Reklama

Czytajcie Zimbarda

Czytajcie Zimbarda

20.04.2021
Czyta się kilka minut
Długotrwałe i intensywne oglądanie pornografii uzależnia i powoduje dysfunkcje, które dotyczą sfery seksualnej. Zimbardo wymienia ich osiem i podsumowuje: „można powiedzieć, że pornografia osłabia dokładnie to, co intensyfikuje”.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
W

W sprawie pornografii Katechizm Kościoła Katolickiego jest lakoniczny (p. 2523). Definicja: „wyrwanie aktów płciowych z intymności partnerów, by pokazywać je innym”. Jest „wynaturzeniem aktu małżeńskiego, narusza godność tych, którzy się pornografii oddają, bo jedni dla drugich stają się przedmiotem prymitywnej przyjemności i niedozwolonego zarobku”; „przenosi ona ich wszystkich w świat iluzoryczny”. Ergo: „jest ciężką winą, a władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych”.

Znany psycholog Philip G. Zimbardo w książce napisanej dla polskiego czytelnika (we współpracy z asystentką Nikitą S. Coulombe) „Gdzie ci mężczyźni?” wielokrotnie wraca do tematu pornografii. Nie mówi o winie, ale o zjawisku: „pornografia w sieci jest bazarem z wirtualnymi przyjemnościami”. Pisze: „Pomysł, że gdzieś w sieci istnieje pornos zawierający wszystko,...

3949

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ale kiedy dziś ksiądz katolicki pisze o rozmawianiu z dziećmi o pornografii to jestem zdumiony tym doborem tematu i czuję niesmak, a w głowie zapala się światełko ostrzegawcze - może kler w końcu zafunduje sobie jakąś zbiorową psychoterapię i leczenie z seksualnych obsesji?

nie rozumiem tego niesmaku, ja jestem ateistką, czytam tygodnik powszechny i cenię zdanie ks. Bonieckiego jako po prostu bardzo mądrego człowieka a to co proponuje: rozmowę z dziećmi nt. porngrafii uważam za ważną, bo bez rozmów o seksie, pornografii, wychowania seksualnego są one narażone na wiele niebezpieczeństw - tak również wykorzystywania seksualnego w tym przez bliskich i księży.

powtórzę, niech się najpierw sami leczą zanim zechcą innych uzdrawiać - zbyt wiele mają na sumieniu w tej akurat materii, a psychiczne defekty i zaburzenia osobowości na tle seksualnym, obsesje, paranoje itepe to wśród kleru katolickiego od wieków zjawiska powszechne i gołym okiem chyba dla wszystkich widoczne

to bardziej showman niż naukowiec, jego wyniki są bardziej spektakularne niż wiarygodne.

Seks jest chyba najgorszym złem w interpretacji kościelnych nauczycieli. Świadczą o tym kościelne zakazy dotyczące stosowania antykoncepcji. 6 i 9 przykazanie boże, miast chronić małżeństwo, stały się największym ograniczeniem czerpania przyjemności małżonków (narzeczonych?) z bycia z sobą.. Twórcy dogmatów katolickich utworzyli celibat dla siebie, a równocześnie usiłowali ograniczyć czerpanie przyjemności małżonków z seksu. Przy okazji wytworzono obraz Pana Boga jako potwora, który najbardziej gnębi ludzkość za czerpanie przyjemności z seksu.

Ludzie jak beznadziejnie zostaliscie wmanewrowani w sztampowe myslenie. Porażaja mnie te komentarze, oczywiście poza edytaw1. Jeden propaguje tendencyjna nagonke na kler a kolejny na kościół (czyli tez rozumiem kler, czy może na cały kościół?). Proponuję podjać wysiłek i sprobowac zachowac jakiskolwiek dystans do tych tematow i tak abstrahujac od wszystkiego zastanowic sie nad samym tematem i nad jego waznoscia. TP to zawsze profesjonalne dziennikarstwo i powazana rozmowa na powazne tematy i takim tematem jest temat pornografii i rozmawianiu u niej z naszymi dziecmi. Nad tym moze sie skupmy a nie na tendencyjnych tematach zastepczych. Pozdrawiam wszystkich, dajcie sobie 'troche na luz'!

