Reklama

Zagadka małpiego języka

Zagadka małpiego języka

05.03.2017
Czyta się kilka minut
Czy w naturalnym środowisku szympansy i goryle posługują się językiem? Zaledwie kilka lat temu żaden badacz nie odważyłby się tego przyznać.
Richard Lynch Garner z szympansicą, okolice rzeki Ogawaii, Afryka Środkowa. Rysunek z 1894 r. Fot. The Granger Collection / GETTY IMAGES
P

Pod koniec XIX wieku amerykański zoolog Richard Lynch Garner postanowił wyruszyć do Afryki, by podsłuchiwać i podpatrywać goryle oraz szympansy. Miał nadzieję, że dzięki obserwacjom prowadzonym w naturalnym środowisku tych zwierząt uda mu się zrozumieć małpią mowę oraz znaczenie wykonywanych przez nie gestów. Garner przybył do Gabonu, udał się w głąb kontynentu i w pobliżu jeziora otoczonego dżunglą zbudował niewielką klatkę z metalu i drewna. Nazwał ją szumnie Fort Gorilla.

Mieszkał w niej cztery miesiące, dzień w dzień oddając się uważnym obserwacjom. Nie licząc chłopca z pobliskiej osady, który czasem mu usługiwał, przez cały ten czas jego jedynym stałym towarzyszem był młodociany szympans o imieniu Moses, zajmujący własny kawałek podłogi Fortu Gorilla.

 „Nie należy mnie posądzać o próżność – pisał w wydanej po powrocie do cywilizacji książce „Gorillas and Chimpanzees” – gdy powiem, że dzięki takiemu doświadczeniu dłużej napatrzyłem się na te zwierzęta w stanie natury niż jakikolwiek biały człowiek przede mną. I to w warunkach pozwalających na uważne badanie ich zwyczajów i zachowań, co w innych okolicznościach nie byłoby możliwe. Zatem to, co mam do powiedzenia na ich temat, jest efektem doświadczenia, jakiego nie posiadł nikt inny”.

Co więc udało się Garnerowi ustalić? Utrzymywał on, że częściowo poznał szympansi język. Zidentyfikował w nim m.in. takie terminy jak „żywność”, „dobry”, „niebezpieczeństwo” lub „dziwny” oraz „przyjść”.

Interesowały go zarówno znaczenia małpich komunikatów, jak i ich forma. Dla zapisania tej ostatniej stworzył dość dziwaczną notację, złożoną ze znaków interpunkcyjnych, która miała obrazować to, co dzieje się z organami głosowymi przy wydawaniu dowolnego dźwięku, czy to przez szympansa, czy przez człowieka (błędnie zakładając zbyt duże podobieństwo w budowie organów głosowych u ludzi i małp). Np. dla głębokiego dźwięku „o”, wymagającego otwartej głośni, były to dwa nawiasy ( ), zaś dźwięk „u”, wymagający częściowo zamkniętej głośni, zapisywany był jako (.). Nie wszystkie małpie odgłosy poddawały się jednak łatwemu zapisowi w tym systemie. „Są też inne dźwięki – pisał zoolog – które można łatwo rozpoznać, ale trudniej opisać, takie jak dźwięk używany na oznaczenie »zimna« lub »dyskomfortu«, inny dla »picia«, jeszcze inny dla »choroby«, a wreszcie taki, który z dobrych powodów uważam, że oznacza »zmarły« lub »śmierć«. Istnieje jeszcze kilkanaście kolejnych, które potrafię rozróżnić, ale nie byłem w stanie określić ich znaczenia”.

Jakoś się dogadamy

Zdobytą wiedzę Garner twórczo wykorzystywał w swoich kontaktach z małpami. „Mówiąc do Mosesa – wspominał – używałem głównie jego własnego języka i czasami byłem wręcz zaskoczony tym, jak znakomicie wzajemnie się rozumieliśmy. Mogłem powtórzyć niemal wszystkie dźwięki, które on wydawał, z wyjątkiem jednego czy dwóch, ale w czasie, gdy mi towarzyszył, nie byłem w stanie zinterpretować ich wszystkich. Te dźwięki były czymś więcej niż zwykłą serią chrząknięć czy jęknięć, a Moses nigdy nie mylił ich znaczenia. Kiedy słyszał któryś z nich, rozumiał go i reagował na niego”.

