Al-Kaida się śmieje

Trudno się dziwić osłupieniu Hiszpanów, gdy dowiedzieli się, że Mamoun Darkazanli jest na wolności. Podejrzewając go, że jest przedstawicielem Osamy bin Ladena w Europie, hiszpański wymiar sprawiedliwości wydał za nim jesienią 2004 r. europejski nakaz aresztowania.
Czyta się kilka minut

Niemcy, śledztwo przeciw Darkazanlemu prowadzący bezskutecznie od 1997 r., aresztowali go. Ale ten złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego, że "europejski nakaz aresztowania" jest niezgodny z konstytucją RFN. I wygrał. Odwołując się do swych praw jako obywatela RFN, zagrał na nosie Hiszpanom, Amerykanom (podejrzewającym go o zorganizowanie zamachów z 11 września) i Brytyjczykom, bo biznesmen był aktywny także na Wyspach.

To prawda: w UE nie ma jeszcze wspólnej przestrzeni prawnej i “nakaz" wybiega naprzód. Prawdą jest też, że Trybunał nie zakwestionował samego “nakazu". Ale trudno nie zgodzić się z opinią, że orzeczenie jest ciosem w europejską walkę z terroryzmem. Wyegzekwowanie “nakazu" napotyka trudności nie tylko w Niemczech. Ale właśnie tam - gdzie, jak dziś wiemy, zadomowiło się wielu “śpiochów" Al-Kaidy - wymiar sprawiedliwości jest tolerancyjny dla podejrzanych o terroryzm: kilku członków Al-Kaidy, którzy stawali w minionych latach przed niemieckimi sądami, wyszło na wolność, często dzięki kruczkom prawnym. Leninowi przypisuje się bonmot, że “kapitaliści sami ukręcą sznur, na którym ich powiesimy". Terroryści nieraz potrafili wykorzystać zdobycze Zachodu do walki z nim. Powiedzieć, że znów wraca pytanie o prawa obywatelskie w warunkach de facto europejskiej wojny z terroryzmem, byłoby banałem.

Znamienny przypadek: dzień po tym, jak Darkazanli wyszedł na wolność, na jednej ze stron internetowych islamskich radykałów pojawiła się groźba enigmatycznej organizacji (wcześniej przyznała się ona do zamachów w Londynie): grozi ona zamachami wszystkim krajom Europy, których żołnierze służą w Iraku. Niemców to nie dotyczy. Na razie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2005