Reklama

Biedny katolik patrzy na islam

Biedny katolik patrzy na islam

07.12.2015
Czyta się kilka minut
Choć pocałował Koran, Jan Paweł II został ogłoszony błogosławionym, potem świętym.
T

Tymczasem na internetowej stronie „Frondy” znajduję tekst, którego autor nie może się z tym pogodzić i zachodzi w głowę, co z tym faktem zrobić. Sugestia, że może fotografia jest fotomontażem, odpada, ponieważ obecny przy zdarzeniu patriarcha Kościoła chaldejskiego Raphael Bidawid zaświadczył, że papież jednak Koran pocałował. Do przytoczonych na stronie dywagacji Jimmy’ego Akina (amerykańskiego apologety katolickiego) autor tekstu pisze: „niewiele mogę dodać od siebie. (…) Przede wszystkim papież spowiadał się co tydzień. Ale by sakrament był ważny, potrzebne są grzechy. Zatem on sam zdawał sobie sprawę, że jest grzesznikiem”. I dalej: „Człowiek czasem popełnia błędy, nawet taki człowiek, jak JPII. I nie oceniam go tutaj, bo nie wiem ani co On myślał, ani co tam naprawdę się wydarzyło, ale nawet, gdy wiedział, że to Koran i pocałował go z jakiegoś powodu podanego wyżej i nawet, gdy...

4626

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A właściwie wychodzenie z nich, to chyba jedna z ciekawszych rzeczy, którym człowiek może poświęcić siły. I choćby Jan Paweł pocałował Koran 100 razy, to to światło może tylko pomóc mi rozsadzić moje wewnętrzne schematy...

...przez mainstream na potrzeby powszechnej laicyzacji społeczństwa-m.in. przez zastępowanie chrzescijaństwa islamem, jako religii bardziej podatnej na świecką demoralizację człowieka(islamski ekstremizm jest skutkiem takowej laicyzacji). Święty Jan Paweł II był orędownikiem zycia wg wartości, a nie ich odrzuceniem w imię przewrotnej propagandy "liberalizmu". A rzeczywista tolerancja pomiedzy ludźmi różnych systemów religijnych, może być realizowana tylko na gruncie autentycznej wiary Boga-jednego, choć różnie nazywanego. Bezbożność, na której bazuje irracjonalizm, prowadzi do konfliktów pomiedzy tymi, ktorzy mentalnie nie są zdolni do uchwycenia uniwersalnego aksjomatu, zaś życie wspólnotowe opierają na nieustannym zmaganiu się z konkurencyjnym otoczeniem:"walczą o byt" ze wszystkimi-jak cały świat biologiczny, którego są nieprzekraczalną częścią.

niestety "bezbożni" łatwiej się dogadują, a pobożni są skłonni kłócić się i zwalczać w imię przekonania o jedynej słuszności swojej wiary. Bezbożni mają gdzieś "te religijne brednie" i na wstępie mniej uprzedzeń. Jan Paweł II podjął ogromny wysiłek i udowadniał, że wierzący (tacy na poziomie zaawansowanym) z różnych religii, mimo nieraz przepastnych różnic światopoglądowych, będąc świadomymi jakże prostej ale jednocześnie trudnej prawdy, że Bóg jest miłością, są w stanie na tej bazie współistnieć pokojowo, a nawet niekiedy się lubić. Co więcej, taki zaawansowany wierzący będzie w stanie odnaleźć dużo pozytywów także u "bezbożnych".

...bo wiedzą, ze jest On poza ich mozliwością pojmowania(a tym bardziej opisywania)-choć oczywistym jest dla poboznych, że Bóg jest. Jest to pierwsza zasada w relacji do Boga, a na tej podstawie-relacji do drugiego człowieka. Można to określić jako postawa pokory

Choć jestem prawie ateistą, ogromne wrażenie zrobiły na mnie książki księdza Michała Hellera "sens życia i wszechświata" oraz "filozofia przypadku". Po pierwsze, i łatwiejsze - ksiądz ujął mnie potęgą swojego intelektu przed którym mogę się tylko z szacunkiem ukłonić, po drugie ksiądz Heller traktuje Boga (przez szacunek do ludzi z dużej) z tak ogromnym przekonaniem o własnej "małości intelektualnej" że jeśli miałby rację, większość ludzi w tym i ja, znajduje się od Niego jeszcze o przepaść dalej i wszelkie próby kategorycznego wyrokowania o Jego woli, interpretowanie Jego intencji staje się śmieszne. Ksiądz Heller rozumie wszechświat na poziomie dostępnym obecnie grupie zaawansowanych fizyków i ciągle odnajduje w nim Boga, choć dużo bardziej nieodgadnionego niż środowiska spod znaku "wiem co Bóg miał na myśli" Ja znajduję mniej, ale taka postawa jest urzeczywistnieniem hasła: "Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego." Mam nadzieję być tym zdziwionym, ksiądz Heller jest pełen pokory, o dziwo przypadkiem poznałem takich księży więcej, jestem zaskoczony jak ktoś może się różnić w fundamentalnej ocenie świata i być dla mnie wzorem człowieka.

które jest deklaracją osoby otwartą na prawdę i poznanie. Jest to właśnie postawa racjonalna, dzięki której jest w ogóle mozliwy postęp wiedzy i cywilizacji. Podzielam Twoją estymę dla ks. prof. Michała Hellera, którego uważam za teo-loga sensu stricto, jako że swoje rozważania o Bogu odnosi bezpośrednio do kategorii logosu wyrażonego w formułach matematycznych-każda nauka szczegółowa w określeniu -logia, winna być do tychże formuł odniesiona(co współczesna nauka realizuje w bardzo różnym stopniu). Jednak przytoczyłeś tu szczególne zdanie, które jest w pewnym sensie wejsciem w istotę prawdziwej madrości, madrości, która przerasta każdy ludzki umysł Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego." To madrość na miarę soratejskiego "wiem,że nic nie wiem", lub "sterta wymłóconej słomy" Tomasza z Akwinu komentujacego swoją "Summę teologiczną" w świetle mądrości Bożej. Jak widać, istotna wielkość człowieka, nie zależy od jego wiedzy, bo można pomimo wiedzy być "nadętym malcem". To właśnie pokora poprzedzona zachwytem nad dziełem stwórczym,jest wejściem w szczególne egzystencjalne doświadczenie człowieka. Ale o tym nie teraz

Mahometa za jego Proroka. Niniejszym Wojtyła stał się prawdziwym Muzułmaninem. A wy dalej tkwicie w bezmyślnym błędzie i zmierzacie do piekła, zamiast za muzułmaninem Wojtyłą, do przepięknego, arabskiego raju Abrahama z latającymi dywanami obfitości i upojnego sexu po wieczność wieków amen.

myślących i indywidualistów, którymi nie radziliście sterować. służyły wykluczaniu ze wspólnot społecznych w celu utrzymania monopolu na strzyżenie reszty pokornych baranów. Najpierw wasi PODDANI, będący waszą niewolniczą własnością, stali się OBYWATELAMI dzięki wielkiej Rewolucji Francuskiej a teraz jeszcze z nożem w ręku chcą was pokochać islamiści. Tak się kończy zaangażowanie ludzi w wojny między bogami.

A ja lubię ks. Bonieckiego. Lubieniem zwykłym i normalnym. I nic nie chcę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]