Reklama

Zmierzch długiego dnia

Zmierzch długiego dnia

21.12.2003
Czyta się kilka minut
Od oficjalnie ogłoszonego przez Ingmara Bergmana zakończenia jego kariery filmowej, czyli od premiery Fanny i Aleksandra, minęło przeszło dwadzieścia lat, ale 85-letni dziś artysta nie przestaje zadziwiać Szwedów swoją witalnością.
W

W tym okresie poświęcił się przede wszystkim reżyserii teatralnej, którą zawsze uważał za swe główne powołanie. Powrócił też do realizacji młodzieńczych marzeń o pisarskiej sławie na miarę jego literackiego idola, czyli Augusta Strindberga, pisząc nie tylko autobiograficzne książki (“Laterna magica", 1987 i “Obrazy", 1990), ale także wysokiej klasy literackiej scenariusze dla innych reżyserów.

Bergman bardzo starannie reżyseruje swój “zmierzch długiego dnia" (by odwołać się do tytułu wystawionej przezeń w 1988 r. na deskach sztokholmskiego Dramaten sztuki Eugene O’Neilla), jakim jest epilog jego twórczości. W teatrze z rozmysłem wybierał te dramaty, w których mógł zawrzeć sumę egzystencjalnych i artystycznych przemyśleń oraz doświadczeń - Szekspira “Króla Lira" (1984), “Hamleta" (1986) i “Opowieść zimową" (1994), a także “Peer Gynta" Ibsena (1991) czy “Sonatę widm" Strindberga (2000), skandynawskich gigantów teatru, których czuje się XX-wiecznym spadkobiercą. Najprawdopodobniej ostatnim jego przedstawieniem były wystawione w lutym ubiegłego roku “Upiory" Ibsena w jego własnym przekładzie; prawdopodobnie, ponieważ finałowych spektakli teatralnych Bergmana w ostatnich latach było już kilka i krytycy nie tracą nadziei na kolejny projekt, o którym na razie wszakże nie słychać.

Owo poczucie odpowiedzialności za ciągłość wielkich tradycji skandynawskiego teatru i filmu zaowocowało powrotem do źródeł, czyli do złotej epoki szwedzkiego kina, czasów wielkich mistrzów, Victora Sjöströma i Mauritza Stillera. A także Georga af Klerckera, bowiem tego właśnie zapomnianego reżysera postanowił Bergman przywrócić narodowej pamięci, poświęcając mu dramat “Ostatni krzyk", wystawiony w sztokholmskim Domu Filmu, a potem przeniesiony w 1995 r. na ekran telewizyjny. Podobne intencje towarzyszyły mu pięć lat później, kiedy wystawił - najpierw w Dramaten, a potem również w telewizji - dramat “Twórcy obrazów" Pera Olova Enquista, wskrzeszający okoliczności powstania legendarnego filmu Sjöströma “Wózek widmo", adaptacji opowiadania Selmy Lagerlöf. Był to potrójny hommage Bergmana złożony rodzimej tradycji: wobec literatury Lagerlöf, która odwiedzała jego babkę w czasach uppsalskiego dzieciństwa małego Ingmara, przysłuchującego się konwersacji obu dam; wobec Sjöströma, artystycznego mentora i charyzmatycznego odtwórcy głównej roli w bodaj najważniejszym jego filmie “Tam, gdzie rosną poziomki"; i wreszcie wobec tego arcydzieła kina niemego, protestanckiego moralitetu, który w przekonaniu reżysera głęboko napiętnował jego własną twórczość filmową. Sentyment do tamtej epoki i czasów dzieciństwa podyktował mu także wysnuty z rodzinnej anegdoty dramat pt. “Puszy się i miota" (polski tytuł “W obecności klowna") o wuju Carlu Ĺkerblomie, nawiedzonym wynalazcy “kinematografu mówionego". W dziele tym Bergman na telewizyjnym ekranie dokonał kunsztownej syntezy dziedzin, które uprawiał przez całą karierę artystyczną: kina i teatru.