Jest mniej więcej rok1970, przypuszczam piata klasa szkoły podstawowej. Raz w tygodniu jest katecheza w salce przykościelnej. Po południu ruszamy w 5 kilometrowy spacer z kumplami. Jesteśmy podekscytowani, bo ksiądz zorganizował osobne zajęcia dla chłopców i dziewczynek. Dowiaduje się wtedy, że od oglądania gołych bab oślepnę, a od masturbacji wyrosną mi włosy między palcami, zapadnę na choroby psychiczne, jądra mi sczernieją, a grzech będę miał taki, że mucha nie siada. Od tamtej pory nic się w tej kwestii nie zmieniło, ta konkretna lekcja religii, nie wiedzieć dlaczego, jest chyba jedyną którą pamiętam dość dokładnie. Wracając do domu wypaliliśmy po szlugu w milczeniu, gadka się nie kleiła jakoś. Nie wiem czy rozmawianie o pornografii ma jakiś głębszy sens. ja bym to zalegalizował i opodatkował, do pakietu dołączyłbym cały biznes zwany nierządem. Powiedzmy otwarcie, wszak nie o zdrowie i moralność przecież idzie, a o kasę którą się na tym robi. Z uczciwą rozmową mamy rzeczywiście problem, nie jestem w stanie precyzyjnie określić przyczyn, ale mam pewne podejrzenia. Gdyby poszperać w naszych korzeniach, pewnikiem okaże się, że zdecydowana większość z nas plebejskie ma pochodzenie. Nasi dziadowie skromnie żyli, często na kupie spali by cieplej było. W jednej izbie wszystko się odbywało, poczęcie, narodziny, śmierć, Nikt nie udawał przed dzieciakami co i jak, skąd się bierze kura na rosół, czy kiełbasa, a na środku podwórza na honorowym miejscu była kupa gnoju. Do głów naukowo nikt nikomu nie zaglądał, więc i problemów jakby nie było widać. Dziś jedno panisko większe od drugiego, łazienki, kibelki w kaflach, salony sypialnie, bawialnie, no i wali po łepetynach. Gdzieś tam w ZOO dwa osiołki kopulowały na oczach dzieciaczków, była interpelacja, pisali w gazecie, Internet rozpalony do czerwoności. Lepiej kupić dzieciakowi strzelankę na konsole coby gołych bab nie oglądał, oślepnie przecież.

Pewien ksiądz w kościele NSPJ w Gdańsku Wrzeszczu spowiadał mnie przez blisko pół godziny. Spowiedź zakończył słowami: " Idź, staraj się być człowiekiem szlachetnym". I to pamiętam mimo narastającej sklerozy. I bardzo jestem wdzięczny temu księdzu, za to, że tyle mi czasu poświęcił i że był dla mnie jak dobry, czyli wymagający ale też i troskliwy ojciec..

Ks. Boniecki napisał artykuł, znajduję w nim spokojną analizę. Wniosek jest słuszny - rozmawiać z dziećmi. Nie pisze jak rozmawiać, nie pisze, by wciskać kupę średniowiecznych bzdur o seksualizmie człowieka. Rozmawiać. A tu jedni coś wspominają ze swojego życia, a po co? Inni dowalają mu za błędy kościoła. Warto posłużyć się opracowaniami medycznymi, badaniami psychologicznymi. Najpierw chodzi o zdrowie fizyczne, potem psychiczne. A od Księdza usłyszymy, by nie krzywdzić, by czynić dobro. Przy zaspokajaniu potrzeb seksualnych uważać szczególnie, bo tu często popędy przysłaniają rozum i kulturę.

