Arcydzieło w nowej szacie

Joseph Conrad: JĄDRO CIEMNOŚCI - kanoniczne teksty kultury powinny być na nowo odczytywane, a jeśli trzeba - co jakiś czas na nowo tłumaczone.
Czyta się kilka minut

Afrykańskie arcydzieło Conrada, opublikowane 112 lat temu, w ostatnich dziesięcioleciach znów znalazło się w centrum dyskusji - i w ogniu krytyki. Inspiruje też innych artystów: zawdzięczamy mu filmy Francisa Forda Coppoli i Wernera Herzoga, a ostatnio powieść graficzną Catherine Anyango i Davida Zane’a Mairowitza. Polski przekład autorstwa Anieli Zagórskiej liczy sobie już lat osiemdziesiąt. Dobrze więc, że Magda Heydel - wytrawna tłumaczka m.in. prozy Virginii Woolf - dała nam nowy.

Kiedy przed kilkunastu laty w Niemczech pojawiły się równocześnie dwa nowe tłumaczenia "Moby Dicka" Melville’a, poświęcono im całostronicowe artykuły w literackich dodatkach do dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" i tygodnika "Die Zeit". U nas nowe spolszczenia dzieł klasycznych mijają niemal bez echa i próżno szukać o nich informacji w gazetach. Tymczasem lista takich dokonań jest wcale długa. Pozostając przy prozie: Ryszard Engelking przełożył na nowo "Panią Bovary" Flauberta, Adam Pomorski - "Biesy" i "Braci Karamazow" Dostojewskiego, Michał Kłobukowski - "Lorda Jima" Conrada, Magdalena Tulli - "Utraconą" Prousta, Jakub Ekier - "Proces" Kafki, Antoni Kroh - Haškowego "Szwejka", Zbigniew Batko - "Dublińczyków" Joyce’a, a Jerzy Jarniewicz - jego "Portret artysty w wieku młodzieńczym"...

Przekład Magdy Heydel będzie miał może więcej szczęścia, choćby dlatego, że wydano go równocześnie z nową powieścią Maria Vargasa Llosy "Marzenie Celta". "Jądro ciemności" - jeśli kto nie pamięta - swoje powstanie zawdzięcza pobytowi autora w Kongu, a pierwszą białą osobą, jaką Conrad w Kongu poznał, był Roger Casement - bohater powieści Vargasa Llosy. W kwestii tak zwanego "Wolnego Państwa Kongo", niezwykłej biografii Casementa - demaskatora okrutnego systemu wyzysku mieszkańców Konga i Amazonii, a także książki Vargasa Llosy odsyłam do "Magazynu Literackiego". Powieść Conrada ukazała się pięć lat przed raportem Casementa i nie jest oczywiście dokumentem, u jej źródeł tkwi jednak podobne doświadczenie. Doświadczenie przekształcone w wielką literaturę - niepokojącą, wieloznaczną i budzącą do dziś spory.

Dlatego zaletą obecnego wydania "Jądra ciemności" jest nie tylko nowy przekład, ale i posłowie tłumaczki. Magda Heydel pisze o autobiograficznym tle utworu, analizuje jego konstrukcję i sposób narracji, a także - co bodaj najciekawsze - szczegółowo przedstawia kolejne jego interpretacje, zarówno te, które podkreślają metaforyczny czy wręcz profetyczny wymiar powieści, jak i te, dla których najważniejszy jest jej aspekt historyczny. Skupia się zwłaszcza na odczytaniu "Jądra ciemności" przez przedstawicieli krytyki postkolonialnej i gwałtownej dyskusji sprowokowanej przez wybitnego nigeryjskiego pisarza Chinuę Achebego, tłumaczonego także u nas i od lat wymienianego wśród kandydatów do Nobla. "Conrad is a bloody racist", "Conrad to wstrętny rasista" - oskarżenie Achebego rzucone pod adresem "jednego z najgniewniejszych krytyków »misji białego człowieka«", jak Conrada określił jego biograf Zdzisław Najder, budzi odruchowy sprzeciw. Magda Heydel spokojnie przedstawia argumenty, jakie stoją za tak prowokacyjnym sformułowaniem, i pokazuje, jak w prozie Conrada współobecna jest szczera odraza do systemu kolonialnego z odziedziczonymi niejako stereotypami kulturowymi.

Czy więc czytać opowiedzianą przez Marlowa historię Kurtza? Oczywiście tak - odpowiada tłumaczka. Tekst Conrada "okazuje się boleśnie aktualny i ważny, dotyka bowiem centralnej kwestii, z którą boryka się współczesny człowiek - niejednoznacznej tożsamości, Innego w nas, skonfliktowanych lojalności i skazania na obcość. Conrad - pisarz, którego własne doświadczenie jest silnie zabarwione niezadomowieniem i niejednoznacznością tożsamości kulturowej - daje nam obraz fundamentalnego niezadomowienia i niejednoznaczności tkwiących u podstaw kondycji ludzkiej". (Wydawnictwo Znak, Kraków 2011, ss. 128.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2011