Bez lukru. Lektor o „Przepierkach” Julii Przyboś

Są tu oczywiście anegdoty, jak o niewysokim Przybosiu holującym przez Kraków pijanego Gałczyńskiego, który w zaspie śnieżnej gubi sztuczną szczękę. Córka Juliana, romanistka i teatrolożka, ma nie tylko talent narracyjny, ale przede wszystkim dar obserwacji, trzeźwej, czasem cierpkawej.

29.11.2023

Czyta się kilka minut

„Większość moich tekstów to tylko przepierki. Nie w głowie mi wielkie pranie, bo za mało wiem o ludziach, których tu wzmiankuję. Ale wierzę, że choć częściowo zmyją one makijaż z oficjalnych życiorysów i ukażą rysy osób, które rzadko można znaleźć w uczonych biografiach i rzewnych wspomnieniach bliskich”. Nie ma więc generalnych porządków, ale te przepierki układają się w znakomitą całość, zdystansowany obraz własnego życia na tle epoki, w Peerelu i na emigracji. Nie ma lukru, ale też skandalizowania – choćby rozpad małżeństwa rodziców przedstawiony został powściągliwie i dyskretnie.

Julia Przyboś, córka Juliana i Bronisławy z Kożdoniów, romanistka i teatrolożka związana z uniwersytetem Yale, ma nie tylko talent narracyjny, ale przede wszystkim dar obserwacji, trzeźwej, czasem cierpkawej. W migawkowych odsłonach portretuje zarówno polskie elity – córka świetnego poety obracała się wśród nich od młodych lat, a w Stanach Zjednoczonych związała się z kręgiem emigrantów marcowych – ale też, nie bez złośliwości, zagraniczne środowiska naukowe i panujące w nich mody (polecam „Błazna w żabocie” – rzecz o wizycie Jacques'a Lacana w New Haven).

Są tu oczywiście anegdoty – jak o niewysokim Przybosiu holującym przez Kraków pijanego Gałczyńskiego, który w zaspie śnieżnej gubi sztuczną szczękę. O spotkaniu w 1973 r. z Wisławą Szymborską, o której Julia Przyboś nic nie wiedziała i obawiała się jakiejś postmłodopolskiej melancholiczki – ale okazało się, że nasycony erotyzmem album Beardsleya, który przywiozła z Ameryki, był prezentem nadzwyczaj trafionym. Ciepło i pięknie, ale nie laurkowo wspomina „trzech panów, którzy po nagłym zniknięciu Ojca wypełnili rodzicielską pustkę” – to Jan Szczepański, Mieczysław Porębski i Jan Kott. Także Hannę Rudzką-Cybisową, Tadeusza Różewicza, Krystynę Zachwatowicz i wielu innych. No i przyjaciół, których Marzec wypędził z Polski – a był wśród nich jej przyszły mąż, neurobiolog Klaudiusz Weiss.

Wzruszająca jest końcowa lista „Moich zmarłych”, którzy, jak pisze Julia Przyboś, „zaszyli się w moich urazach i upodobaniach; schronili się w powiedzonkach, odruchach, czynnościach”. Dzisiaj znalazłby się na niej także Klaudiusz, Klaude, zmarły w grudniu ubiegłego roku – na kartach tej książki żyje.  

Julia Przyboś, PRZEPIERKI, Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2023, ss. 226

Literatura faktu i eseje, poezja i proza. Recenzje nowości wydawniczych i rozmowy z twórcami.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Tomasz Fiałkowski, ur. 1955 w Krakowie, absolwent prawa i historii sztuki na UJ, w latach 1980-89 w redakcji miesięcznika „Znak”, od 1990 r. w redakcji „TP”, na którego łamach prowadzi od 1987 r. jako Lektor rubrykę recenzyjną. Publikował również m.in. w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Bez lukru