ksiądz napisał co chciał i myślał, a czytelnicy już nie mogą??... rozumiem, że Pani nie po drodze z tymi tekstami, ale na litość, boską, czy jak x AB pisze o pornografii to mamy udawać, że nie jest katolickim księdzem, i że nie wiemy że księża katoliccy generalnie mają coś z głową na punkcie seksu??... oportunista zgrabnie i klarownie wytłumaczył jak to działa i na czym polega, a Pani co - spodziewa się, że będą wszyscy milczeć albo nawet przytakiwać kiedy katolicki ksiądz porusza temat rozmów z dziećmi o pornografii?... żałosne

Ja też jestem czytelnikiem i napisałam spokojnie, co myślę, więc nie jest Pan logiczny, dając sobie i sobie podobnym popędliwym w mowie i piśmie prawo do wypowiedzi, a odbierając tego prawa mnie. To raz. Dwa, że poważny człowiek nie robi tzw. "wycieczek osobistych" a dyskutuje o meritum sprawy. Mała szansa, by Pan zrozumiał, o co mi chodzi, ale próbuję.

Uczciwie przyznaję, że przez siedem lat pracowałem na statkach i prawie nie oglądaliśmy żadnych innych filmów. Bardzo ciężko się z tego wychodzi. Bez świadomości grzechu chyba jest to niemożliwe ( patrz mój wpis wyżej ).

Czy "świadomość grzechu" jest tutaj ważna? Nie wydaje mi się, natomiast nasuwa mi się porównanie z jedzeniem " fast food", łatwe, szybkie, a niestety szkodliwe. No i nienaturalne, w przyrodzie takiej dostępności " partnerek" zwykle nie ma, trzeba się też bardziej postarać. No jest to swego rodzaju kalectwo, nie pokonywać trudności na drodze na celu, a odpalić laptop czy smartfon...

ciekawe ta Pani Szanownej poglądy, takie nawet dziwaczne - może Pani o tym nie wie, ale kobiety też oglądają porno i się masturbują, także gdy pod ręka brak partnera ale nie tylko - a z tym kalectwem to radzę jeszcze raz pomyśleć, na tej zasadzie Pani chyba także jest swego rodzaju kaleką kiedy na przykład idzie do sklepu kupić jaja albo bułki zamiast wyhodować kury i siać pszenicę, odpaliła Pani skrót aż głowa boli

No ja wiem, to boli, sprowadzić porno to poziomu fast food,ale nie jestem w tej opinii odosobniona. Moje nastoletnie dziecko też się strasznie buntuje na krytykę ulubionej szybkiej żywności...To kwestia niedojrzałości i braku wyrobionego smaku, pewnie i w jednym i drugim przypadku. Tak, kobiety oglądają porno,ale są w zdecydowanej mniejszości, tak jak wspomniałam, dla większości kobiet jest to nieprawdopodobna nuda...Odpowiednikiem porno dla kobiet są seriale, komedie romantyczne czy knoty literackie i filmowe typu " 365 dni". Większość z nas boryka się różnego rodzaju deficytami,brakami emocjonalnymi, dla wielu ludzi porno czy wspomniana sztuka filmowa jest rodzajem plasterka na bolesną rzeczywistość.

większość większa czy mniejsza, nie będę się spierał choć dane z badań które znam mówią, że raczej mniejsza - a co od reszty, plasterki sam sobie każdy dobiera według gustu i potrzeb, cóż złego w plasterku jeżeli rany koi? traktowanie pornografii jako wyjątkowo demonicznego wynalazku jest niepoważne, jeżeli komuś szkodzi albo kogoś uzależnia to należy ze spokojem do tego podejść, tak jak do nadużywania narkotyków a w szczególności alkoholu, tytoniu, słodyczy albo obżarstwa w ogóle - to wszystko przypadłości związane nie z wyimaginowaną wolą czy adami charakteru/osobowości, a z neurobiologią i fizjologią człowieka [polecam na ten temat bardzo ciekawą i przystępną książkę "Homo biologicus. Jak biologia wyjaśnia ludzka naturę" autor Vincenzo Piazza] === p.s. mnie akurat wcale nie boli sprowadzanie porno do czegokolwiek, w szczególności do fast foodów które nb uważam za bardzo ciekawe i atrakcyjne urozmaicenie codziennego domowego menu - i jak apetyt [nb także neurobiologicznie regulowany...] wpływa na nasze zainteresowania jedzeniem, tak poziom specyficznych hormonów w organizmie reguluje kwestie popędu, pożądania, aktywności seksualnej czy wreszcie chęci/potrzeby szukania dodatkowych podniet w pornografii, prosta sprawa - proszę spróbować tak na to spojrzeć i być może zauważy Pani, że to wcale nie jest kwestia 'niedojrzałości' czy 'braku wyrobionego smaku'

