„Warlord” przed sądem

Bosco Ntaganda to jedyny jak dotąd podsądny Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, który sam oddał się w jego ręce; proces zaczął się w minionym tygodniu.
Czyta się kilka minut

Na tego afrykańskiego „Terminatora” (jak go zwano) przyszły srogie terminy, gdy pokłócił się ze swym protektorem: prezydentem Rwandy Paulem Kagamem. W Rwandzie coś takiego kończy się śmiercią, o czym Ntaganda wiedział. Wszak sam często kierował morderstwami – akceptowanymi czy wręcz zlecanymi przez Kagamego. Słusznie wykalkulował, że lepsze holenderskie więzienie, o którego komfortowych warunkach większość ofiar tego zbrodniarza mogłaby tylko marzyć. Ntaganda miał szczęście: w 2013 r. udało mu się dotrzeć do ambasady USA w rwandyjskiej stolicy Kigali, gdzie oświadczył, że chce dobrowolnie oddać się w ręce Trybunału, który wcześniej bezskutecznie ścigał go listem gończym. A z Amerykanami nawet Kagame nie mógł zadzierać. Zwłaszcza że miał już złą markę na Zachodzie, w związku z rozpętaniem kolejnej rebelii w sąsiednim Kongu.

Ntaganda, jeden z afrykańskich „warlordów” (wojennych watażków), wypłynął na fali wojny „wszystkich ze wszystkimi”, która z przerwami trwa w Demokratycznej Republice Konga od 1996 r. W plejadzie tamtejszych grup zbrojnych jedną z liczniejszych i silniejszych była CNDP – złożona z Tutsich, sterowana z Rwandy. CNDP robiła to, co inni: mordowała, porywała niewolników, gwałciła, rabowała.

Ntaganda, początkowo zastępca dowódcy CNDP, potem dowódca, w 2009 r. na podstawie porozumienia z Gomy „zintegrował się” z armią kongijską i został tam generałem. Już w 2006 r. wydano za nim list gończy. Jako kongijski generał robił to, co dotąd, tylko w innym mundurze. Nadal popełniał zbrodnie i dorabiał się fortuny. Nikt nie śmiał go aresztować. Aż w 2012 r. stanął na czele nowej partyzantki, tym razem pod nazwą M23. Nowa rebelia wywołała reakcję nawet ONZ, która kazała części swych oddziałów aktywnie ją zwalczać. A od Kagamego zaczął odwracać się Zachód – główny darczyńca Rwandy. Czy to wtedy Ntaganda stał się niewygodny? Dość, że nagle zjawił się w ambasadzie USA...

Czy w Hadze uda się go szybko skazać? Czy zacznie mówić (może to wywołać trzęsienie ziemi w Afryce)? Czy uda się odebrać mu miliony, ulokowane w bankach i nieruchomościach? Oby... ©


Autor pracował dla organizacji międzynarodowych w Sudanie Południowym, Rwandzie, Kongu i Ugandzie, a także w Międzynarodowym Trybunale Karnym. Stale współpracuje z „TP”. Prowadzi bloga „Nie tylko Afryka”: pawelleski.blog.tygodnikpowszechny.pl

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2015