Garner zdawał sobie sprawę z tego, że prawdziwa językowa komunikacja ludzi opiera się na celowych i świadomych wypowiedziach – i był pewien, że dokładnie tak samo wygląda to u małp. „Dźwięki używane przez szympansy – przekonywał – mają wszystkie cechy prawdziwej mowy. Mówca jest świadomy znaczenia używanych dźwięków i stosuje je do przekazania pewnej idei adresatowi; dźwięk jest zawsze skierowany do konkretnej jednostki, a mówca zwykle patrzy na odbiorcę. Reguluje barwę i wysokość głosu, by dopasować je do panujących warunków środowiska. Zna wartość dźwięku jako nośnika myśli. Te oraz inne fakty wskazują, że jest to prawdziwa mowa”.

Szympansi słownik jest uboższy od repertuaru słów, którymi posługują się ludzie, co zdaniem Garnera wynika z umysłowej niższości małp, ale wcale nie podważa tego, że mamy do czynienia z prawdziwym językiem. „Mowa tych stworzeń – pisał o szympansach – jest bardzo ograniczona, ale wystarczająca dla ich celów. To ograniczenie nie czyni jej mniej rzeczywistą, choć dla człowieka jest tym trudniejsza do nauczenia się, ponieważ jego sposoby myślenia są znacznie bogatsze i bardziej wydatne. Ale jeśli ktoś jest zmuszony wyrazić to, co chce, w jakimś dziwnym języku, to jednak może przekazać wiele treści przy pomocy zaledwie kilku słów. Trafiłem kiedyś do wioski, gdzie mówiono językiem, w którym znałem nie więcej niż pięćdziesiąt słów, ale tylko z lekkimi trudnościami udało mi się porozmawiać z mieszkańcami na dwa lub trzy tematy. Wiele zależy od konieczności, a jeszcze więcej – od praktyki”.

Niewielu było uczonych, którzy w następnym stuleciu odważyliby się na wyciągnięcie podobnych wniosków. XX-wieczni badacze najczęściej zwracali uwagę na to, że szympansie wokalizacje powstają niemal wyłącznie pod wpływem specyficznych emocji. Czyli przypominają nie tyle ludzki język, co raczej śmiech, okrzyk bólu, strachu czy zaskoczenia – przenoszą więc niewielką ilość informacji, a osobniki nie mają nad swoimi odgłosami żadnej kontroli. Taka powściągliwa ocena szympansich dźwięków częściowo wynikała z braku przekonujących dowodów, że jest inaczej, a częściowo z metodologicznej ostrożności – żaden szanujący się uczony nie chciał wysłuchiwać zarzutów o nadmierną antropomorfizację.

Małpie językoznawstwo

W ostatnich latach podejście do małpiej komunikacji znacząco się jednak zmieniło – niektórzy badacze mówią wręcz o powstaniu nowej dziedziny nauki: małpiego językoznawstwa (primate linguistics), które obejmuje badania struktury, kontekstu oraz składni (kolejności dźwięków w ramach dłuższych sekwencji) wokalizacji małp najróżniejszych gatunków. Przyjrzymy się tylko kilku eksperymentom przeprowadzonym w ramach tej rozkwitającej dyscypliny.

W jednej z publikacji zespół Klausa Zuberbuehlera z Uniwersytetu w St Andrews, czołowego badacza małpiej komunikacji, przeanalizował sygnały komunikacyjne małp titi żyjących w Ameryce Południowej. Używają one dwóch bardzo podobnych, ale dzięki komputerowej analizie wyraźnie rozróżnialnych sygnałów: określmy je jako A oraz B. Słysząc sygnał A, osobniki najczęściej patrzą w górę – co wskazuje, że ten dźwięk informuje o zagrożeniu ze strony drapieżnego ptaka. Dźwięk B sprawia, że słyszący albo patrzy w dół, albo na osobnika sygnalizującego – tak jakby oczekując dalszych informacji. Naukowcy zastanawiali się, czy dźwięki te mogą tworzyć bardziej złożone sekwencje, które przenosiłyby dodatkowe informacje. Przeprowadzili więc następujący eksperyment: przygotowali atrapy drapieżnego ptaka oraz drapieżnika lądowego i ustawiali je w różnych miejscach: albo na drzewach, albo na ziemi. Zgodnie z przewidywaniami, gdy titi zobaczyły (atrapę) ptaka na drzewie, wydawały sekwencję dźwięków AAAA..., gdy zaś obserwowały drapieżnika lądowego na ziemi – komunikowały sekwencję BBB... W „pomieszanych” warunkach było już ciekawiej: ptak na ziemi wywoływał sekwencję dźwięków AAAAA...BB..., z kolei w przypadku drapieżnika lądowego na drzewie sygnały miały układ ABBBB... Wygląda więc na to, że za pomocą swojego prymitywnego repertuaru dźwięków titi mogą komunikować zarówno typ spostrzeżonego drapieżnika (drapieżny ptak – drapieżny kot), jak i jego przybliżoną lokalizację (góra – dół).

