Reklama

Wiara papieża i człowiek Jezus

Wiara papieża i człowiek Jezus

11.10.2019
Czyta się kilka minut
Eugenio Scalfari, założyciel i wieloletni naczelny gazety „La Repubblica”, powołując się na swoje prywatne rozmowy z papieżem stwierdził, że „Franciszek pojmuje Chrystusa jako Jezusa z Nazaretu, człowieka, nie Boga wcielonego. Porzuca próby stania się Bogiem od momentu poczęcia i staje się człowiekiem aż do chwili śmierci na krzyżu”.
Na Placu Świętego Piotra, 9 października 2019 r. / FOT. ALBERTO PIZZOLI/AFP/East News
W

Wiadomo, że 90-letni Scalfari nie nagrywa ani nie zapisuje swoich rozmów z papieżem. Streszcza z pamięci wypowiedzi rozmówcy. Nie da się więc odtworzyć dokładnych słów Franciszka. Watykan zdementował, by wyraził on myśl, którą przypisał mu Scalfari. Ale całe to nieporozumienie stanowi dobry przykład, jak trudna do wyrażenia i zrozumienia jest chrześcijańska wiara w Chrystusa.

Można zaryzykować stwierdzenie, że w popularnym odbiorze chrześcijanie to ludzie, którzy uznają Jezusa za Boga. Podejrzewam, że wielu z wierzących właśnie tak Go traktuje – co w praktyce może oznaczać, że Jego człowieczeństwo znika nam z pola widzenia. Dogmat Soboru Chalcedońskiego podkreśla, że w Jezusie natury boska i ludzka istnieją „bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania” oraz że „nie zanikły różnice natur przez ich zjednoczenie, ale została zachowana właściwość obu”. W praktyce trudno to ująć w spójnej intelektualnej wizji osoby Chrystusa. Czy, na przykład, potrafił mówić, gdy leżał w żłobie? Albo czy jako dorosły człowiek znał język polski (którego jeszcze wówczas nie było) i czy wiedział cokolwiek o naszej (wówczas przyszłej) ojczyźnie? Jeśli odpowiemy twierdząco na te pytania, zaprzeczymy powtórzonemu w definicji dogmatycznej słowu Pisma, że był On nam podobny „we wszystkim, oprócz grzechu” (Hbr 4, 15). A z drugiej strony: jakże nie wiedział i nie potrafił – możemy spytać – skoro był wszechwiedzącym Bogiem?

Jeśli trudno nam myśleć o Jezusie jako jednocześnie Bogu i człowieku, i jeśli jego człowieczeństwo ginie nam z oczu, warto przypominać sobie teksty Pisma, które ujmują Rabbiego z Nazaretu od tej właśnie strony. Jak choćby pierwszą „ewangelizacyjną” mowę św. Piotra, zapisaną w Dziejach Apostolskich: „Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci” (Dz 2, 22-23). Czy gdybyśmy znali tylko tę mowę, wiedzielibyśmy, że Jezus jest Bogiem?

Albo fragment Listu do Filipian, który bardzo przypomina słowa przypisane papieżowi przez Scalfariego: „On nie zatrzymał równości z Bogiem, ale opróżnił samego siebie, przyjąwszy postać sługi i stał się jak ludzie. Uznany w tej formie za człowieka, uniżył się, stał się posłuszny do śmierci, śmierci na krzyżu” (Flp 2, 3-6).

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Według mnie Franciszek mógłby w ten sposób otworzyć aż trzy nowe drogi przed Kościołem. Po pierwsze współczesne ruchy szukające nowej równowagi między duchownymi i świeckimi (ostatnio także w Polsce!) miałyby do czynienia z mniej hierarchicznym przekazem, gdyż Objawienie znajdowałoby się "niżej", bliżej człowieka. Po drugie katolicyzm mógłby oprzeć się na akademickich badaniach historycznych wczesnego chrześcijaństwa, gdzie najbardziej "ponadświatopoglądowa" hipoteza apokaliptyczna - lokuje Jezusa na poziomie proroka, nie Boga. (Może w ogóle otwarłoby to bardziej Kościół na wiedzę naukową?) Po trzecie ponicejska "ortodoksja" mogłaby pojednać się z tzw. "herezjami" - zarówno tymi, które ją poprzedzały, jak ebionici, jak i tymi późniejszymi - jak Chrześcijański Ruch Świadków Jehowy. Dość ryzykownym efektem niskiej Chrystologii byłoby oczywiście osłabienie wartości Kościoła dla tych wiernych, dla których ważne są autorytet i tradycja. Pośrednie (prorockie lub inne) Objawienie niskich chrystologii miałoby zdecydowanie mniejszy autorytet od ewangelii, przyniesionej osobiście przez Boga-Syna.... P.S. Czy Papież rzeczywiście mógł w rozmowie dać wyraz wątpliwościom co do Boskości Jezusa? Nie wiem. Zastanowiło mnie natomiast, że dementując całą tę historię i pisząc o wierzeniach Papieża kancelaria Watykanu była w stanie przytoczyć zaledwie jedno jednoznaczne sformułowanie Franciszka z jakiegoś kazania ("prawdziwy Bóg"), a także jeden jedyny bardzo niejednoznaczny fragment z oficjalnych pism papieża ("Boskie/Boże życie Jezusa" z Evangelii Gaudium)...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]