Żadnych marzeń?

Gdy 5 lat temu na Ukrainie sfałszowano wybory i wybuchła Pomarańczowa Rewolucja, "Tygodnik Powszechny" kibicował jej od początku. W ukraińskim zrywie widzieliśmy po prostu siebie sprzed lat. Pisaliśmy wtedy: "Od 60 lat »Tygodnik« traktuje dziennikarstwo nie tylko jako opisywanie świata, ale również jako misję. Tę tradycję chcemy kontynuować. W latach 1945-1989 mówiło się, że »TP« jest jedynym niezależnym pismem między Łabą a Władywostokiem. »TP« współpracował z opozycją, Radiem Wolna Europa, paryską »Kulturą«. Potem przyszedł rok 1989, ale demokracja zatrzymała się na Bugu. Dopiero teraz jesteśmy świadkami zdarzeń, które można porównywać z polskim rokiem 1980 albo Jesienią Ludów 1989. Dla Polski i Europy to wyzwanie: Jak reagować? Jak pomóc? Zwłaszcza że niektórzy na Zachodzie pytają - tak jak pytali 25 lat temu, gdy to Polacy upomnieli się o wolność - czy w ogóle pomagać".
Czyta się kilka minut

"Kolorowe rewolucje" na Ukrainie i wcześniej w Gruzji wydawały się początkiem drogi do demokracji, do zerwania z postsowiecką beznadzieją; początkiem integracji z Zachodem. "Tygodnik" relacjonował więc obszernie ukraińską rewolucję; po niej nasi przedstawiciele, Andrzej Brzeziecki i Małgorzata Nocuń, którzy wiele miesięcy spędzili w Kijowie, odebrali ukraińską nagrodę "Złote Pióro" (jako jedyni z polskiej prasy). Wydarzenia za Bugiem opisywaliśmy potem w serii dodatków "Nowa Europa Wschodnia", a nasi wysłannicy jeździli na Białoruś, gdy opozycja podjęła tam (nieudaną) próbę powtórzenia scenariusza kijowskiego. W 2008 r. Andrzej Brzeziecki i Małgorzata Nocuń zostali redaktorami dwumiesięcznika "Nowa Europa Wschodnia", wydawanego przez Kolegium Europy Wschodniej. Gdy z kolei w 2008 r. Rosja postanowiła sięgnąć po Gruzję, pierwszym polskim dziennikarzem, który dzień po dniu relacjonował tę wojnę (a potem jej skutki), był nasz autor Andrzej Meller - od dawna jeździł on po Kaukazie i akurat był na pograniczu gruzińsko-osetyjskim, bo wrzało tam już od jakiegoś czasu.

"Rosja nie zrezygnowała z dążenia do hegemonii na obszarze byłego ZSRR" - ta prognoza (w jednym z naszych tekstów z 2005 r.) zdawała się oczywista. Mniej oczywiste było, jak na nadzieje Ukraińców i Gruzinów odpowie Zachód oraz jak potoczą się wydarzenia na Ukrainie i w Gruzji. Kilka dni temu ukraińskie wybory wygrał człowiek, który sfałszował głosowanie 5 lat temu. W tym numerze "Tygodnika" pytamy: czy "kolorowe rewolucje" przegrały? Odpowiadają nasi autorzy, a także Ronald D. Asmus, amerykański dyplomata, który ponad 10 lat temu wprowadzał Polskę do NATO, a teraz opublikował książkę oskarżającą Zachód o porzucenie Gruzji i Ukrainy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2010