Wypływamy z Wenecji. Polskę na kolejnym Biennale będzie reprezentował artysta miły władzy

Według nieoficjalnych, ale wiarygodnych doniesień Polskę na przyszłorocznym Biennale Sztuki w Wenecji, największej tego typu imprezie na świecie, ma reprezentować Ignacy Czwartos, malarz. Informacja ta budzi zdziwienie, choć nie powinna.
Czyta się kilka minut
Od lewej: Ignacy Czwartos, Janusz Janowski, dyrektor Zachęty, i Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Warszawa, marzec 2023 r. / TOMASZ GZELL / PAP
Od lewej: Ignacy Czwartos, Janusz Janowski, dyrektor Zachęty, i Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Warszawa, marzec 2023 r. / TOMASZ GZELL / PAP

Od ośmiu lat władza konsekwentnie prowadzi politykę, która ma zmienić hierarchie w kulturze i dowartościować tych, którzy w III RP z powodów ideowych czy estetycznych mieli być dotąd niedostatecznie docenieni. Jednym z nich jest właśnie Czwartos, któremu zorganizowano niedawno m.in. dużą wystawę w Zachęcie, a jego prace zakupiono do kolekcji Zamku Ujazdowskiego.

Jego obrazy, czerpiące z tradycji sztuki dawnej oraz tworzonej w pierwszej połowie XX wieku, dobrze odpowiadają na oczekiwania tych odbiorców, którzy chcą sztuki odwołującej się do znanej im przeszłości. Jednak, co najważniejsze, jego prace dobrze wpisują się w politykę historyczną obozu rządowego, w propagowany przez nich model polskiej tożsamości i kanonu pamięci, w którym kluczowe stały się odwołania do sarmackości, pamięć o niemieckich i sowieckich zbrodniach na Polakach oraz kult żołnierzy wyklętych. Teraz obrazy Czwartosa, będące apologią wizji kraju homogenicznego oraz etnicznego modelu wspólnoty, mają zostać zaprezentowane na Biennale, które w 2024 r. jest organizowane pod hasłem „Foreigners are Everywhere/Obcokrajowcy są wszędzie” i poświęconym twórczości mówiącej o doświadczeniu migracji, przesiedleń i bycia mniejszością.

Czy obecność Ignacego Czwartosa w Wenecji zmieni coś w naszej sztuce? Po 1989 r. udało się odbudować polską reputację na Biennale w Wenecji, zniszczoną w latach 80., kiedy to w Polskim Pawilonie pokazywano artystów bliskich ówczesnej, komunistycznej władzy. Kolejne ekspozycje w ostatnim 30-leciu, jak prezentacja polsko-romskiej artystki Małgorzaty Mirgi-Tas na ostatnim Biennale, cieszyły się zainteresowaniem i zbierały dobre opinie. Pokazanie tam dzieł Czwartosa nie wpłynie na hierarchie ważności w polskiej sztuce, na to, co jest w niej cenione, także w obiegu międzynarodowym. Podobnie, jak nie wpłynęły na to wszystkie inne działania podejmowane od ośmiu lat przez obóz Zjednoczonej Prawicy. Tylko po co nie wpływać, kiedy można wpływać? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Wypływamy z Wenecji