Zmarł Cormac McCarthy: wierzący w miłość patron samotników i kronikarz hołoty

Pisarstwo McCarthy'ego było w takim samym stopniu mistyczne, co katastroficzne, jakby zrozumiał szybciej niż inni, że Ameryka jest krajem postapokaliptycznym. Nadawał z pustynnej otchłani, poza czasem i zasięgiem.
Czyta się kilka minut
Rex Features/East News

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia: kiedy pod koniec pierwszej dekady XXI wieku zaczęły się ukazywać literackie podsumowania dziesięciolecia, prym wiodła w nich powieść pod mało rozgrzewającym tytułem „Droga”. Jej autora nie kojarzyłem, a mógłbym, chociażby z perwersyjnie mdłej i płaskiej jak reklama Marlboro adaptacji pierwszej części jego „Trylogii pogranicza”, czyli „Rączych koni”.

Wydaną w 2008 r. po polsku „Drogę” w przekładzie Roberta Sudoła kupiłem w nieistniejącym już Empiku na wrocławskim Rynku i odłożyłem po kilku stronach, przygnieciony może postapokaliptycznym rozpoetyzowaniem, a może jeszcze zbyt niedojrzały na tak surową książkę, będącą efektem późnego ojcostwa jej autora.

Pamiętam, że wróciłem do niej później, zimą, w czerwonym EN57 jeżdżącym na trasie Wrocław-Opole, w którym grzejniki potrafiły roztapiać podeszwy, a na zdaniu ze strony dziewiątej: „od tego zimna pękały kamienie” zrozumiałem, że Cormac McCarthy jest poetą.

Po czasie zrozumiałem, dlaczego „Droga”, nagrodzona Pulitzerem i powszechnie opiewana, nie mogła przypaść mi do gustu: McCarthy był dla mnie pisarzem bezdroży, portrecistą bezkresnych i bezlitosnych krajobrazów pogranicza, który pióro macza w ogniach piekielnych; kronikarzem losów hołoty i patronem samotników, wierzącym jednak, że między siodłem i lufą pistoletu jest jeszcze odrobina przestrzeni na przyjaźń i miłość. W wieńczącej „Trylogię pogranicza” „Sodomie i Gomorze” McCarthy sformułował credo swojego powieściowego świata: Bóg wybacza wszystko poza rozpaczą, byłby więc padół przestrzenią wymuszonej nadziei, gdyby nie fakt, że Bóg go dawno opuścił, żeby się zająć swoimi sprawami.

Wszystkie powieści McCarthy'ego przedstawiają świat po potopie: jego pisarstwo było w takim samym stopniu mistyczne i minimalistyczne, co katastroficzne, jakby zrozumiał szybciej niż inni, że Ameryka jest krajem postapokaliptycznym, ufundowanym na śmierci, zniszczeniu i śmierci jej rdzennych mieszkańców, na gwałcie zadanym przyrodzie i pokoleniom osadników, popadających w spiralę moralnej samozagłady.

Epicki „Krwawy południk” jest szczytowym osiągnięciem prozy światowej, jego fragmenty powracają do mnie wraz ze wspomnieniem leniwego, gorącego lata na Malcie, gdzie oddawałem się tej niewesołej lekturze i wstępowałem do ponurej sekty wyznawców powieściowego makkartyzmu. W tej powieści pisarz stworzył zdaniem Harolda Blooma „najbardziej przerażającą postać w całej literaturze amerykańskiej”, czyli sędziego Holdena, Ahaba pustyni, który w mojej głowie zawsze wyglądał jak Gene Hackman grający Lexa Luthora, i przy jego pomocy obalił mit założycielskiej katastrofy fundującej amerykańską państwowość. „Droga” tylko zinwentaryzowała szkody.

Nie rozpaczam po jego śmierci nie tylko dlatego, że dożył matuzalemowego wieku i zostawił nam, zupełnie nieoczekiwanie, jeszcze dwie grube powieści, których najchętniej bym jeszcze nie czytał, żeby wciąż mieć ich lekturę przed sobą, tak długo, jak to możliwe, tak jak mam przed sobą niektóre dzieła Bernharda czy Dostojewskiego. Nie rozpaczam, bo Cormac McCarthy był dla mnie zawsze pisarzem z głębokiej przeszłości, nadającym z pustynnej otchłani, poza czasem i zasięgiem, dla którego „śmierć to nie kochanek”, jak mówi bohater „Drogi”, ale sprawa zupełnie oczywista.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”