W jego scenariopisarstwie dominował w minionych dwóch dekadach bolesny temat psychoterapeutyczny, który przenikał jego życie i powracał w różnych postaciach dramaturgicznych w jego filmach od lat 40.: odziedziczone po Strindbergu “piekło płci". Zaczerpnięte z dzienników matki, korespondencji i rodzinnych przeżyć opowieści o matrymonialnym dramacie rodziców - “Dobre chęci", “Niedzielne dzieci" czy “Rozmowy na osobności", reżyserowane kolejno przez Bille Augusta, syna Daniela i partnerkę z lat 60., znakomitą aktorkę Liv Ullmann - analizowały różne fazy małżeńskiego inferna, którego prawem “przeklętego dziedzictwa" Bergman sam padał ofiarą jako trzykrotny rozwodnik i niefortunny partner innych związków. Do traumatycznych doświadczeń małżeńskich powrócił w scenariuszu “Wiarołomnych", który powierzył Liv Ullmann. Ich syntezę zawarł w głośnym serialu telewizyjnym “Sceny z życia małżeńskiego", który w latach 70. stał się dla Skandynawów podobną sensacją obyczajową jak dla pokolenia ich dziadków “Dom lalki" Ibsena czy “Taniec śmierci" Strindberga.

1 grudnia tego roku w I programie telewizji szwedzkiej odbyła się premiera ostatniego filmu Bergmana pt. “Sarabanda". Filmu telewizyjnego, ponieważ reżyser słowa dotrzymuje i po “Fanny i Aleksander" zaprzestał kręcenia na taśmie optycznej, choć jego kolejne utwory wchodzą do kinowej dystrybucji [tak miało być i tym razem, jednak ostatecznie Bergman nie zgodził się na pokazywanie “Sarabandy" w kinach tłumacząc, że jakość cyfrowego zapisu filmu jest niezadowalająca - red.] “Sarabanda" (której scenariusz opublikuje styczniowy “Dialog") jest epilogiem “Scen z życia małżeńskiego" - pojawiają się w nim ci sami bohaterowie, tyle tylko, że o trzydzieści lat starsi: Johan, emerytowany profesor uniwersytetu, którego po wielu latach w położonym na odludziu domu odwiedza, wiedziona tajemniczym impulsem, była żona Marianne, adwokat. Obok tego pamiętnego duetu pojawiają się nowi bohaterowie - Henrik, syn Johana z pierwszego małżeństwa i jego 19-letnia córka Karin.

Już roboczy podtytuł scenariusza zapowiadał znany bergmanowski temat: “Próba analizy pewnej skomplikowanej sytuacji psychologicznej". Marianne staje się bowiem świadkiem i rozjemcą rodzinnego konfliktu pomiędzy Henrikiem, sfrustrowanym naukowcem na przedwczesnej emeryturze, a jego utalentowaną muzycznie córką Karin, której udziela amatorskich lekcji muzyki na wiolonczeli. Karin wymaga profesjonalnej opieki pedagogicznej, ale zazdrosny ojciec nie dopuszcza do tego w obawie przed rozstaniem. Z drugiej strony rozwija się tutaj w nowej wersji stary Bergmanowski motyw, a mianowicie antagonizm pomiędzy synem a ojcem. Johan na złość Henrikowi aranżuje wnuczce muzyczne wykształcenie, co wiąże się z jej wyjazdem.

Bergman dedykował tę historię swojej czwartej żonie, zmarłej na raka w 1995 r. nieodżałowanej Ingrid von Rosen, z którą spędził w nareszcie szczęśliwym i spełnionym związku przeszło dwadzieścia lat. W “Sarabandzie" istotną rolę w napiętych relacjach rodzinnych odgrywają wspomnienia o zmarłej dwa lata wcześniej żonie Henrika, Annie, która dla wszystkich była uosobieniem miłości, dobra i szlachetności. Jej świetlista postać tworzy kontrapunkt dla rozdzierającego rodzinę dramatu nienawiści, manipulacji i destrukcji.

W opublikowanej w dniu premiery recenzji w “Dagens Nyheter" Helena Lindblad tak podsumowuje definitywnie - jak wszystko na to wskazuje - ostatni film Ingmara Bergmana: “Ale nawet chociaż »Sarabanda« nie jest nieskazitelnym grand finale - i z pewnością nie takim filmem, jakiego wielu by sobie życzyło - to przekonuje nas, że ta autobiografia posiada wartość uniwersalną. Pokazuje, jak ubodzy bylibyśmy, gdyby Bergman nie zajmował się swoim uporczywym poszukiwaniem warunków miłości i ciągłym marzeniem o złudnej łasce i pojednaniu".

TADEUSZ SZCZEPAŃSKI (ur. 1947) jest historykiem filmu, krytykiem i tłumaczem, wykładowcą (jako doktor habilitowany) na Uniwersytecie Gdańskim i Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autor “Zwierciadła Bergmana" (słowo/obraz terytoria, 1999), przetłumaczył też “Obrazy" Ingmara Bergmana (WAiF, 1993).

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]