23 lipca w Warszawie pojawią się pierwsze Stolpersteiny, czyli kamienie pamięci

Są trzy. Niewielkie betonowe kostki z metalową płytką. Na nich imiona, nazwiska i daty urodzeń i śmierci trzech kobiet zamordowanych w Warszawie w 1942 r., o których – jak mówi współinicjatorka projektu, Anna Gutkowska – pamięta już tylko rodzina.
Czyta się kilka minut
 / ANNA GUTKOWSKA / MATARIAŁY PRASOWE
/ ANNA GUTKOWSKA / MATARIAŁY PRASOWE

To jej babcia Maria Wygodzka i jej dwie siostry, Zofia Kabak i Katarzyna Zylbelberg, nazywana w rodzinie Kazią. Wszystkie były córkami Anny i Bera Kabaków, mieszkały przy ulicy Złotej. Maria – nauczycielka biologii w Szkole Towarzystwa Zjednoczenia Nauczycieli przy ulicy Rymarskiej. Żona lekarza, Marka, matka Bronisławy, babcia Anny, prababcia Marka i Krzysztofa, praprababcia Janka i Zoi. Jej starsza siostra, Katarzyna, żona Grzegorza, uczyła historii w gimnazjum Cecylii Brojdo przy ulicy Dzielnej 20, gdzie przez kilka lat była również dyrektorką. Młodsza, Zofia, była filologiem klasycznym. Wszystkie trzy zginęły w getcie warszawskim, nie mają grobów, a Zagłady nie przetrwał żaden materialny ślad po nich.

Kamienie znajdą się przed ich domem, w mieście, w którym żyły i były szczęśliwe – mówi Anna Gutkowska. Niemieckie określenie „Stolpersteine”, tłumaczone zwykle właśnie jako „kamienie pamięci”, znaczy dosłownie „kostki brukowe, o które można się potknąć”. W skrócie „potykacze” albo „wyboje”. Powstały z inicjatywy urodzonego w Berlinie artysty Guntera Demniga, dla upamiętnienia ofiar Zagłady. Żydów, Romów i Sinti, homoseksualistów, dysydentów, Świadków Jehowy, wszystkich zamordowanych przez wyznawców nazistowskiej ideologii. Za motto przedsięwzięcia Demniga służy cytat z Talmudu, mówiący, że osoba zostaje zapomniana tylko wtedy, gdy zapomina się jej imię. Jest to więc próba opowieści o wielkiej historii poprzez zwrócenie uwagi na pojedyncze losy, pamięć o konkretnym człowieku.

Pierwszą kostkę wmurował w Kolonii w 1993 r., by przypominać o losach zamordowanych Romów i Sinti. Dziś artysta przy pomocy partnerów lokalnych instaluje średnio 450 kostek miesięcznie. Przechodzień ma się potknąć emocjonalnie: zastanowić się, o co chodzi, kim był człowiek, który mieszkał kiedyś w tej okolicy, i czemu zginął. Projekt, w zamyśle Demniga przeznaczony dla całej Europy, ma jeszcze jeden wymiar, szczególnie dla Niemców: kostki mają sprawiać dyskomfort, uwierać jak nierówny bruk. Ma się o nie potykać przede wszystkim pamięć sprawców Zagłady.

Do tej pory w polskich miastach powstało blisko 70 Stolpersteinów – pierwsze wmurowano we Wrocławiu przed domem Edyty Stein oraz w przygranicznych Słubicach nad Odrą. Na całym świecie jest ich ponad 100 tysięcy. W Warszawie, mieście szczególnie dotkniętym Zagładą, nie było ani jednego. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Kamienie pamięci na Złotej