Jeszcze bardziej precyzyjne komunikaty emitują małpy człowiekowate, takie jak bonobo czy szympansy. W innym badaniu (przeprowadzonym w ogrodzie zoologicznym) zespół Zuberbuehlera nagrał sekwencję dźwięków wydawanych przez bonobo na widok różnych owoców – kiwi (preferowanych) i jabłek (mniej lubianych przez małpy). Sekwencje te składały się z bardzo podobnych lub wręcz tych samych typów dźwięków, ale ułożonych w różnej kolejności. Badacze nauczyli następnie małpy, że mogą znaleźć te owoce w konkretnych miejscach w swoim wybiegu: w jednym jabłka, w drugim kiwi. A na końcu odtwarzali z pewnej odległości nagrane sekwencje dźwięków typowych dla kiwi oraz jabłek i sprawdzali, w którym kierunku udadzą się bonobo. Małpy reagowały tak, jakby rozumiały komunikaty: gdy słyszały „sekwencję kiwi” – najczęściej szły do miejsca, w którym wcześniej znajdowały kiwi, gdy zaś słyszały „sekwencję jabłka” – szły w kierunku właściwym dla tych owoców. Naukowcy nie mają jednak pojęcia, dlaczego akurat takie ułożenie sygnałów powiązane było z kiwi, a inne – z jabłkami.

Intencje i współpraca

Inne eksperymenty pokazały, że szympansy wokalizują intencjonalnie, a jako odbiorcy przypisują intencje nadawcom komunikatów. Na przykład gdy jeden szympans zostanie zaatakowany przez innego, to będzie wydawał różne dźwięki w zależności od tego, czy istnieje jakiś świadek walki (zwłaszcza dominujący osobnik, który mógłby ruszyć z pomocą), czy też nikt nie widzi jego niedoli. Ofiara agresji nawet po dwóch godzinach od bójki inaczej zareaguje na odtworzoną przez głośnik szympansią agresywną wokalizację, w zależności od tego, kto został nagrany: jeżeli jakiś przypadkowy osobnik, to pobity szympans nie będzie się tym zbytnio przejmować. Ale jeśli tylko usłyszy nagranie dźwięków sojusznika swojego niedawnego oprawcy, to zacznie się z niepokojem rozglądać wokół siebie, a wreszcie ucieknie.

Wydaje się, że szympansy potrafią się również skutecznie informować: na jednym z nagrań wykonanych w dżungli zespół Zuberbuehlera uchwycił dorosłego szympansa, który zauważył groźnego węża. Małpa wzdrygnęła się i wydała stłumiony odgłos. Kiedy jednak dostrzegła, że zbliża się do niej inny osobnik, który nie miał pojęcia o niebezpieczeństwie, natychmiast ostrzegła go innym dźwiękiem. W innej sytuacji, gdy osobnik A spostrzegł węża, ale wiedział, że jego przyjaciel B jeszcze wcześniej go zobaczył, małpa A najczęściej nie wydawała już alarmowego dźwięku. Zaobserwowano również, że szympans, który odkryje źródło pożywienia, częściej wydaje informacyjne sygnały dźwiękowe, gdy podróżuje z przyjacielem, niż wtedy, gdy towarzyszy mu osobnik, z którym nie wiążą go bliższe relacje.

Te przykładowe eksperymenty sugerują, że małpia komunikacja prawdopodobnie nie jest aż tak złożona, jak wydawało się to Garnerowi – być może nie da się w prosty sposób odnieść dźwięków wydawanych przez małpy do specyficznych pojęć, którym odpowiadają konkretne słowa w językach ludzi. Ale z pewnością jest bardziej złożona, niż myślało kilka pokoleń krytyków tego pioniera badań małpiej naturalnej komunikacji. Przed nami jeszcze wiele do odkrycia, jednak już dziś możemy sądzić, że szympansy jakoś uzależniają znaczenie „wypowiedzi” od kolejności dźwięków w sekwencji oraz kontekstu komunikatów. Oraz, co równie ważne dla języka, że małpy te traktują innych osobników jako jednostki intencjonalne, obdarzone umysłami – a więc takie, z którymi jest sens się komunikować i wymieniać informacjami. ©

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Robin Dunbar, Kasper Kalinowski
Paul Davies, Michał Eckstein, Tomasz Miller
Kinga Wołoszyn, Mateusz Hohol

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]