Oczywiście,że neurobiologia, a nawet psychologia ewolucyjna się kłania w pas...Co do fast food-jak się człowiek nauczy to konsumować, to może się i wydawać dobre...Co zrobić, kiedy człowiek wychowany na zwyczajnych smakach, ma odruch wymiotny na fast food,a i układ trawienny cierpi? Nie traktuję pornografii jako demonicznego wynalazku, jest to kolejna dziedzina, gdzie z powodu chciwości robi się kasę na maluczkich, inna sprawa, jakie są skutki nadużywania pornografii? Dysfunkcje seksualne, problemy z utrzymaniem relacji w związkach, skrzywiony obraz kobiety ( zawsze atrakcyjnej, zawsze dostępnej...) Co ciekawe, to zazwyczaj mężczyźni bronią pornografii jak niepodległości- musi to być antidotum na bolączki, tylko skutki opłakane. Jak to mówią, "po owocach..."

Popęd ma przysłaniać rozum i kulturę! a im bardziej będziemy uważać, tym nas mniej będzie (co zresztą już się dzieje). Logicznie ujmując seks to absurdalne i potężne ryzyko. Infekcje wirusowe, grzybiczne, bakteryjne, ryzyko życia, ciężkich infekcji, kalectwa, potomstwa. Potomstwo odbierające nam zasoby, ograniczające wolność (ostoja na starość? było minęło, kto na to liczy ten głupiec). Kto patrząc na sprawę logicznie zdecyduje się na seks i potomstwo? (jak co instynkt macierzyński to też instynkt i też niewiele ma wspólnego z rozumem). Jedyne wyjście to to, że jest "niekulturalny i bezrozumny" popęd lub instynkt dzięki którym jeszcze się mnożymy i istniejemy. ps. ja mam dzieci, ale osobiście uważam, że było to bezmyślne dążenie do "urozmaicenia" sobie życia, ponieważ sam siebie mam za lekko stukniętego, to nie żałuję, zapewne dlatego, że niespecjalnie kulturalny jestem, a i rozum pozostawia sporo do życzenia :)))

o wszystkich związanych z nim aspektach - o rozwoju seksualnym, związku między seksem a ciążą, antykoncepcji, zagrożeniach ze strony perwertów seksualnych, o masturbacji i pornografii także - teksty x. AB i p. Moniki Ochędowskiej w TP skupiające się symptomatycznie na tych dwóch ostatnich sa dla mnie dowodem, że kto jak kto, ale kościół i w szczególności księża katoliccy są dziś ostatnimi, którzy w tej sprawie powinni zabierać głos

Pamiętam, że w Nowym Orleanie albo gdzieś tam nad Zatoką Meksykańską pewien pastor z któregoś z tysiąca tamtejszych protestanckich wyznań przyniósł na statek paczkę z filmami porno. Jego intencja była dobra: "...po co chłopaki mają chodzić po klubach i szukać przygód; lepiej niech sobie siedzą na statku i oglądają filmy...". Takie "racjonalne" myślenie, typowe dla seksedukatorów ( patrz pani Kasia od pana Story ).

