Reklama

Za, a nawet przeciw – Watykan i przepisy o homofobii

Za, a nawet przeciw – Watykan i przepisy o homofobii

25.06.2021
Czyta się kilka minut
Po ujawnieniu przez media notatki, że Stolica Apostolska domaga się od Włoch poprawek w procedowanych przepisach nt. przeciwdziałania homofobii, wybuchła burza.
Protest aktywistów LGBT na Placu Św. Piotra, Watykan 23 czerwca 2021 r. / FOT. Matteo Nardone/Pacific Press/Shutterstock / Rex Features/East News
W

Watykan nie jest przeciwny antydyskryminacyjnym przepisom i szanuje autonomię Włoch jako państwa świeckiego – to najistotniejsze punkty wypowiedzi kard. Pietra Parolina z wywiadu udzielonego watykańskiemu portalowi informacyjnemu oraz z rozmowy z dziennikarzami. Papieski sekretarz stanu próbował w ten sposób uciszyć burzę, jaka wybuchła po ujawnieniu przez media notatki, że Stolica Apostolska domaga się od Włoch poprawek w procedowanych przepisach nt. przeciwdziałania homofobii.

Przypomnijmy – ponad rok temu włoski parlament rozpoczął pracę nad zmianami kodeksu karnego, których głównym celem jest ochrona praw mniejszości seksualnych. Przewiduje ona m.in. karę od roku do czterech lat pozbawienia wolności za podżeganie do nienawiści wobec mniejszości rasowych, etnicznych, religijnych czy seksualnych. Ponadto nakłada obowiązek „promowania kultury tolerancji wobec gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów”, ustanawiając „Narodowy dzień walki z homofobią”.

Od początku pomysł ten budził obawy i protesty biskupów (o czym pisaliśmy tutaj >>>). Teraz, gdy jego przyjęcie zmierza ku końcowi (przez wiele miesięcy projekt był blokowany w senacie przez polityków prawicowej i ksenofobicznej Ligi), zainterweniował Watykan, co wywołało powszechne oburzenie nie tylko we Włoszech.

Ujawniona przez media notatka sekretariatu stanu do ambasadora Włoch przy Stolicy Apostolskiej uznana została za niedopuszczalną ingerencję obcego państwa, mieszanie się Kościoła do polityki, nawiązanie do niechlubnego okresu kontrolowania przez episkopat polityków chadecji, rządzącej przez lata krajem, a nawet do czasów Mussoliniego. Zresztą sam sekretariat stanu w tejże notatce powoływał się na konkordat, który przyjęto w 1929, a zmodyfikowano w 1984 r.

Głosy oburzenia pojawiały się nie tylko po lewej i liberalnej stronie sceny politycznej, ale również w środowiskach „postępowych katolików”, którzy wyrażali przekonanie, że niefortunna nota jest sprawką konserwatywnej frakcji w episkopacie i kurii rzymskiej, a papież Franciszek na pewno nie miał z nią nic wspólnego.

Sekretarz stanu spróbował więc wyjaśnić najważniejsze nieporozumienia, jakie narosły wokół tej sprawy.

Po pierwsze – tłumaczył – Watykan nie podważa autonomii i laickości państwa włoskiego. Nie kwestionuje też potrzeby ochrony mniejszości seksualnych przed dyskryminacją i agresją.  Nie sprzeciwia się więc proponowanym zmianom w prawie, a jedynie sugeruje niewielkie w nich poprawki. Jego zastrzeżenia budzi przede wszystkim brak precyzyjnych sformułowań, na czym przestępstwo dyskryminacji miałoby polegać, i zostawianie w tej kwestii decyzji sądowi.

– Sąd ma orzekać, czy doszło do przestępstwa, a nie co jest przestępstwem – tłumaczył Parolin. Czyn zabroniony i zagrożony karą powinien być wcześniej jasno zdefiniowany przez prawodawcę. Może się bowiem zdarzyć, że samo mówienie o wyższości małżeństwa kobiety i mężczyzny nad związkiem homoseksualnym zostanie uznane za dyskryminacyjne. A wtedy za takie należałoby uznać nauczanie Kościoła.

Po drugie, sprzeciw Watykanu budzi obowiązek świętowania „Narodowego dnia walki z homofobią i transfobią”, któremu miałyby podlegać także szkoły i instytucje katolickie. Taki przepis może stać się kontrskuteczny – uważa kardynał. Zakaz dyskryminacji, jak najbardziej słuszny, nie może być równoznaczny z nakazem afirmacji.

Po trzecie, sekretarz stanu dał do zrozumienia, że Watykan czuje się politycznie wykorzystany przez partie prawicowe.  „Nota werbalna”, jaką przekazano ambasadorowi Włoch, jest poufną formą, często stosowaną w dyplomacji do spraw, na których nagłośnieniu stronom nie zależy. Watykan chciał, by zastrzeżenia wobec zmian we włoskim prawie przekazać w jak najbardziej stonowanej formie. Przeciek do mediów nastąpił – to już nie są słowa Parolina, ale ustalenia dziennikarzy – po stronie włoskiej, a poszlaki prowadzą do polityków prawicy, którzy chcą odrzucenia poprawek w całości i głos Stolicy Apostolskiej bardzo im się do tego przydał.

I wreszcie po czwarte – papież był poinformowany o działaniach swojego sekretariatu stanu i zaakceptował treść notatki, choć – jak twierdzi kard. Parolin – z pewnością nie spodziewał się konsekwencji, jakie spowoduje jej ujawnienie.

Słowa sekretarza stanu z pewnością uspokajają emocje. A dyskusja wokół poprawki, jaka przetoczyła się w mediach, może przysłużyć się jej większej akceptacji społecznej, bo dotąd wielu Włochów było przekonanych, że proponowane zmiany mają usankcjonować homoseksualne małżeństwa albo dać jednopłciowym parom prawo do adopcji dzieci.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Już nie "transseksualistów", ale osób transpłciowych :) Język wokół transpłciowości też zmienia się na bardziej inkluzywny i warto to podkreślać :)

Progres w toku: transseksualny>transpłciowy>transgenderowy - bądź czujna! ;)

spokojnie czekamy na powtórkę z rozrywki

Za chwilę się może okazać, że i ja kiedy byłem jeszcze na etapie poszukiwania właściwej partnerki życiowej umawiając się na randki wyłącznie z kobietami (raczej hetero) dopuszczałem się dyskryminacji względem całego tego LGBT+ (w sumie bez L, ale i L przecież dopuszcza się dyskryminacji, choć oczywiście w lewackiej interpretacji dyskryminacja działa tylko w jedną stronę, a w drugą się czarodziejsko nie liczy). Ps. Obawy wielu Włochów są zasadne, jak nie będzie doprecyzowania czym jest ta dyskryminacja, to na pewnym etapie jakiś tam Sąd uzna, że brak możliwości małżeństw jednopłciowych jest właśnie dyskryminacją, uzna cokolwiek się danemu Sądowi uroi w ich lewackich głowach. Zatem brakujące elementy stanowienia prawa zaczną być zależnie nie od Ustawodawcy, a od Sądu. Ustawa bubel idzie w kierunku naruszenia trójpodziału władzy w nadziei, że lewactwo po cichu przejmie sądy.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]