ZUS to nie wyrok. Nie potrzebujemy od niego wakacji, tylko przemyślanej reformy

Podatki i składki emerytalne nie są bezproduktywnym haraczem, lecz inwestycją obywateli we wspólną przyszłość.
Czyta się kilka minut
Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Sejm uchwalił przepisy dotyczące wakacji od ZUS. Jeśli ustawy nie zablokuje prezydent, od 1 października drobni przedsiębiorcy będą mogli raz na rok wystąpić o miesięczne zwolnienie ze składek na ubezpieczenia społeczne, Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy. Do zapłaty pozostanie składka zdrowotna.

Ulga będzie przysługiwać właścicielom podmiotów zatrudniających do dziewięciu osób i o przychodach do 2 mln euro rocznie – czyli głównie prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą. Do ustawy na szczęście dodano zapis, który precyzuje, że „wakacje od ZUS” w rzeczywistości będą pomocą udzielaną w trybie de minimis, w którym fiskus uznaniowo idzie na rękę firmom doświadczającym przejściowych trudności finansowych – a to oznacza, że po przekroczeniu ustawowego pułapu takiej pomocy podmiot straci prawo do tej ulgi. O wakacje trzeba będzie też każdorazowo wystąpić do ZUS – bez gwarancji, że Zakład przychyli się do wniosku. Wszystko to sprawi, że ulga od składek emerytalnych nie będzie powszechnie stosowana. I bardzo dobrze.

W polskiej debacie publicznej składki emerytalne od lat funkcjonują nie jako inwestycja w przyszłość ubezpieczonego, lecz dopust Boży. Czas to zmienić.

Przekonanie, że system ubezpieczeń społecznych balansuje na granicy zapaści, pokutuje od lat, starannie pielęgnowane przez lobbystów środowisk przedsiębiorców. Równie mocno trzyma się opinia, że polski fiskus drenuje rodzime firmy dotkliwiej niż jego odpowiedniki w innych krajach, i na nic uwagi ekonomistów, że pod tym względem Polska jest europejskim średniakiem, a nie chciwym liderem. Od lat 90. narracja o państwie pasożytującym na przedsiębiorczych obywatelach lekceważy nie tylko dane statystyczne, lecz także oczywistą obserwację, że podatki i składki emerytalne nie są bezproduktywnym haraczem, lecz inwestycją obywateli we wspólną przyszłość.

Warto porozmawiać za to o anachronicznym kształcie polskiego systemu ubezpieczeń społecznych. Tak jak pracownicy etatowi mogą dziś pytać, czemu im fiskus nie chce zafundować choćby jednomiesięcznych wakacji od ZUS, tak samozatrudnieni i przedsiębiorcy mają prawo dociekać, dlaczego w 2024 r. składki emerytalne rolników – dziś jednej z najlepiej sytuowanych grup społecznych – są nadal ułamkiem tego, co płaci reszta społeczeństwa.

Przydadzą się nam nie wakacje od ZUS, lecz jego przemeblowanie. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2024

W druku ukazał się pod tytułem: ZUS nie wyrok