Wilno

Moja biografia na zawsze będzie związana z Wilnem. Jest to wiedza nieunikniona: tak będzie. Dlatego, że tam mieszkałem, chodząc do gimnazjum, i dlatego, że tam ukończyłem studia na ówczesnym Uniwersytecie Wileńskim. Poza tym łączyło mnie z Wilnem nazwisko Mickiewicza. Częściowo z mojej winy, bo odczuwałem jego obecność w tych samych murach, a o tych murach muszę powiedzieć coś, co przeradza się w pytanie. Jeśli jest wielu ludzi i wszyscy oni używają tych samych słów: miasto magiczne, nie wiadomo, czemu to przypisać: czy samym kamieniom, czy tradycji wyuczonej miasta polskiego romantyzmu. Albo wszystkim tym składnikom naraz.
Czyta się kilka minut

Stało się z tym miastem coś dziwnego, bo miejsce, jakie zajmuje w mitologii litewskiej, przerzuciło się niejako na jego obraz w Polsce. Litwini kult Wilna doprowadzili w latach międzywojennych do szczytu, wpędzając się w rodzaj pułapki, bo jak inaczej można nazwać fałsz wynikający z nacjonalistycznej przesady. Będąc w Chicago kupiłem tam podręcznik do nauki języka litewskiego wydany przed wojną. Data wydania 1934. Ani jednym słowem nie wspomniano tam, że miasto było w znacznym stopniu spolonizowane i przewodnik po nim poruszał się, jakby nie było tam żadnego człowieka mówiącego po polsku. Było to więc stworzenie fikcji przez przekreślenie faktu zajęcia Wilna przez Polskę w roku 1920, ale czy wolno tak postępować, nawet jeżeli zapał patriotyczny do tego zachęca? Czy poczucie świętości miejsca nas do tego upoważnia? Tak czy owak na mitologię Wilna składały się czynniki niezbyt czyste. To tak jak w albumach o wiecznie polskim Gdańsku i Wrocławiu.

Ale Vladasem Dremą, znanym wileńskim historykiem sztuki, kierowała inna motywacja: miłość do starych kamieni. W latach okupacji miasta przez wojska sowieckie sporządził on mapę “Zanikającego Wilna", która jest świadectwem przyciągania tego miejsca przez artystów, kolejno polskich, rosyjskich i litewskich, umiejących docenić czar Wilna zawarty w całej jego przeszłości.

Vladas był moim kolegą, studiował na wydziale sztuk pięknych, znałem go osobiście, bo sympatyzował z Żagarami. Kiedy przyjechałem po oswobodzeniu Litwy w 1992 roku do Wilna, odszukałem go i odwiedziłem. Był sparaliżowany od pasa w dół, ale dzieło jego miłości istniało jako “Dingęs Vilnius", “Zanikające Wilno", album dokumentujący przeszłe Wilno, z tekstem w językach: litewskim, angielskim, rosyjskim.

Wielką ozdobą Wilna jest rzeka, a właściwie dwie rzeki: Wilia zwana po litewsku Neris, i Wilenka, co prowadziło do wielu nieporozumień, bo Wilia oznacza po prostu “wielka", a Neris - nazwę o innym, czysto litewskim pochodzeniu - stosuje się tylko do jej biegu poczynając od Wilna. Ta łączność rzeki z miastem jest udokumentowana mnóstwem obrazów, m.in. drzeworytami, przedstawiającymi te wody, jakkolwiek romantyczne wyobrażenie tratw spławianych właśnie do Wilna z górnego biegu Wilii znikło.

Dla mnie Wilia pozostaje atrybutem mieszkania w Wilnie, chociaż od “dzikiej" strony, z nazwami ulic, jak Portowa, zanim bieg jej uregulowano. Rzeka i pagórki stanowiły o powabie Wilna, bo w każdym miejscu otwierał się widok na otaczającą miasto przyrodę, tak że miasto siedziało w kotlinie, przesłonięte, a nad nim przeciągały barokowe tutaj obłoki. Zresztą nie pora chwytać uroki miejsca, do którego jest się przypisanym, skoro i tak stanowi ono trwały punkt mego geograficznego odniesienia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2004