Syn przychodzi do ojca i pyta: -co to jest kaseta porno? Ojciec zafrasowany tłumaczy: - no wiesz jak ludzie z sobą ten tego...- syn mu przerywa. -Tato ja wiem co to porno, ale co to jest kaseta? ps. Chyba te kasety lepsze, niż jakby kapitan miał się wieczorem do waćpana "doklejać"?

Tak, to było dawno temu. Ten poczciwy pastor pewnie odpisał sobie koszt kaset od podatku. Zapisał to w rubryce "działalność dobroczynna".

Każde uzależnienie jest złe i toksyczne, a im coś "lepszego" tym łatwiej się uzależnić. Niemniej w sytuacji w której lewacka propaganda głosi, że na każdą czynność seksualną ma być odrębna najlepiej notarialna zgoda, a gwałtem jest nawet spojrzenie na dekolt to ja się doprawdy nie dziwię młodym, że wolą porno (podobno jest nawet takie w wersji VR), porno nie poda o gwałt, o molestowanie kiedy się zezłości (a potem odkręcaj, że nie jesteś wielbłądem), miliony spraw odpada, samotność? lepsza samotność niż podstępna roszczeniowa żmija u boku. Czy wielce czcigodny Zimbardo rozkminiał i te przyczyny? a powinien. Na szczęście moja partnerka nie jest ani lewicowa, ani katoliczka, zatem ja jednak wolę rzeczywistość. No i uwielbiam tą katolicką logikę "władze cywilne powinny zabronić" Ale Ok, ale niech też zabronią religii, w końcu "religia jest wynaturzeniem ludzkiej wolności, narusza godność i wolność tych, którzy się religii oddają, bo jedni dla drugich stają się przedmiotem prymitywnego oszustwa i niedozwolonego zarobku, i przenosi ona ich wszystkich w świat iluzoryczny”. A co? bez porno i religii może faktycznie ten świat byłby bardziej poukładany? Jest jeszcze jeden problem, co to jest porno? Jak para sfilmuje na pamiątkę sama siebie? albo porobią sobie zdjęcia artystyczno erotyczne? To też porno? Nikt tu wtedy nie zarabia? A inspirują i podziwiają siebie wzajemnie. Jak pomodlę się, to jest już religia? Czy wiara? Jedno jest pewne z dziećmi trzeba rozmawiać, na poważnie, bez ściemy, i o religii, i o seksie, o wszystkim co w życiu rusza. Przy okazji temat porno też się przewinie, jako jeden z wielu.

10/10

, że księża moralizują dzieci i dorosłych na temat zła pornografii i masturbacji. Bez względu na osobiste prowadzenie się taki mają obowiązek. Po prostu. Katolicyzm definiuje co uważa za grzech, a więc zło i fałsz, który nie ma żadnych praw. W sferze seksualnej czyni to bardzo precyzyjnie. Dodatkowo kapłan bardziej jak świecki wyznawca ma obowiązek misyjny. Niby oczywistości, ale warto je przypominać.

bajarz ma obowiązek przymuszać do realizacji swoich bajań wszystkich wokół? Wybacz nie kupuję tej bzdety. To nie żadna prawość, to po prostu bezczelny terror, a nie prawość. Niemniej jak najbardziej bajarz ma prawo snuć swoje bajki, ale żądania usankcjonowania prawnego jego bajek to już próba dyktatury, a za sytuację w której próbuje się odebrać prawa innym, bo mają inne poglądy, to powinna obowiązywać reguła wzajemności i organizacja która wysuwa takie żądania powinna zostać sama zdelegalizowana i pozbawiona praw.

Jawnym tekstem o konieczności przywrócenia autorytarnego katolickiego państwa (sprzecznego z demokracją i liberalizmem i co ciekawe kilkoma dokumentami (po)soborowymi) piszą tylko najwięksi radykałowie. Większość stosuje zasadę mądrości etapu i dawkuje przekaz zależnie od okoliczności. Proszę zobaczyć jak działa np Opus Dei. Jawnym programem nigdy nie doszliby do władzy, ale stosując marsz przez instytucje i wprowadzając swoich ludzi w ministerialne gabienty mają szanse na większe oddziaływanie. Przykład Polski 2017-21 (na pewno nie 2015 jak sądzą niektórzy!) jest podobny.

