tylko sytuacja, zmieniają formy i taktyka walki, zmieniają się powiązania zespołów organizacyjnych, ale walka trwa, bo trwać w imię zapewnienia zwycięstwa prawdzie i sprawiedliwości musi”.

Tymczasem w 1947 r. dotychczasowa aktywność podziemia uległa załamaniu. Wpłynęły na to sfałszowane wybory do Sejmu ze stycznia 1947 r., które odebrały nadzieję na zmianę sytuacji, masowe ujawnienia żołnierzy podczas amnestii ogłoszonej przez komunistów 22 lutego 1947 r., wreszcie rozbicie ostatniej ogólnopolskiej struktury – IV Zarządu Głównego WiN. W lasach pozostały jedynie topniejące szybko grupki partyzantów, walczących bardziej o przetrwanie niż o obalenie reżimu.

Nie znamy pełnej listy

W tej sytuacji pod koniec lat 40. na plan pierwszy wysunęło się pokolenie „młodszych braci” – i z roku na rok zaczęło powstawać coraz więcej młodzieżowych organizacji konspiracyjnych. Ich prawdziwy wysyp nastąpił po likwidacji przez władze komunistyczne w 1949 r. niezależnego harcerstwa. Dziś historycy znają blisko tysiąc takich grup, a nie jest to wciąż pełna lista.

Bardzo wiele z nich odwoływało się do tradycji Polski Podziemnej – i to już w momencie wyboru nazwy swojej organizacji. Licznie pojawiały się więc w nich odniesienia do Armii Krajowej i Polski Walczącej, a także nawiązania do Szarych Szeregów, Zrzeszenia WiN i Narodowych Sił Zbrojnych.

Część z tych grup gromadziła broń, niektóre podejmowały próby walki zbrojnej. W większości jednak skupiano się na samokształceniu i działaniach nawiązujących do „małego sabotażu” z czasów okupacji niemieckiej: malowano napisy na murach, kotwicę Polski Walczącej, kolportowano ulotki, niszczono komunistyczne symbole.

Młodych więźniów politycznych wkrótce było tak wielu, że władze zdecydowały się stworzyć dla nich specjalne więzienie. W 1951 r. na terenie dotychczasowego Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie (wcześniej, przed 1945 r., była to filia KL Auschwitz) utworzono tzw. Progresywne Więzienie dla Młodocianych Przestępców. Pierwszy człon nazwy oddawał płonne nadzieje komunistów, że przy pomocy pracy przymusowej i indoktrynacji zdołają przekonać młodych konspiratorów do zmiany poglądów.

Przez więzienie to przeszło wiele tysięcy młodych mężczyzn (młode kobiety trafiały do osobnego więzienia, w Bojanowie). Wykonywali prace przymusowe, najcięższe – w tym w kopalniach, także tych najbardziej zagrożonych, gdzie częste były wypadki.

Nie znamy pełnej listy uczestników powojennego podziemia niepodległościowego. Badacze szacują, że w różne formy działalności konspiracyjnej angażowało się wtedy do 180 tys. osób. Tysiące z nich zginęły lub zostały zamordowane, dziesiątki tysięcy przeszły przez więzienia i obozy pracy przymusowej.

Niepisanym wyrokiem komunistycznej władzy wszyscy oni byli także skazani na zapomnienie.

Koniec i początek

Przywracanie pamięci rozpoczęło się wraz z pojawieniem się Solidarności. Wtedy to w niezależnym obiegu wydawniczym zaczęły pojawiać się pierwsze publikacje, poświęcone bohaterom antykomunistycznego ruchu oporu. Potem, już w latach 90., pojawiło się określenie „Żołnierze Wyklęci” – spopularyzowane przez wystawę Ligi Republikańskiej, książkę Jerzego Ślaskiego pod takim właśnie tytułem oraz album wydany przez wydawnictwo Volumen. Nadal była to jednak historia znana tylko nielicznym, prawie nieobecna w przestrzeni publicznej.

Sytuacja zmieniła się wraz z powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej. W IPN pracę rozpoczęła znakomita większość znawców tej problematyki, w archiwach Instytutu znalazła się kluczowa dokumentacja. Obok wielu innych prac naukowych i projektów edukacyjnych na szczególne wyróżnienie zasługuje wieloletni wysiłek, który w początkach 2007 r. zaowocował wydaniem „Atlasu Polskiego Podziemia Niepodległościowego 1944–1956”. Kolejne przełomowe wydarzenia to program dokumentacyjny „Śladami zbrodni” oraz projekt poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego [patrz rozmowa z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem – red.].

W 2011 r. po raz pierwszy obchodziliśmy 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Później, w przeciągu zaledwie kilku lat, to święto stało się prawdziwym fenomenem, uwalniając na ogromną skalę różne formy społecznej aktywności, także wśród ludzi młodych. Współorganizatorem setek wydarzeń jest tu Instytut Pamięci Narodowej. Dzień ten jest wyjątkową okazją do przypomnienia ideałów i wartości pokolenia Polski Walczącej.

Warto zatem pamiętać, że droga, której symbolicznym końcem jest dziś śmierć Józefa Franczaka 21 października 1963 r. w milicyjnej obławie, rozpoczęła się 27 września 1939 r., wraz z powołaniem pierwszej struktury Polskiego Państwa Podziemnego – Służby Zwycięstwu Polski. ©

Autor jest historykiem, prezesem IPN. Opublikował szereg książek o powojennych dziejach Polski, m.in. „Strajki robotnicze w Polsce w latach 1945–1948”, „Polacy wobec nowej rzeczywistości 1944–1948”, „Przed i po 13 grudnia: państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980–1982” (redaktor). Inicjator międzynarodowej współpracy naukowej dotyczącej najnowszych dziejów Europy Środkowo-Wschodniej.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ale nie wie czy chcę wiedzieć; zdaje się że ich ocena jest podzielona.. proszę o kilka słów komentarza, z prawdą (może) obiektywną

@arttu: Prawda jest taka, że jak powstanie warszawskie, tak i powojenne bieganie z karabinem po lasach pozbawione było sensu politycznego, militarnego i szans na choćby minimalny sukces. Prawda jest taka, że wśród tych - a choćby i w dobrej wierze, to jednak bezrozumnie podrygujących - "wyklętych" wypływają teraz na wierzch i mają robić za śmietankę także zwyczajni bandyci, jak "Bury" czy "Ogień". Prawda jest taka, że na podobnych im "wyklętych" Japończyków, ukrywających się po dżunglach wysp Pacyfiku do lat 70-tych, patrzymy jak na nieszkodliwych wariatów. *** Prawda jest wreszcie taka, że to nowe świętowanie doskonale wpisuje się w naszą polską skłonność do ekstatycznej celebracji wszelkich narodowych klęsk i upokorzeń, w bezpośrednim związku (vide sprawa "Bolka") z kompulsywną potrzebą opluwania sukcesów i ich autorów. Taka nasza polskonarodowa mieszanina przeróżnych dewiacji i kompleksów, dosyć obrzydliwa w sumie mieszanina... *** A na koniec mała uwaga: apele o "prawdę obiektywną" zwłaszcza w historii, są skazana na niepowodzenie - tu nie tylko fakty, ale i ich interpretacja, motywacje działań itepe grają ważną rolę - w tym momencie można zapomnieć o obiektywizmie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]