Za kilkanaście lat Polska zmarnuje aż 40 proc. taniego prądu z wiatru i słońca

To nie energetyczne czarnowidztwo, tylko realne wyliczenia zapisane w szykowanej przez rząd aktualizacji „Polityki Energetycznej Polski do 2040 r.”.
Czyta się kilka minut
FOT. Stanislaw Bielski/REPORTER /
FOT. Stanislaw Bielski/REPORTER /

PEP2040 to najważniejszy dokument polskiej energetyki. Został uchwalony w lutym 2021 r. i dziś jest po prostu nieaktualny. Rząd pracuje nad nową wersją i opublikował do tej pory jeden scenariusz ukazujący, skąd weźmiemy prąd w gniazdkach w najbliższych latach. Według think tanku Instrat: „to krok w dobrą stronę, ale wciąż wymaga ulepszenia”.

Raport Instratu nosi tytuł „Marnowanie potencjału” i to główny zarzut do rządowej strategii: moc odnawialnych źródeł ma rosnąć dużo szybciej niż ilość produkowanej przez nie energii. Będziemy budować farmy fotowoltaiczne i wiatraki (głównie na morzu), a potem regularnie je wyłączać, choć wytwarzają najtańszy prąd. W ten sposób tylko w 2040 r. zmarnujemy nawet 70 TWh energii. To prawie połowa dzisiejszego rocznego zużycia w Polsce.

Pozornie absurdalna strategia powstała z przyczyn technicznych. Nasza energetyka jest bardzo mało elastyczna, zarówno w aspekcie rozwiązań prawnych, jak i infrastruktury. Już dziś przymusowo wyłącza się instalacje OZE, a większość projektów nowych farm wiatrowych i słonecznych jest odrzucanych, bo w sieci nie ma na nie miejsca. Na dodatek za kilka lat ruszą pierwsze w Polsce reaktory atomowe, które według nowej strategii mają dostać absolutny priorytet.

Rząd w tym aspekcie idzie na łatwiznę: zamiast przystosowywać się do warunków, woli je ignorować. Choćby wiało i świeciło, my będziemy pełną parą produkować prąd z atomu i utrzymywać elektrownie węglowe oraz gazowe na minimum technicznym, bo ich czasowe wygaszanie jest nieopłacalne.

Oczywiście niskoemisyjny prąd z atomu jest nam potrzebny, ale jest też droższy od energii z wiatru i uzależnia nas od importowanego paliwa. Eksperci Instratu apelują, by większy nacisk położyć na rozwój elastyczności energetycznej. To „elektrownie jądrowe powinny dostosować się do potrzeb systemu, a nie wymagać, aby to wszystkie inne elementy dostosowały się do nich”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Na marne