Babcia powtarzała: "przymuszony pacierz do nieba nie idzie" i podzielam tą jej opinię i śmiem twierdzić, że jest ona w pełni zasadna z teologicznego punktu widzenia. Zatem postawa w której chcemy dawać przykład i namawiamy ludzi do życia "bez grzechu" jest postawą w pełni chrześcijańską. Rodzi się jednak pytanie jak nazwać postawę w której dąży się do władzy po to by prawem cywilny wszystkich przymusić do tegoż życia "bezgrzesznego"? Czy dla Boga taka sytuacja jest tym czego oczekuje? Podejrzewam, że gdyby tego chciał, Sam wziąłby nas "za mordy" i nikim by się nie musiał wyręczać. Zatem postawa w której odbiera się człowiekowi wolność i prawem cywilnym wprowadza się "moralność religijną", nieważne czy wprost, czy podstępem się ten stan rzeczy uzyskuje jest szatanizmem (celowo nie satanizmem, bo to jednak inna doktryna o innych założeniach). Po pierwsze dlatego, że w ten sposób wchodzi się w prerogatywy Boga, po drugie dlatego, że przymus jest zaprzeczeniem miłości i nikt z przymusu Boga kochać nie będzie, zatem nawet czyniąc przymuszone "dobro", pozbawieni miłości, będziemy niczym "cymbały brzmiące". Tak uważam, i będę się przy tym upierał :)))

katolickie znaczenie takich terminów jak miłość/miłosierdzie czy wolność bywa zupełnie inne jak te, do których przywykli ludzie zachodu w XXI wieku. Warto się zapoznać z Syllabus Errorum błogosławionego Piusa IX. Lektura oficjalnych kościelnych dokumentów czy dzieł doktorów kościoła sprawia, że prawdziwy ortodoksyjny katolicyzm jawi mi się jako religia ponura, zacietrzewiona, pełna ładunku przemocy. A im bardziej intrygujący i przystępny wydaje się przekaz ludzi kośćioła (np Heller, Tischner, Teilhard de Chardin) tym się okazuje, że jest tam mniej "religii w religii" lub przekaz ledwo mieści się w gorsecie doktryny.

wilki wypuszczają owce przed sobą by mogły pożreć wszystko co zostanie zwiedzione łagodnością owieczek, też to zauważyłem. I zaraz, zaraz, halllloooooo!!!, czy wypuszczone owce na wabia tego nie widzą ???????

Ci naprawdę mocno wierzący katoliccy aktywiści nie są głupi. Wiedzą, że norma katolicka coraz mocniej odstaje od normy społecznej, wzajemnie wchodzą w coraz mocniejszy konflikt. Droga przez ministerialne gabinety do ustawodawcy jest znacznie krótsza jak droga z ambony do sumienia owieczek. W przypadku np aborcji dochodzi jeszcze wola Boża i płód jako podmiot. Gdyby pan uznał, że po ziemskiej śmierci Bóg rozliczy pana z całego życia i będzie zwracał między innymi uwagę na to czy mająć możliwość prawnego ograniczenia aborcji nie skorzystał pan z niej to jeszcze przypisze panu winę za eskterminacje upośledzonych płodów bo zgodnie z prawem naturalnym powinno się dążyć by skonały raczej po chrzcie bez względu na ich cierpienie czy rodziców. Ponuro, nie? Są ludzie z takim światopoglądem obok nas i dodatkowo co raz bliżej władzy.

