Co zrobić z prezesem

Kryzys polskiej prawicy jest najgłębszy od dwóch dekad. I choć wielu działaczy wie, jak z niego wyjść, są bezradni. Jarosław Kaczyński nikogo nie słucha.

29.01.2024

Czyta się kilka minut

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie. Warszawa, 17 stycznia 2024 r. / Fot. Adam Chełstowski / Forum
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie. Warszawa, 17 stycznia 2024 r. / Fot. Adam Chełstowski / Forum

Tak źle nie było od czasu rządów SLD u progu naszego wejścia do UE, kiedy bracia Kaczyńscy dopiero zaczynali konsolidować rozbite po epoce AWS środowisko i przekształcali je w sprawną partię. PiS miał połączyć patriotyzm i tradycję z wizją nowoczesnego państwa. Dziś nie jest ważne, ile w tym przekazie było prawdy, ale to, że on działał i był źródłem największego politycznego sukcesu w III RP.

Epoka ta kończy się na naszych oczach, ale jeśli ktoś myśli, że to zmierzch silnej prawicy w Polsce, jest w błędzie. Baza społeczna, choć się starzeje, wciąż jest znacząca i wraz z napięciem migracyjnym może rosnąć. Reprezentacja w Sejmie też jest ogromna, choć akurat ona musi się wewnętrznie zmienić – inaczej to baza zmieni ją.

PiS wygląda dziś na partię, która utraciła słuch społeczny i brnie w stronę narożnika sceny politycznej. Pozbawiona swobodnego dostępu do mediów publicznych, nie jest w stanie wytłumaczyć swej taktyki, a do głównego nurtu przebijają się co najwyżej dziwaczne diagnozy, wygłaszane przez zagubionego Jarosława Kaczyńskiego. On naprawdę nie spodziewał się, że Donald Tusk tak ostro potraktuje blokady pozostawione w systemie i mające pozbawić go sprawczości. Tusk te blokady zrywa bezceremonialnie, na razie w mediach i prokuraturze, ale za chwilę zabierze się też za sędziów dublerów w Trybunale Konstytucyjnym. Jednocześnie karmić będzie Polaków kolejnymi odcinkami dwóch ekscytujących seriali: o Pegasusie i drenowaniu milionów ze spółek Skarbu Państwa przez polityków Zjednoczonej Prawicy.

Próby przekierowania uwagi społeczeństwa na „tortury”, stosowane (zdaniem prezesa PiS) wobec Mariusza Kamińskiego, skazane są na klęskę, jeśli człowiek poddany kontrowersyjnej procedurze przymusowego karmienia ledwie dzień po wyjściu na wolność udziela pełnych energii wywiadów. Dzieje się tak w czasie, gdy twardy elektorat, a także sami posłowie największego klubu w parlamencie oczekują siłowego zwarcia u bram Sejmu. Wielu z nich zresztą odetchnęło z ulgą, gdy prezes odwołał konfrontację, wiedząc, że sceny z kolejnej awantury jeszcze bardziej ściągnęłyby w dół poparcie dla PiS.

Ulga ulgą, ale najważniejsze jest, że nawet bliscy kierownictwu partii politycy nie rozumieją taktyki na najbliższe tygodnie, o długofalowej strategii nie wspominając. Wielka konferencja sił patriotycznych, przygotowywana przez Przemysława Czarnka na koniec lutego, nikogo dziś nie zajmuje, bo nikt nie rozumie, w co gra Kaczyński. Nagłą decyzją odwołuje starcie w Sejmie, co partia pojmuje jako sygnał, iż czas trochę spuścić z tonu, po czym wdziera się „bez trybu” na mównicę, próbując uciszać posłów jak dzieci. A gdy okazuje się, że nic nie zostało z dawnego imperium i co najwyżej można osiągnąć efekt „wyłączonego mikrofonu”, prezes na korytarzach wygłasza katastroficzne diagnozy o tym, że Sejm „w tej chwili nie istnieje”, marszałek Hołownia jest nielegalny, więc trzeba po okresie przejściowym i rządach gabinetu tymczasowego (ten obecny jest „niemiecki”) ogłosić nowe wybory i osądzić Tuska. Kaczyński mówi tak trzy miesiące po porażce poniesionej przy rekordowej frekwencji, nie mając wpływu na media publiczne i pozbawiony milionów z państwowych spółek na propagandę.

W rozmowach z politykami PiS czuje się lęk o przyszłość. Oni wiedzą, że w zmieniającym się gwałtownie cyfrowym społeczeństwie przekaz budowany od lat na tych samych nutach już nie działa. Denerwujące jest to tym bardziej, że w całej Europie klimat dla prawicy staje się coraz lepszy. Na dodatek, skarżą się ludzie PiS, widać wyraźnie, iż rząd zaczyna traktować Kaczyńskiego jak słabeusza. Tusk mówi, że „jest odklejony od rzeczywistości”, a Hołownia rzuca lekceważąco: „to już jest kosmos”.

Nastrojom na prawicy nie pomaga fakt, że jej drugi ośrodek decyzyjny, Pałac Prezydencki, również wygląda, jakby był w rozsypce. Hamletyzujący (pod wpływem prawniczki Małgorzaty Paprockiej) Andrzej Duda, ogłaszający wzajemnie sprzeczne stanowiska w sprawie ułaskawienia Kamińskiego i Wąsika, stał się w ostatnich dniach wręcz niepoważny. Wydaje się, że prezydent wciąż nie doszedł do siebie po demonstracyjnym zignorowaniu przez rząd eksterytorialności Pałacu przy zatrzymaniu skazanych polityków. Również przyjście do Kancelarii Marcina Mastalerka nie okazało się królewskim gambitem: autorytet Dudy maleje, zamiast rosnąć. Prezydent spadł z hukiem z podium cyklicznego rankingu zaufania do polityków (IBRiS) i pierwszy raz ma więcej przeciwników niż zwolenników. Głowa państwa traci swą moc i domaganie się od niej ze strony Kaczyńskiego nadzwyczajnych działań „z powodu pełzającego zamachu stanu”, ze zwołaniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego na czele, świadczy tylko o niezdolności realnej oceny możliwości całego obozu.

Prezes PiS nie potwierdził oficjalnie, że za rok ustąpi, ale już wymienia się jego następców: Przemysława Czarnka, Beatę Szydło, Mariusza Błaszczaka lub Mateusza Morawieckiego. Żaden z nich nie ma szans utrzymać partii w całości, jak Kaczyński, zarazem jednak działacze czują zmierzch obecnego lidera i jego wizji Polski. To zaś rodzi dylemat, czy czekanie ze zmianami do kongresu w połowie 2025 r. nie okaże się oddaniem wyborów prezydenckich walkowerem.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Jako reporter rozpoczynał pracę w dzienniku toruńskim „Nowości”, pracował następnie w „Czasie Krakowskim”, „Super Expressie”, czasopiśmie „Newsweek Polska”, telewizji TVN. W lutym 2012 r. został redaktorem naczelnym „Dziennika Polskiego”. Odszedł z pracy w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Co zrobić z prezesem