Wstęp

W jednym z tekstów Petrarka pisze o swych najwierniejszych przyjaciołach. Nigdy go nie zawiedli, nigdy się mu nie naprzykrzali, zawsze służyli pomocą i dobrą radą.
Czyta się kilka minut

Jedni odsłaniali przed nim tajemnice przeszłości, drudzy zaś opowiadali o otaczającym go świecie, wyjaśniali mu zagadki natury i przestrzegali przed popełnieniem poważnych błędów. Zabierał ich ze sobą w dalekie podróże, ale gdy słabe zdrowie lub zwykłe zmęczenie zmuszało go do pozostania w domu, zawsze byli obok niego. Na dodatek nigdy nie chcieli niczego w zamian. Obce im były niskie pragnienia (pieniędzy, zaszczytów, władzy...). Oczekiwali tylko szczególnego rodzaju gościny: najlepiej bowiem czuli się w miejscach skrytych przed wzrokiem innych, w zacisznych, pogrążonych w przyjemnym dla oka półmroku pomieszczeniach, które rozświetlić wypada nie wielkimi pochodniami, ale raczej pojedynczą świecą.

Tak, tak, chodzi – rzecz jasna – o książki. Doskonale wiadomo, że księgi, nasi przyjaciele, mają innych jeszcze przyjaciół i znajomych, tak że grono to powiększa się w szybkim tempie i w nieprzewidywalny sposób. Jako organizatorzy Festiwalu Conrada od pięciu lat staramy się te relacje pielęgnować i podsycać, zapraszając Państwa, przyjaciół książek, czyli naszych przyjaciół, do Krakowa, by przez tydzień dyskutować o ulubionych powieściach i wierszach, nowościach wydawniczych i wciąż inspirującej klasyce. Ta wielka – i stale powiększająca się – grupa przyjaciół znajduje porozumienie dzięki literaturze, dzięki tekstom, które pośredniczą między nami, słowem: są medium doskonałym.

W ostatnim tegorocznym Magazynie Conradowskim przedstawiamy indyjską pisarkę Kiran Desai, która portretuje hinduską diasporę z Anglii i USA; trzy polskie prozaiczki – Sylwię Chutnik, Kaję Malanowską i Zośkę Papużankę, które na trzy różne sposoby opisują nasze społeczeństwo; Piotra Pazińskiego, pisarza i eseistę, znawcę twórczości Joyce’a i Schulza, a także kronikarza losów i historii, które rozgrywają się w bocznej odnodze czasu. Wreszcie Michał Olszewski opowiada o cenie, którą współczesny reporter płaci za możliwość wykonywania swego zawodu.

Ilustracją do zgromadzonych tu tekstów jest zapisane ręką grafików zdanie Josepha Conrada z jego powieści „Lord Jim”. Podajemy je w oryginale i w formie, która w pierwszej chwili odciąga nasze oko od znaczenia. Ale gdy złożymy owe fragmenty w całość, gdy wizualne puzzle znajdą się na właściwym miejscu, wówczas sens Conradowskich słów uderzy w nas z jeszcze większą siłą.

Grzegorz Jankowicz, dyrektor wykonawczy Festiwalu Conrada

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Conrad (04/2013)