Ważne, ważniejsze

Onegdajsze zawirowanie w mediach na wiadomość o odwołaniu udziału Jana Pawła II w audiencji generalnej jeszcze raz przypomniało jaskrawo całą ich siłę i słabość. Niepokój wszystkich ludzi dobrej woli i fakt, że od razu mogli pomodlić się serdecznie o dalsze siły dla Papieża, to zasługa dziennikarzy, rzecz jasna. Sekundy wystarczą, by świat zmieniał się w najbliższą rodzinę, zespoloną w trosce - jeżeli tylko zechce.
Czyta się kilka minut

Ale w gorączce rozpowszechniania wiadomości i zbierania do niej komentarzy powtarzał się raz jeszcze ten sam mechanizm: głodu sensacji, tym większego, im sensacja większa, ale przecież i potęgowanego już od razu właśnie przez formę przekazu, przez liczbę komentarzy, przez ich lawinowe narastanie.

Media muszą się żywić tym, co poruszy odbiorców, ale one przecież z założenia poruszyć odbiorców muszą, a przerwy w działaniu nie ogłoszą, bo byłaby dla nich zabójcza. Więc nie tylko wdzięczne są za każdy żer, ale i nieubłagane w sięganiu po niego, w jego przyrządzaniu, w coraz większym mistrzostwie wmawiania, że to właśnie, co czytamy, słyszymy, co się nam pokazuje, to jest na pewno ważniejsze od jakiegokolwiek faktu i człowieka przez media nie zauważonych. Choćby okazało się za chwilę, że to tylko rzeczywistość wirtualna, fakt z palca wyssany, sugestia nie zasługująca na wzięcie jej poważnie ani przez moment.

Dwudziesty pierwszy wiek już bez mediów nie może funkcjonować i zawód dziennikarza coraz bardziej przybiera na wadze, prestiżu, atrakcyjności nie tylko komercyjnej, lecz ideowej także. Ileż w Polsce powstało dziennikarskich kierunków na studiach, ileż osobnych szkół medialnych. Swego czasu przeczytałam w jednym z katolickich tygodników reportaż o doktoranckich studiach w instytucie rzymskim kierowanym przez Opus Dei - m.in. na tym właśnie kierunku. Reportaż podkreślał fantastyczne warunki studiowania , podczas których doktorantów nie obciąża żadna troska przyziemna, ze sprzątaniem własnego pokoju i garderoby włącznie - tak jakby przygotowanie specjalistów od mediów akurat miało być w Kościele jedną z najpoważniejszych misji ewangelizacyjnych... Jest tak naprawdę? Dowiadujemy się oto, że nagroda im. śp. biskupa Chrapka to coroczne pięć indeksów dla młodych ludzi - na kierunek dziennikarski właśnie. Stypendyści Dzieła Nowego Tysiąclecia - uczniowie licealni jeszcze - też podczas swego zjazdu, wypytywani, chętnie mówili m.in. o takiej właśnie w przyszłości profesji. Trudno się dziwić: magia “czwartej władzy" nie jest fikcją, każdy dzień przekonuje o jej realności. To musi pociągać. Tym bardziej, gdy powie się sobie, w jak dobrym celu będzie się jej używało.

I tylko na marginesie świadomości rysuje się coraz wyraźniej zupełnie inna perspektywa społecznego zapotrzebowania na ludzi o całkowicie odmiennym powołaniu: na opiekunów, pielęgniarzy, najróżniejszych wiernych towarzyszy tych wszystkich, którzy żyć nie umieją i umieć już nie będą. Bezradnych, niedostosowanych, pozbawionych sprawności, obsuwających się w całkowitą niewydolność - a ciągle obecnych, i to w liczbie coraz większej.

Odwracające się piramidy wieku kolejnych społeczeństw, nowe zagrożenia zdrowotne na świecie (także te, które się odradzają), wyzwanie rzucane krajom sprawnym przez kraje nie dające sobie rady - to wszystko narasta, choć na razie jest jeszcze w cieniu. Któż zresztą chciałby dobrowolnie wejść w obręb cienia, ryzykując własne pogrążenie się? Jak płacimy dzisiaj ludziom ratującym innych i co w ogóle znaczą oni w życiu publicznym? Czy to takie dziwne, że nikt nie wyciągnąłby ręki po wyróżnienie w postaci miejsca w szkole pielęgniarskiej czy na studiach dla opiekunów społecznych?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2003