Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Ameryka, republika oligarchiczna

Ameryka, republika oligarchiczna

07.01.2019
Czyta się kilka minut
Zwykło się mówić, że USA są podzielone na połowę republikańską i demokratyczną. To nieprawda. Republikańska mniejszość – bo już dawno nie połowa – ma jednak systemową przewagę i robi wszystko, by jej nie stracić.
Zwolennicy Briana Kempa, kandydata Republikanów na gubernatora stanu Georgia podczas wiecu wyborczego z udziałem Donalda Trumpa. Macon, 4.11.2018 r. MARK PETERSON / REDUX / EAST NEWS
P

Prezydentem USA jest człowiek, na którego głosowały 3 miliony ludzi mniej niż na jego przeciwniczkę. Senat kontroluje partia, którą w głosowaniu powszechnym poparło o 12 mln mniej obywateli. Wprawdzie od stycznia 2019 r. Izba Reprezentantów jest w rękach opozycyjnej Partii Demokratycznej, ale żeby uzyskać nad Izbą kontrolę, musiała ona zdobyć aż 10 mln głosów przewagi nad Republikanami.

Symetria polityczna w USA jest dziś iluzją. Stany nie są wcale krajem podzielonym na dwie mniej więcej równe części: „czerwoną” (to tradycyjny kolor Partii Republikańskiej) i „niebieską” (kolor Demokratów). W istocie poparcie dla Republikanów jest mniejsze i maleje coraz bardziej. Dlaczego więc tak często to oni rządzą?

Zachwiane proporcje

W wyborach do Kongresu w listopadzie 2018 r. (tzw. midtermach, bo odbywają się w połowie prezydenckiej kadencji) Demokraci odnieśli sukces...

13133

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Podziekowania za ten ciekawy tekst, wazny dla wszystkich o tyle, o ile SZ sa jedynym globalnym mocarstwem dzis i przez co najmnioj 20 nastepnych lat. Dwie krotkie uwagi: 1. Sedziowie SN sa dozywotni, odpowiadaja tylko przed historia, i czesto widza, po jakims czasie, swoja role z tej perpsektywy. Sa wiec znane wypadki, gdy nominaci z danego rozdania wcale nie glosowal w mysl partii, ktora ich do SN zglosila. 2. Warto wspomniec o niesamowitej dynamice amerykanskiej polityki. Wybor Obamy jest jej przykladem: swietny kandydta znikad, bez pieniedzy, zdolal zmobilizowc miiony zwyklych ludzi do ciezkiej pracy w jego kampanii – niesaowite bylo to ogladac, rzeczywiste spoleczenstwo obyatelskie w akcji. Nie mowiac o dzisiatkach milionow dolaroiw mikros-skladek. I tu jest nadziueja dla partii demokratycznej.

Dziekuję za miłe słowa. Co do punktu 1, to jasne, zdarza się, ale nie chodzi o to, żeby zdawać się na takie przypadki, ale liczenie na przypadek to nie jest systemowe rozwiązanie istniejącego problemu. I to samo tyczy się punktu 2. Jasne, amerykańskie społeczeństwo ma ogromny potencjał prodemokratyczny, aktywistyczny - wystarczy popatrzeć na protesty kobiet z 2016 roku czy za utrudnieniem dostępu do broni po masakrze w Parkland - ale wszystko to może się rozbić o systemowe przeszkody o jakich piszę. Jeśli prezydentem można (choćby i tylko teoretycznie) zostać zdobywszy ledwie 1/4 głosów (https://www.npr.org/2016/11/02/500112248/how-to-win-the-presidency-with-27-percent-of-the-popular-vote) to o czym mówimy. Zresztą przecież o tym jest tekst - nie chodzi o brak głosów na Demokratów, chodzi o system, który jest zhakowany na korzyść Republikanów.

Demokraci na własne potrzeby tworzą dziwną iluzję. Uważają, że tym czego ludzie najbardziej pragną na świecie jest demokracja i to taka "demokracja" którą oni tworzą. Tymczasem tym czego ludzie pragną jest kasa, kasa, coraz więcej kasy. Z tego prostego powodu USA nie są i w sumie nigdy nie były w stanie przegrać z ZSRR czy Rosją rywalizacji politycznej czy gospodarczej. Kasa zawsze była po stronie USA. ZSRR były może w stanie wygrać jakąś wojenkę? ale nie byłyby w stanie tego stanu utrzymać. Tymczasem ostatnimi laty trend się odwraca. Chiny szybciej i prężniej się bogacą niż USA, szybciej i dynamiczniej rozwijają technologie (często nie do końca uczciwie, ale za to skutecznie) tego trendu w warunkach "normalnych" nie da się odwrócić. Demokraci nie są w stanie zatrzymać Chin, a zwycięskie Chiny perspektywicznie "przeistoczą" cały świat na swój obraz i podobieństwo. Bo powtórzę, ludzie nie pragną "demokracji", pragną "kasy" i pójdą za tym kto im to zapewni. Jeśli ktokolwiek jest w stanie jeszcze odwrócić ten trend, to ci "paskudni" Republikanie, oni jeszcze są w stanie coś "zhakować" w świecie, jakąś wojenką, podstępem, czymkolwiek, choć i tu pewności nie ma czy skutecznie? Niemniej to jedyna nadzieja USA na pozostanie Numerem 1. Warto też pamiętać, że balast niechęci w świecie do USA jest tak wielki, że ewentualna ich detronizacja jako Supermocarstwa może się dla nich skończyć dużo gorzej niż tylko koniecznością pogodzenia się z przewagą Chin i "rządzeniem się na własnym podwórku jak dawniej", mogą upaść z takim hukiem jak ZSRR. To co powstanie po takim "upadku" zapewne demokracją już nie będzie. Zatem "demokracja" jeśli chce trwać nieco dłużej niż z 20 lat w świecie, to może dla własnego dobra niech lepiej cierpliwie znosi "fanaberie" Republikanów. Tak ja to widzę, choć może się mylę?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]