zauważyliby, że ten ich bóg jest wielokroć większym rzeźnikiem od najbardziej sfeminizowanego lewactwa. Ile dokonuje się aborcji np. w Holandii? a ile jest urodzeń? a ile na to przypada "poronień" (cudzysłów, bo i wliczając ciąże biochemiczne, które dla katolików też są ludźmi, a wliczając które tylko co 5 ciąża kończy się porodem). Reasumując bóg/natura wymordowali w Holandii wg moich wyliczeń około 19 razy więcej bezbronnych "dzieci/ludzi" niż aborcja. Reasumując przebywanie z takim bogiem nie może być rajem i nie ma co się do niego pchać, a i na przypodobanie raczej bym nie liczył. Reasumując to szataniści, a ich bóg nie jest Bogiem. I fakt, to naprawdę groźne, że tacy ludzie są obok nas i chcą jeszcze nas pouczać. Czego? ps. ale chyba nawet w najmroczniejszych katolickich iluzjach to Bóg rozlicza, za nasze życie, a nie innych? czy ci dyktatorzy, którzy wolą innych nawracać niż siebie, nawet czytać nie potrafią i własnej doktryny nie znają?

"Bóg daje życie i tylko On je może odbierać". Czyli jeżeli dochodzi do nieintencjonalnego poronienia to tylko na skutek skażonej grzechem pierworodnym natury. Stwórca nie dokonał morderstwa. Jeżeli natomiast matka usunie płód z ciężkimi wadami lub pochodzący z gwałtu - ma co do zasady grzecha śmiertelnego i jest przynajmniej współwinna śmierci człowieka. Takie ramy mogą być badzo odpychające, ale przynajmniej tworzą system wewnętrznie spójny. Dlatego w walce z aborcją, antykoncepcją, pornografią czy in vitro nie chodzi docelowo o to by było zadowolone, uśmiechnięte społeczeństwo i jak najmniej cierpienia, ale o to by nie nabijać sobie i innym grzecha. KK wyróżnia też tak zwane "grzechy cudze", można łatwo sprawdzić (KKK 1868), należy do nich między innymi milczenie czy niekaranie za grzech.

znam, znam te fragmenty, że o tym co dobrze a co złe to Bóg decyduje, i inne tego typu. Zatem jeśli ktoś powoła się, że Bóg chce mordowania wszystkich łysych i zapisze to pod odpowiednim paragrafem w KKK że tak ma być, to tak ma być? Masz rację, że takie łamy są odpychające, ale nie ze względu na "uśmiechnięte społeczeństwo" ale o jawną bezczelną nieprawość i bluźnierstwo względem nauczania Jezusa z Nazaretu, a to właśnie uznanie Jezusa za Chrystusa jest podstawą chrześcijaństwa, a nie KKK. Zarówno kościoły protestanckie jak i prawosławne mają bardziej wyważone stanowiska i są bardziej nastawione na pracę nad sobą, a nie nad "bliźnim" (oni nie czytają KKK tylko Biblię). Z tym cierpieniem to też fakt, katolicyzm to cywilizacja cierpienia. Im bardziej ludzie cierpią, tym katolicki demon bardziej zadowolony. Spójność systemu? ale tylko na zasadzie trzymania w strachu własnego społeczeństwa. To może i było skuteczne w średniowieczu (kompromitujące porażki z Mongołami pokazały, że nie do końca), ale wobec zagrożeń współczesnego świata katolicyzm w klasycznej/na pół średniowiecznej wersji zaczyna być nie wydolny. Azjatyckie kościoły katolickie są znacznie bardziej hmmmm "protestanckie"? a i afrykańskie dalekie są od europejskiej "ortodoksji". Przyszłość religii to bardziej islam, o tak islam jest niezwykle spójny wewnętrznie (jeśli to ma być miara słuszności) i ku zdumieniu ich podejście do antykoncepcji, aborcji, in vitro, choć jest często odmienne w zależności od interpretatora, to na ogół jest łagodniejsze niż w katolicyzmie. Pornografia w islamie? oj tu islam nie ma żadnej wewnętrznej spójności, ale może właśnie akurat dla utrzymania spójności społeczeństwa w tym zakresie ma nie być spójności?

proszę czytać komentarze

Wszelka ćma leci.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]