Reklama

Z dołu do góry

Z dołu do góry

28.12.2020
Czyta się kilka minut
K

Ktoś włożył nasze osiedle do pudełka, a w przestrzeń między domami napchał waty. Kiedy nakrył pudełko wieczkiem, zrobiło się naprawdę ciemno. Świecimy, ale trochę bezradnie, światło dociera nie dalej niż wyciągnięta ręka.

Lecz właśnie o ręce chciałbym napisać. Bo jest koniec jednego roku, początek drugiego, przejście niby bez znaczenia, a jednak – zawsze jakoś znaczące. To naturalne, że chcemy, aby nowy był lepszy niż stary. Chcemy, żeby to, co przyszło w tym, poszło sobie w tamtym: żeby nasi bliscy nie cierpieli i żebyśmy mogli ich widywać bez lęku. Rzadko jednak życzymy sobie, żebyśmy to my byli „nowi”. Kolejny rok będzie po prostu rokiem, jedyną nowością możemy być my sami. Lat ani wyzwań nam nie ubędzie, ale możemy spróbować pozbyć się z siebie tego, co nas uwiera, krępuje, powstrzymuje. Może zawsze żyliśmy w zamknięciu, nawet wtedy, kiedy biegaliśmy na kolejne spotkania?...

3717

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]