Wypędziliśmy rozum z Kościoła

Tych, którzy odeszli, warto pytać: dlaczego?
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

Kananejska matka, pokonując opory apostołów i samego Jezusa, nie tylko otrzymuje od Niego pomoc, ale i uznanie: „Kobieto! Wielka jest twoja wiara! Niech więc ci się stanie tak, jak chcesz”. Wielkość tej jej wiary przejawiła się w odwadze wyjścia z klatki zdogmatyzowanej religijności. Temu ewangelicznemu wydarzeniu warto się przyjrzeć, jako że choruje nasza religijność.

Powiedzmy od razu, jedną z przyczyn tej choroby jest to, że wypędziliśmy z Kościoła rozum. Dowód? Wystarczyło parę miesięcy obostrzeń covidowych, a z Kościoła, biorąc rzecz procentowo, wynieśli się przede wszystkim ci, którzy w swoich i cudzych oczach uchodzili za głęboko wierzących i praktykujących. Chuchaliśmy na nich i dmuchaliśmy, i nadal to robimy, żeby ich tylko nie zgorszyć, bo jak odejdą, to kto nam zostanie? 

Natomiast procentowo najmniej odeszło tych, którzy przyszli do Kościoła z własnej, nieprzymuszonej woli i byli uważani za katolików gorszego sortu. Domagający się komunii na rękę i na stojąco, niesłuchający wyłącznie katolickich „głosów”, nieodmawiający modlitwy do św. Michała Archanioła i krytykujący ostatnich naszych obrońców, to znaczy polityków udających kaznodziejów i kaznodziejów z biskupami na czele, którzy Ewangelię podporządkowali partyjnej propagandzie, czy też niedouczonych egzorcystów i mistyków propagujących zmyślone objawienia.

Co prawda lekarze, nie wszyscy, ostrzegali, ale kto ich słuchał? Pewnie niewielu, skoro milczeliśmy, albo wielkodusznie oświadczaliśmy, że można i tak, i tak, i jeszcze inaczej. Epidemia to taka sobie grypa, szczepienia to zbrodnia na narodzie, powoduje bezpłodność, to wszczepianie czipów, ograniczenie frekwencji to działania komuchów. A do tego jeszcze: komunia na rękę to świętokradztwo, grzech śmiertelny i prosta droga do piekła. Ciało Pańskie jest najskuteczniejszym lekarstwem na wszystkie choroby, nie może zarażać, podobnie namaszczone, kapłańskie dłonie. Zamiast lekarstw proponowaliśmy procesje pokutne i krzyże morowe oraz modlitewne szturmy do nieba, jakbyśmy nie pamiętali, że nasz „Ojciec niebieski wie, czego nam potrzeba”, i nie przepada za pobożną „paplaniną”. Słowem, oderwaliśmy wiarę od rozumu i zapomnieliśmy, że to, co bezrozumne, nie może być pobożne. „Zwróć się do lekarza, gdyż to Pan go stworzył. (…) Pan stworzył lekarstwa pochodzące z ziemi i roztropny człowiek nie będzie ich odrzucał. (…) Lekarz uzdrawia i łagodzi ból, a aptekarz przygotowuje miksturę” (Syr 38). Tych, którzy odeszli, warto by zapytać: dlaczego? A duchownych, czy rzeczywiście nasze milczenie wynikało z uczciwej troski o Boga i ludzi w świecie i Kościele. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Choroby naszej wiary